web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Zakończona odyseja statku z uchodźcami. Szantaż ministra Salviniego nie wypalił

Bartosz Hlebowicz, Florencja


Rozbitkowie schodzący z pokładu okrętu Diciotto w porcie Trapani, za „La Repubblica”

W niedzielę wieczorem pływający pod włoską bandierą holownik Vos Thalassa należący do prywatnej spółki holenderskiej Vroon, zabezpieczający francuską platformę wiertniczą niedaleko wybrzeży Libii, uratował 67 uciekinierów z różnych krajów, których łódź miała awarię. Akcja miała miejsce w libijskiej strefie SAR (search&rescue – poszukiwanie i ratunek), ale Vos Thalassa znajdował się najbliżej, a oczekiwanie na przybycie libijskich łodzi oznaczało ryzykowanie życia imigrantów.

Vos Thalassa ratuje ludzi z morza nie pierwszy raz. W 2016 r. uratował 890 osób, a np. w zeszłym miesiącu 212. Wszyscy zostali odtransportowani do Włoch. Teraz jednak nowy włoski minister spraw wewnętrznych natychmiast oznajmił, że statek nie dostanie zgody na wpłynięcie do włoskiego portu. Vos Thalassa otrzymał rozkaz obrania kursu na Libię i przekazania rozbitków libijskiej straży. Wywołało to przerażenie imigrantów. Jak stwierdziła później załoga Vos Thalassa, było jasne, że próba przekazania imigrantów Libijczykom nie skończy się pokojowo. Włoski okręt zawrócił więc z powrotem na północ.

 

Poniedziałek, 9 lipca, minister Toninelli: „ukarać buntowników”

Mimo napiętej sytuacji (kapitan Vos Thalassa wysyła SOS i informuje o „bardzo trudnej sytuacji”), Salvini wciąż kategorycznie odmawia wskazania portu dla Vos Thalassa. Interweniuje minister infrastruktury Danilo Toninelli (Ruch 5 Gwiazd), podejmując decyzję o przeniesieniu imigrantów na okręt włoskiej marynarki.

– 60 mingrantów zagrażało życiu załogi krążownika Vos Thalassa (Vos Thalassa to w istocie holownik) – pisze na twitterze minister. – Teraz zaczniemy śledztwo, żeby ukarać buntowników.

Jednak załoga statku mówi tylko o dwóch osobach – Sudańczyku i Ghańczyku – które miały ostro sprzeciwić się oddaniu w ręce Libijczyków.

 

Wtorek, 10 lipca – minister Elisabetta Trenta „musimy bezwględnie pomagać”

Komendant włoskiej straży przybrzeżnej zezwala okrętowi Diciotti na przybicie do brzegu. Salvini unieważnia tę decyzję.

– Nie otrzyma mojego pozwolenia na wejście do portu, dopóki ja nie dostanę zapewnienia, że przestępcy od razu trafią do więzienia – grzmi minister spraw wewnętrznych.

W mediach Salvini opowiada o konieczności „wzmocnienia bezpieczeństwa włoskich obywateli”. Jednocześnie minister obrony narodowej, Elisabetta Trenta (wskazana przez Ruch 5 Gwiazd), w wywiadzie dla watykańskiego dziennika „Avvenire” oświadcza: „Oglądałam setki razy zdjęcia migrantów i za każdym razem utwierdzałam się w przekonaniu, że rodzinie, która wsadza na pokład łodzi dziecko w nadziei, że podaruje mu życie, musimy bezwględnie pomagać. Morze Śródziemne zawsze było i będzie morzem otwartym. Otwartość to jego bogactwo”.

 

Środa, 11 lipca – Matteo Salvini: „porywacze trafią do więzienia”

Diciotti z 67 imigrantami na pokładzie płynie powoli w kierunku sycylijskiego portu Trapani. Wciąż nie ma zgody ministra spraw wewnętrznych na zacumowanie. Powtarza:

– Zanim wydam zgodę na cokolwiek, chcę poznać nazwiska i narodowość agresywnych porywaczy statku, którzy będą mogli go opuścić tylko w kajdankach. Zapewniam, że nie trafią oni do hotelu, lecz do więzienia.

Minister „zapomina” jednak, że sam wywołał sytuację kryzysową, nakazując wbrew prawu oddanie przebywających już na pokładzie włoskiego statku rozbitków straży libijskiej.

 

Czwartek, 12 lipca – „La Repubblica”: „Prezydent budzi Contego”

Rano. minister Toninelli, w tajemnicy przed Salvinim (do tej pory zawsze mu klakierował, ale teraz chyba nawet Ruch czuje, że nie wolno przeciągać struny i brać udziału w gierkach Salviniego) zezwala na wejście statku do portu i dopiero potem informuje  o tym Salviniego, który natychmiast wydaje zakaz zejscia imigrantów na ląd! „Mogą zejść na ląd tylko w kajdankach”, powtarza.

Prokuratorzy lecą na pokład Diciotto, przeprowadzają wstępne śledztwo, nikogo nie aresztują.

