web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

A więc głosujmy totalnie

Ignaz Wróbel



My wszyscy – praktycznie cała demokratyczna opozycja, zarówno w Polsce jak i poza Polską – popełniamy w naszym postrzeganiu PiS-u jeden zasadniczy błąd: większości z nas się wydaje, że PiS to tylko „inna demokratyczna partia o prawicowych przekonaniach”.

Otóż nic bardziej mylnego!

• PiS-u w ogóle nie interesuje żadna demokracja – i dlatego właśnie konsekwentnie ją niszczą.
• PiS-u w ogóle nie interesuje jakaś tam praworządność – i dlatego nie mają żadnych oporów nawet z łamaniem samej Konstytucji RP.
• PiS-u nie interesuje również trójpodział władzy jako taki – i dlatego też, zorientowani na osiągnięcie swojego celu, skutecznie i bez mrugnięcia okiem go zniszczyli…

 

PiS jest zainteresowany jedynie WŁADZĄ absolutną, władzą niepodzielną i jedynie takim prawem, które by tę sakcjonowało i które pomagałoby PiS-owi utrzymać się u władzy. Wszystko inne się zwyczajnie nie liczy.

PiS już dawno temu zdefiniował „gorszy sort” Polaków i nie zrobił tego tylko dlatego, żeby nas wyśmiewać. Nie! Oni w to jak najgłębiej wierzą! Dla nich Polakami są jedynie ci ludzie, którzy podzielają ich poglądy! A dla innych, według ich narodowokatolickiej doktryny, nie ma i nie będzie miejsca w kraju nad Wisłą…

Dla partii rządzącej wszyscy inni, którzy nie podzielają jej poglądów, zwyczajnie nie powinni mieć nic do powiedzenia, nie powinni mieć do niczego praw, nie powinni pracować w państwowych firmach czy urzędach, nie powinni czuć się bezpieczni, nie powinni mieć nawet prawa głosu w wyborach, gdyż według nich nie są „prawdziwymi Polakami”. I żadne argumenty – mądre, logiczne, czy racjonalne – tu nie pomogą: to jest ich spojrzenie na Polskę, są święcie przekonani o tym, że to właśnie oni mają rację!

Tu nie ma ani milimetra miejsca na jakikolwiek kompromis, tu nie ma miejsca na argumenty ani na rzeczową dyskusję. Prawda może być według PiS tylko jedna. I oni tę prawdę już znają… A co jeszcze bardziej absurdalne, PiS doszedł do wniosku, że ma moralne prawo do narzucenia swoich poglądów wszystkim innym obywatelom. Bo według PiS zwycięzca bierze wszystko – i basta!

PiS nawet nie próbuje zrozumieć demokracji w stylu zachodnim, której jakość mierzy się między innymi poziomem ochrony praw mniejszości, gwarantowanym przez większość, która wygrała wybory. Dla ludzi PiS-u jest to jedynie zbędne zawracanie głowy, przecież oni najlepiej wiedzą, że to właśnie „oni mają rację”. A skoro tak, to wszyscy inni, którzy chcą żyć w Polsce, muszą się dostosować, czy tego chcą, czy nie. Tu nie ma najmniejszego pola na kompromis, zresztą jakikolwiek kompromis byłby jedynie oznaką słabości.

PiS w końcu dowodzi tego od prawie trzech lat, rozjeżdzając polską demokrację niczym walcem i wyrównując wszystkich do swojego poziomu. Po co jakaś ochrona praw mniejszości? Po co jakieś kompromisy z opozycją? Po co zawracać sobie głowę Komisją Wenecką, Radą Europy czy jakimiś Unijnymi sądami? Rząd PiS-owski i tak zrobi swoje, bo oni po prost wiedzą najlepiej.

 

