web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

„Jak dobrze nam robi Putin”

O TYM, JAK ROSJA INSPIRUJE I WSPIERA RADYKALNĄ PRAWICĘ W EUROPIE

Benjamin Bidder, bpb (Bundeszentrale für politische Bildung), 24.7.2017


Rosja buduje struktury podobne do tych, jakie niegdyś tworzyła komunistyczna międzynarodówka. Wspieranie skrajnych ugrupowań w całej Europie ma na celu podkopanie niezależności europejskich państw.

W listopadzie 2014 r. w Paryżu uformowała się nad wyraz ciekawa koalicja: we Francji spotkali się nie tylko nacjonaliści z Europy, ale powitali oni w swoim gronie również partię Jedna Rosja, której przez lata przewodniczył Władimir Putin i która wspiera go do dziś. Spotkanie odbyło się na zaproszenie francuskiego Frontu Narodowego. Marine Le Pen serdecznie przywitała na scenie holenderskiego prawicowego populistę Geerta Wildersa. Obok miejsca zajęli nacjonaliści, m.in. Heinz-Christian Strache z austriackiej FPÖ (Wolnościowej Partii Austrii), Matteo Salvini z Ligi Północnej z Włoch, a między nimi gość z Moskwy, Andrej Issajew, jeden z liderów Jednej Rosji i zarazem wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy. Issajew rozpalał publiczność atakami na ówczesnego prezydenta François Hollande’a i kanclerz Angelę Merkel, którym zarzucał bycie pachołkami Ameryki i uprawianie polityki „wedle życzeń Waszyngtonu”1.

Zmiana strategii

Wystąpienie Issajewa u boku Wildersa, Le Pen & Co. obrazuje ostrą zmianę dawnej taktyki rosyjskich przywódców. Wcześniej przez lata Jedna Rosja starała się zostać partnerem tradycyjnych partii konserwatywnych Europy. Miała dobre kontakty z niemiecką CDU, a Issajew jeszcze niedawno sam brał udział w zjazdach parlamentarzystów CDU razem z Angelą Merkel, którą teraz tak ostro krytykuje. Dziś Jedna Rosja stara się o względy ultraprawicowych partii, takich jak niemiecka AfD czy austriacka FPÖ.

Ta zmiana nastawienia przyśpieszona została przez masowe demonstracje w Moskwie pod koniec 2011 r., w których obok szerokich kręgów raczej liberalnej wielkomiejskiej klasy średniej udział brali także pracownicy administracji Kremla, a nawet zwolniony kilka dni wcześniej liberalny minister finansów Aleksiej Kudrin. W reakcji na takie demonstracje

Putin zaczął wzmacniać flankę nacjonalno-konserwatywną we władzach Rosji.

W ramach przetasowań wicepremierem został np. Dmitrij Rogozin, założyciel prawicowopopulistycznej partii Rodina. Ponadto, dokonując sprzecznej z międzynarodowym prawem aneksji Krymu w marcu 2014 r., Rosja skazała się na izolację. Od tego momentu Kreml stara się intensyfikować kontakty z europejskimi ugrupowaniami znajdującymi się poza nawiasem tradycyjnej polityki. Co prawda kontakty Kremla z europejską ultraprawicą istniały już wcześniej, ale były sporadyczne.

Prócz oficjalnych relacji państwowych partii czy organizacji, jak np. Jednej Rosji czy finansowanego przez rosyjskie państwo kanału telewizyjnego Russia Today, z europejską ultraprawicą, istnieje wiele nieformalnych i bardziej zakamuflowanch kontaktów. Nie ma na nie jednoznacznych dowodów, ale istnieją mocne przesłanki. Jak wyszło na jaw w 2014 r., francuski Front Narodowy otrzymał np. wielomilionowy kredyt od jednego z prywatnych rosyjskich banków. Europejska skrajna prawica utrzymuje także ścisłe kontakty z przedstawicielami ultraprawicowych kół w samej Rosji, którzy co prawda nie pełnią żadnych oficjalnych rządowych funkcji, jednak są cenieni przez Kreml. Do takich osób należy m.in. ultraprawicowy profesor uniwersytecki Aleksander Dugin czy też monarchista, przedsiębiorca-multimilioner oraz sponsor kół ultraprawicowych w Rosji Konstantin Małofiejew.