– Salvini to osoba wielkiej wagi, niech rzuci wyzwanie większym od siebie. – mówi burmistrz Trapani Giacomo Tranchida, znajdujący się wśród oczekujących w porcie na statek z imigrantami. – Niech spróbuje z tymi państwami członkowskimi UE, które są członkami tylko ze względu na pieniądze, nic innego. Głos należy podnosić wobec silniejszych, a nie wobec słabszych (…) Salvini powinien zachowywać się jak minister. Spoty wyborcze niech robi wewnątrz swojej partii, a nie rządząc krajem, który ma solidną Konstytucję. O ewentualnym pozbawieniu wolności decyduje prokurator w przypadku pogwałcenia prawa włoskiego, z pewnością nie Salvini tweetem.

Wieczorem prezydent Sergio Matarella (którego obowiązkiem jest stać na straży Konstytucji i który także jest zwierzchnikiem sił zbrojnych) dzwoni do premiera Giuseppe Contego. Zaraz potem premier podejmuje decyzję o zezwoleniu na zejście.

„Prezydent budzi Contego” – tak brzmi jeden z tytułów w dzisiejszej prasie. W czwartek wieczorem wszyscy rozbitkowie są na sycylijskim brzegu.

Salvini mówi, że jest „rozczarowany i zdumiony” tym, że inni podjęli za niego decyzję.

– Nie było żadnego buntu na pokładzie, nikt na nikogo nie podniósł ręki. Były chwile napięcia i konfuzji – wyjaśnia Cristiano Vattuone, rzecznik Vroon. – Oczywiście napięcie rosło, ponieważ oczekiwaliśmy dwa i pół dnia, a migranci nie chcieli, żeby ich oddać w ręce Libijczyków, którzy kto wie, co by potem z nimi zrobili. Ale nie było żadnej rewolty, nikt nikogo nie pobił.

Tego samego dnia, wieczorem, pisarz Roberto Saviano skomentował: „Blef, podpucha ministra przestępczości Matteo Salviniego, który być może liczył, że mu wzrosną słupki poparcia, jeśli raz zamiast swojego selfie opublikuje zdjęcie imigrantów w kajdankach”.

Najprawdopodobniej było tak – przypuszcza “La Repubblica” – że prywatny statek z imigrantami na pokładzie wezwał na pomoc włoską straż przybrzeżną, żeby przerwać impas. Wybieg, stosowany od zawsze przez łodzie prywatne, które w ostatnich latach często znajdują się w sytuacji konieczności ratowania rozbitków, ale nie mogą sobie pozwolić na tracenie czasu i pieniędzy oraz bycie zakładnikiem polityków. „Tak stałoby się i w tym wypadku, gdyby kapitanat włoskich portów, wezwany do ochrony okrętu włoskiego, nie nakazał przeniesienia rozbitków na pokład okrętu marynarki, zadając tym samym cios dla taktyki ministra”.

W tym samym dniu Salvini spotyka się z ministrami spraw wewnętrznych Niemiec i Austrii, którzy zamierzają odsyłać do Włoch imigrantów przybyłych stamtąd nielegalnie. Nie uzyskał żadnej deklaracji, iż mieliby zrezygnować z tego pomysłu, ale i tak ogłosił sukces. Na czym ma on polegać?  Na „wspólnej obronie granic Europy” oraz „odsyłaniu do domu tych, którzy nie uciekają przed wojną”.

 

Piątek, 13 lipca – Di Maio: „interwencja prezydenta odblokowała sytuację”

– Należy szanować decyzję prezydenta – mówi rano Luigi Di Maio (Ruch 5 Gwiazd), wicepremier. – Nie interesuje mnie, czy Salvini przesadził czy nie. Ważne, że interwencja prezydenta odblokowała sytuację.

Członek załogi opowiada prokuraturze, że niektórzy rozbitkowie popychali kapitana statku, otoczyli go, wykonywali gesty podrzynania gardeł

– Bali się powrotu do Libii, ale nie doszło do żadnych aktów przemocy.– informuje Sahar Ibrahim, pracownica organizacji humanitarnej Intersos, która przebywała wraz z imigrantami na pokładzie Diciotti. – Niektórzy byli gotowi rzucić się do wody. Woleli śmierć niż powrót do Libii. „Wydarzenie” trwało pięć minut. Cała podróż była spokojna

Ibrahim opowiada też o siedmioletnim chłopczyku z Palestyny, który był na pokładzie wraz z rodzicami i czwórką braci. – „Co to jest?”, zapytał patrząc po raz pierwszy w życiu na zachód słońca, ponieważ nigdy wcześniej nie widział słońca zanurzającego się w morzu.

Gdy rozbitkowie na pokładzie Diciotto zrozumieli, że mogą wreszcie zejść na ląd, wybuchła niepowstrzymana radość. Rzucili się sobie w ramiona, śmiali się, śpiewali, bili brawo.

– To są ludzie, którzy uciekają przed wojną, straszliwą biedą, z krajów, w których deptane są prawa człowieka – dodaje Ibrahim, która sama jest z pochodzenia Egipcjanką, jak kilku z rozbitków.

Tymczasem (13 lipca) kolejne łodzie z emigrantami płyną ku Włochom. Salvini, któremu nie udał się szantaż wobec okrętu włoskiej marynarki, znowu zapowiada, że porty pozostaną zamknięte. To – oraz sojusz z państwami, które nie chcą Włochom pomagać – jedyna „strategia” ministra Salviniego.

Bartosz Hlebowicz

Tekst ukazał się na prywatnym blogu Autora. Dziękujemy za udostępnienie.

Źródła:

Democratica

Democratica

La Repubblica

La Repubblica

La Repubblica

La Stampa

La Stampa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.