web analytics

DOK – Democracy is OK

„Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj; zanim całkowicie pozbawi nas wolności”. – Piotr Szczęsny, "szary człowiek" (19.10.2017)

Koniec złudzeń?

Elżbieta Podleśna, 26.01.2020 (fb)

Prowokacja M. Ogórek, 2 lutego 2019

Ubiegły tydzień położył mnie do łóżka, strach się bać, co zrobi nadchodzący.
A w nim dwie rozprawy, dzień po dniu.

Środa, o 14 – Za zakłócenie miru domowego TVP, poprzez wejście do hallu głównego tej instytucji. Działanie, które dla mnie zakończyło się „licznymi obrażeniami lewej strony”, nabytymi w trakcie wyrzucania mnie przez ochronę.
Czwartek, o 9 – trzecia z kolei rozprawa o naklejenie nalepek na wozie Magdaleny Ogórek i zahamowanie ruchu ulicznego. Na rozprawę wezwana jest w charakterze świadkini rzeczona M. Ogórek.
Jak zawsze zapraszam.

Mija rok od tamtych wydarzeń. Moje oskarżenie prywatne wobec firmy ochroniarskiej dopiero wejdzie w fazę policyjnych przesłuchań, po próbie odrzucenia przez prokuraturę. W kwestii oskarżenia TVP o upublicznienie wizerunków i naruszenie dóbr osobistych – głucha cisza. Sprawy, w których jestem oskarżona i obwiniona, biegną rzecz jasna o wiele szybciej.

Jak przy każdej mojej sprawie, zadaję sobie pytanie, czy było warto.
I odpowiedź jest dla mnie bolesna.
NIE. NIE BYŁO WARTO.

Nie było warto odrzeć się ze złudzeń, że potrafimy być solidarni. Że potrafimy stanąć obok siebie i za sobą.
Noc, w której zaczęła na mnie spadać lawina oskarżeń od „naszych”, wspominam jako jedną z najgorszych w życiu. A to był dopiero początek.
Nie, nie było warto narażać się na urazy fizyczne i cholerne psychiczne poobijanie, z którego dotąd trudno mi się zebrać.
Tak, wiem, po „tym wszystkim” w solidarności ze mną przyszło na wiec pod TVP sporo ludzi. A ilu by przyszło, gdyby mnie szlag trafił! Ho ho!
Nie, nie uważam, że wszyscy muszą się ze mną zgadzać i że formy moich protestów muszą się wszystkim podobać. Ale mija 5 lat, które spędzamy na poszukiwaniu formy protestu idealnego, a za chwilę ci, którzy sądzą nas w sposób sprawiedliwy za protesty nieidealne, zostaną definitywnie odsunięci od orzekania. Mój ojciec, zwany przez szczujnie „komunistycznym sędzią”, przechodził to w stanie wojennym. Patrzę na sędziego Bilińskiego, orzekającego w sprawie Ogórek, i po prostu się boję. O niego. O siebie zresztą też.
Więc nie, nie było warto. Rozczarowanie, zdumienie, zranienia z tamtych dni nie pozwalają mi sądzić inaczej i każą bardzo uważnie wybierać. Nie ze względu na szykany PiSu i jego sfory. Ze względu na to, co może spotkać mnie od „swoich”.

Nieustannie dziękuję wszystkim, którzy wtedy zdecydowali się być przy mnie. I przepraszam za wszystko, na co was naraziłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.