Partnerzy Rosjan w Europie

Rosja utrzymuje wielorakie kontakty z ultraprawicowymi kołami w Unii Europejskiej, w Niemczech dla przykładu choćby z prawicowo-populistycznym publicystą Jürgenem Elsässerem. Jeszcze w 2013 r. Olga Batalina i Jelena Mizulina wzięły udział w konferencji zorganizowanej w Berlinie przez Elsässera, szefa magazynu „Compact”. Obie parlamentarzystki zasiadają w Dumie z ramienia Jednej Rosji i są współautorkami kontrowersyjnego prawa przeciwko rzekomej „homoseksualnej propagandzie” stosowanej podobno „w stosunku do nieletnich”. Rok później „Compact” gościł samego Władimira Jakunina, który co prawda był wtedy jeszcze „tylko” szefem rosyjskiej kolei żelaznej, ale który należy do najbliższego kręgu znajomych Putina. Obaj znają się od dziesięcioleci.

Alexander Gauland, jeden z szefów niemieckiej skrajnie prawicowej partii AfD, wielokrotnie uczestniczył w politycznych konsultacjach w Moskwie, m.in. na zaproszenie fundacji Małofiejewa. W czasie swojej podróży do Petersburga Gauland spotkał się też z ideologiem Aleksandrem Duginem oraz z osobistym referentem Putina. Marcus Pretzell, szef AfD w Nadrenii Północnej-Westfalii, uczestniczył w konferencji na zaanektowanym przez Rosję Krymie, zaproszony i opłacony przez rosyjskich organizatorów2. Na początku 2016 r. wyszło również na jaw, że młodzieżówka AfD starała się o nawiązanie oficjalnego partnerstwa z młodzieżówką Jednej Rosji. A interwencję militarną Rosji na Krymie oraz krwawą wojnę we wschodniej Ukrainie – prowadzoną dzięki rosyjskiej broni i rosyjskim żołnierzom – Gauland bagatelizował jako „odzyskiwanie rosyjskiej ziemi”3.

Marine Le Pen, kandydatkę Frontu Narodowego, krótko przed pierwszą turą wyborów prezydenckich witał w Moskwie osobiście Putin. Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej, w samym tylko 2015 roku cztery razy przebywał „na konsultacjach” (jak to ujęli działacze Jednej Rosji) w Moskwie. A przy okazji, na Placu Czerwonym, pozował w koszulce z podobizną Putina w skafandrze pilota myśliwców.

Austriacka FPÖ podpisała nawet z Jedną Rosją formalną umowę o współpracy – na początek co prawda jedynie na okres pięciu lat – przewidującą między innymi wymianę doświadczeń w sferze budowania partii politycznych oraz ustawodawstwa. Frapujące podobieństwa ideologiczne w tej umowie znajdujemy np. w punkcie szóstym, który zapowiada współpracę w zakresie „organizacji młodzieżowych, kobiecych, uczelni, organizacji humanitarnych i innych społecznych organizacji”, z

celem „wychowania młodej generacji w duchu patriotyzmu i czerpania przyjemności z pracy”4.

Piotr Tołstoj, wiceprzewodniczący Dumy (i jednocześnie znany moderator rządowej telewizji) podkreślał znaczenie takich sojuszy „w dzisiejszym świecie pełnym poprawności politycznej”5.

Zażyłe kontakty z Moskwą utrzymuje również Panos Kamenos, szef prawicowej, populistycznej partii Niezależni Grecy, który w rządzie z lewicową, populistyczną Syrizą był ministrem obrony narodowej. Kamenos dobrze się zna i z ultraprawicowym profesorem uniwersyteckim Duginem, i z przedsiębiorcą Małofiejewem. Warto ponadto nadmienić, że Dugin widział w greckim ministrze kandydata do planowanego przez siebie „klubu elity sprzymierzonych” w Europie, która to elita miała tam rozpowszechniać informacje zgodne z „rosyjskim punktem widzenia”. Na tejże liście Dugina znalazł się też prawicowopopulistyczny publicysta niemiecki Jürgen Elsässer6.