No cóż, to jest najzwyczajniej w świecie ich doktryna, to jest DOKTRYNA PiS, która sama w sobie jest już z definicji nieomylna! Właśnie dlatego już niejednokrotnie odgrażali się, że „nie cofną się ani na krok”… Tej pisiej doktrynie jest wszystko podporządkowane! Jest jeden cel: władza absolutna dla nich samych, a reszta się nie liczy. W końcu to oni są „prawdziwymi Polakami”, to oni są „pierwszym sortem”! Po trupach do celu – koszty nie grają żadnej roli. Jeśli do osiągnięcia tego celu trzeba pokłócić się z Rosją czy z Niemcami? Nie ma problemu – i tak byli „naszymi odwiecznymi wrogami”. Jeśli przyjdzie poróżnić się z całą Unią Europejską? Trudno, widać trzeba. Cel i tak uświęca środki! Jeśli będzie trzeba wyjść z UE, żeby ta nie mieszała się dłużej do tego, w jaki sposób PiS ma zamiar rządzić – no cóż, osiągnięcie celu wymaga wyrzeczeń, a już szczególnie wymaga ich od „prawdziwych Polaków”. A cel… może być tylko jeden, bo prawda może być tylko jedna: ich własna! Jest tylko jedna jedyna najprawdziwsza prawda PiS-u: nacjonalna, katolicka, tradycyjna, z dziada pradziada. Cała reszta nie gra jakiejkolwiek roli. Zresztą z doktryną się nie dyskutuje i żaden pisi „patryjota” nigdy doktryny podważać nie będzie… I żadne płacze i żadne krzyki nie przekonają ich, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Na cywilizowanych, rozsądnych, demokratycznych zasadach możemy rozmawiać i dyskutować tylko z takimi ludźmi, którzy sami wedle tych zasad postępują, którzy tych zasad permanentnie nie łamią „aby tylko wygrać za wszelką cenę”, którzy szanują politycznego przeciwnika jako równego sobie partnera. W tym wypadku, żaden z uprzednio wymienionych warunów wstępnych nie jest spełniony: PiS ani nie uznaje akceptowanych jeszcze do niedawna przez wszystkie siły parlamentarne zasad demokracji, ani nie ma problemu z tym, aby te zasady jawnie i bezustannie łamać – jak choćby podczas pamiętnego głosowania na sali kolumnowej. Ani też nie traktuje opozycji jako równoprawnego partnera do rozmów – no bo jak tu rozmawiać o Polsce z kimś, kto z ich własnej perspektywy jest „gorszym sortem”, kto wręcz jest uznawany za „zdrajcę, komunistę, złodzieja”… Niestety. Takie są fakty. I my nie powinniśmy się dłużej łudzić, że PiS zmieni w tej kwestii swoje podejście. Nie! Nie zmieni – bo doktryna jest jedna, niepodważalna i PiS „po prostu ma rację”.

Mówiąc innymi słowy: czy rozsądnym jest przy herbatce i ciastku wdawać się w dyskusję o sensie przestrzegania prawa… ze znanym miejscowym recydywistą, którego właśnie przyłapaliśmy na gorącym uczynku, w trakcie włamywania się do naszego domu w celu obrabowania nas z wszystkiego wartościowego, co posiadamy?

 

Nie! Z kimś, kto z pełną premedytacją i wielokrotnie nagina bądź łamie prawo, z kimś kto co i raz gotowy jest łamać Konstytucję RP tylko dla osiągnięcia swoich partyjnych partykularnych interesów … z kimś takim po prostu nie da się o niczym dyskutować! Jest to zupełnie i całkowicie niemożliwe, gdyż brakuje wspólnego mianownika, brakuje fundamentalnej uczciwości drugiej strony oraz brakuje nieodzownej świadomości, że gra się w tą samą grę, według jednych i tych samych zasad, które przed laty z góry ustalono. Nie jest możliwym rozmawiać jak równy z równym, jeśli już z góry wiemy, że przeciwnik polityczny będzie na wszelkie sposoby oszukiwał i w razie potrzeby nawet rażąco łamał prawo, aby tylko osiągnąć swój cel. Podejmowanie jakichkolwiek rozmów zdając sobie sprawę z takich warunków wyjściowych i oczekiwanie choćby najmniejszych szans na uczciwy kompromis, jest po prostu piramidalną naiwnością.

Trzeba zdać sobie sprawę z dwóch fundamentalnych zasad, które mają ogromny wpływ na logikę prowadzenia politycznego dyskursu, a w efekcie i na podejmowane przez nas decyzje:

• Po pierwsze – doktryna daje spokój, z którym ludzie nie lubią się rozstawać. Dzieje się tak nawet mimo niepodważalnych faktów, że doktryna to śmierć dla myśli, to martwota oraz zerwanie z rzeczywistością…
• Po drugie zaś – jest przeciwne zdrowemu rozumowi, używać zdrowego rozumu do kłótni z rozumem absolutnym.

 

Dobrze by może było, żebyśmy wyciągnęli racjonalne wnioski wypływające z obu tych zasad.

Ignaz Wróbel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 10 sierpnia 2018 by in FB, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged , , , .

Navigation

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.