Prawicowi entuzjaści farmazonów Putina

Na Węgrzech za przyjazną Rosji uważana jest rządząca partia Fidesz premiera Viktora Orbána. To samo dotyczy ultraprawicowej Jobbik, której szef Gábor Vona postrzega Rosję jako strażnika „prawdziwych europejskich wartości” i przeciwwagę dla „zdradzieckiej Unii Europejskiej”7. Za to w Grecji skrajnie prawicowa i otwarcie faszystowska partia Złoty Świt, której flaga, przedstawiająca grecki meander, nawiązuje kolorami (czerń, biel i czerwień) do ideologii nazistowskiej, opowiada się za „naturalnym sojuszem” z Moskwą8.

Nie wolno zapominać o promoskiewskich sympatiach wśród niemieckiej skrajnej prawicy. Na demonstracjach Pegidy już od jakiegoś czasu pojawiają się demonstranci z rosyjskimi flagami. Liczni czołowi politycy AfD, jak choćby Alexander Gauland, od dawna opowiadają się za ściślejszą współpracą z Moskwą i za zakończeniem sankcji wprowadzonych po aneksji Krymu.

Dla wielu ludzi radykalnej prawicy oraz zwykłych prawicowych populistów prezydent Putin jawi się jako alternatywna propozycja dla zazwyczaj liberalnych i proamerykańskichgłównych nurtów politycznych na Zachodzie.

Europejskim populistom na prawicy podoba się jego srogie, często aroganckie zachowanie, autorytarny styl rządzenia i agresywne stanowisko, jak choćby w kwestii Krymu. Rosja wydaje im się geopolityczną alternatywą dla Zachodu – pojawiają się u nich więc pomysły o „Eurazji” czy „Europie niezależnych nacji” – analizuje politolog Florian Hartleb. Również pod względem światopoglądowym panuje daleko idąca jednomyślność, szczególnie jeśli chodzi o odgórne odrzucenie i dezaprobatę homoseksualizmu, o kultywowanie radykalnego socjalnego konserwatyzmu oraz o tzw. „identity politics” – czyli działania polityczne ukierunkowane jedynie na spełnianie potrzeb jednej specyficznej grupy społecznej9.

Moskwa od lat wygłasza antyliberalne tezy o rzekomym „porzucaniu korzeni chrześcijańskiej cywilizacji przez zgniły Zachód”, prawi farmazony o „pozbywaniu się zasad moralnych i tradycyjnej tożsamości: narodowej, kulturowej, religijnej i seksualnej”. Putin krytykuje zarówno „otwarcie instytucji małżeństwa dla par jednopłciowych”, jak i „multikulturowość” w Europie Zachodniej. W tym kontekście nie dziwi komentarz ultraprawicy typu niemieckiej neofaszystowskiej NPD: „Jak dobrze, że mamy Putina” – a właściwie dosłownie: „Jak dobrze nam robi Putin”. Takie wpisy można przeczytać na stronie fb bawarskiej NPD. I dalej, tamże, w podobnym tonie nieskrywanego uwielbienia: „Rosyjski prezydent Putin jest jak zawsze orzeźwiającym przykładem prawdziwego polityka: staje po stronie życia, przyszłości i tradycji swojego narodu. Pogardza homoseksualistami i nihilistami. Nic dziwnego, że zachodnie wyrzutki społeczeństwa uwzięły się na niego”10.

Prawica – koń trojański Putina

Sojusz Rosji z ultraprawicą wywołuje w Europie uzasadnione obawy. Raport czeskich służb specjalnych BIS mówi o próbach reaktywacji starych układów, mających na celu podkopanie niezależności europejskich państw: „Rosja buduje struktury podobne do tych, jakie niegdyś tworzyła komunistyczna międzynarodówka”, do której w latach 1919-1920 dołączyło wiele partii komunistycznych w Europie11. Bolszewicy traktowali ją jako swoisty „sztab generalny światowej rewolucji”, którego zadaniem było podżeganie do rewolucji, m.in. w Hamburgu.

W strategicznym rosyjskim dokumencie, pochodzącym jeszcze z 2013 r., którego autorem jest think tank ściśle powiązany z Kremlem, mowa jest o „uczynieniu Putina przywódcą nowego, globalnego konserwatyzmu”12. Instytucja ta już w przeszłości współorganizowała kampanię wyborczą Jednej Rosji, a zarządza nią były wiceszef działu d.s. polityki wewnętrznej przy tzw. „wydziale prezydenckim”. Instytut ten dogłębnie przeanalizował „słabe punkty” Unii Europejskiej na długo, zanim jesienią 2015 r. doszło do zaostrzenia w Europie sytuacji związanej z uchodźcami. W dokumencie padają m.in. wnioski, że „masowa imigracja i konflikty między grupami narodowymi są źródłem obaw obywateli UE” oraz – w odniesieniu do Niemiec – że „istnieje tam zapotrzebowanie na mocnego prawicowego polityka”.

Wspieranie wrogich UE ugrupowań ultraprawicowych to dla Kremla „czysta technika władzy”, uważa publicysta Jörg Himmelreich. Chodzi o to, aby osłabić Unię od środka i podkopać jej sojusz transatlantycki z USA13. Celem Putina jest destabilizacja Zachodu, a szczególnie Unii Europejskiej – uważa politolog Hartleb – a prawicowi populiści odgrywają przy tym rolę „konia trojańskiego”14.

Przeciwna opinia publiczna” – nacjonaliści z całej Europy pupilami rosyjskiej propagandy

Europejska skrajna prawica – oprócz głębokich ideologicznych podobieństw – ma jeszcze bardzo pragmatyczne powody współpracy z Rosją. Jak na razie ruchy takie jak Front Narodowy czy PVV Geerta Wildersa pozostają w swoich krajach na obrzeżach sceny politycznej. Prawie wszystkie tradycyjne partie polityczne wykluczają współpracę z nimi, a w parlamentach zgodnie współpracują przeciwko skrajnej prawicy. Potencjalni sponsorzy skrajnej prawicy ryzykują przy tym publiczne napiętnowanie w mediach.

Kremlowskie kontakty polityczne na wysokim szczeblu i częste wystąpienia w – nadawanych za granicą – obcojęzycznych rosyjskich kanałach TV stwarzają skrajnym ugrupowaniom politycznym wyśmienite możliwości zaprezentowania się wyborcom.

Chętnie korzystała z tego również była szefowa AfD w Niemczech, Franke Petry, która w trakcie kampanii wyborczej do Bundestagu poleciała do Moskwy. Tam miała nawet okazję spotkać się z przewodniczącym Dumy Wiaczesławem Wołodinem z Jednej Rosji15.

AfD, Front Narodowy oraz inne partie skrajnej prawicy korzystają przy tym ze swoistej „przeciwnej” opinii publicznej, którą organizują rosyjskie media, a przede wszystkim działający od 2005 r. zagraniczny kanał rosyjskiej telewizji państwowej Russia Today (dziś RT). Kanał ten nadaje po angielsku, arabsku oraz hiszpańsku, ponadto w 2014 r. rozpoczęto nadawanie kanału tematycznego po niemiecku, a bezpośrednio przed wyborami prezydenckimi 2017 roku we Francji wystartowała też francuska wersja RT. RT już ma dziś na całym świecie ponad 2, 5 tys. współpracowników. Do tego dodać trzeba jeszcze kilka tysięcy redaktorów państwowego holdingu medialnego Rossija Siewodnia, którzy tworzą strony internetowe i program radiowy zagranicznego serwisu medialnego „Sputnik”.

RT finansowany jest w całości przez rosyjskie państwo. Margarita Simonjan, redaktor naczelny, postrzega kanał jako „medialne ministerstwo obrony”. Jeśli Rosja prowadzi wojnę, „my wkraczamy na pole bitwy”, mówi16. Stacja ta prowadzi niewybredną propagandę, a reportaży dotyczących sytuacji w Rosji… na antenie stacji praktycznie nie ma. Większość miejsca antenowego zajmują za to tematy takie jak globalna afera szpiegowska NSA czy amerykańskie ataki przeprowadzane za pomocą dronów.

Misją RT – wyznaczoną osobiście przez Władimira Putina – jest „złamanie monopolu anglosaskich mediów”17. Jako że stacja ma na Zachodzie milionową oglądalność, częściowo się to nawet udaje. W Wielkiej Brytanii liczba stałych widzów RT wzrosła z 2,5 mln. w 2012 r. do 3,3 mln. cztery lata później 18. Opowiadający się za Brexitem, długoletni szef wrogiej Unii UK Independence Party (UKIP), Nigel Farage, był hołubiony przez RT, gdy większość zachodnich mediów zupełnie jeszcze nie zwracała na niego uwagi. Kanał RT dumnie twierdzi, że Farage jest znany jego widzom dłużej niż większości brytyjskich wyborców19.

Wszystkie te działania są dobrze zaplanowane: RT co i raz przedstawia zatwardziałych ludzi prawicy jako rzekomo neutralnych ekspertów. I tak na poparcie tezy, jakoby Federalna Służba Wywiadowcza BND była jedynie „filią CIA”… widzom przedstawiony został jako „świadek koronny” Manuel Ochsenreiter, ultraprawicowiec i redaktor naczelny miesięcznika skrajnej prawicy „Zuerst!”. Nie jest to wcale odosobniony przypadek. Już prawie od dekady ludzie skrajnej prawicy pojawiają się w rosyjskich kanałach, gdzie regularnie przedstawiani są jako „eksperci z Zachodu”. Tym samym mają oni uwiarygadniać swoją osobą prostackie tezy rosyjskiej propagandy.

Jeszcze w 2009 r. RT niewinnie przedstawiała widzom redaktora naczelnego magazynu „Compact” Jürgena Elsässera jako „polityka i historyka”20. Jedna z państwowych rosyjskich stacji telewizyjnych bezpośrednio przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r., przedstawiła przewodniczącego British National Party (BNP) Nicka Griffina (który twierdzi, że powszechnie przyjęta interpretacja Holocaustu „jest w dużym stopniu przesadzona albo całkowicie zafałszowana”) jako „niezależnego obserwatora”. Griffin za to, niejako w podzięce, obwieścił milionowej rosyjskiej publiczności: „Wybory w Rosji są uczciwsze niż w Wielkiej Brytanii”21.

Przy wyborze zachodnich sojuszników Rosja pozostaje bardzo elastyczna

Z jednej strony ultraprawicowy ideologiczny wizjoner Aleksander Dugin gra rolę ważnego łącznika między nacjonalistycznymi ruchami w Rosji a skrajną prawicą na Zachodzie. W 2014 r. wziął np. udział w spotkaniu w Wiedniu z przedstawicielką Frontu Narodowego Marion Maréchal-Le Pen oraz z Heinzem-Christianem Strache, szefem austriackiej FPÖ. Również Alex Jones, prowadzący dyskusje w amerykańskiej telewizji i teoretyk spiskowy, cieszący się sporą popularnością wśród wyborców Trumpa, utrzymuje dobre kontakty z Duginem.

Z drugiej strony – inaczej niż w czasach sowieckich – dziś Rosja nie jest nazbyt wybredna w doborze swoich ideologicznych partnerów. Wsparcie Moskwy nie ogranicza się już jedynie do ultraprawicy. Mogą na nią liczyć populiści wszelkiej maści, które zazwyczaj umiejscawiają się na scenie politycznej jako „alternatywa dla tradycyjnych partii”. Po tym, jak w 2015 r. wybory w Grecji wygrała lewicowa Syriza, pierwsze spotkanie Alexis Tsipras – jeszcze jako kandydat na premiera – odbył nie z kim innym, jak z rosyjskim ambasadorem w Atenach. W Niemczech dobre kontakty z Rosją utrzymuje nie tylko AfD, ale również Lewica (niem. Die Linke). Parlamentarzyści Lewicy odwiedzali nawet obszar działań wojennych na wschodzie Ukrainy, gdzie pozowali do zdjęć razem z przywódcami prorosyjskich separatystów22. Z kolei we Włoszech wielkie sympatie do Kremla żywi mocno lewicujący Beppe Grillo i jego Ruch Pięciu Gwiazd.

Rosyjska taktyka wspierania wszystkich radykalnych i populistycznych sił na obrzeżach europejskiej sceny politycznej powiązana jest z nadziejami na długoterminowe osłabienie tradycyjnych partii w Unii Europejskiej, zazwyczaj sceptycznie nastawionych do polityki Putina.

Jeszcze na przełomie wieku Putin w wywiadzie z BBC nie wykluczał jednoznacznie wstąpienia Rosji do NATO23. Dziś zarówno Unia, jak i NATO stały się poważnymi przeszkodami na drodze Rosji, coraz agresywniej dążącej do odrodzenia hegemonii w krajach postsowieckiej sfery wpływów.

Ekstremalną ideologiczną rozpiętość partnerów Rosji na Zachodzie najlepiej ilustruje jubileusz dziesięciolecia istnienia RT, który odbył się w Moskwie w grudniu 2015 r. Przy stole prezydenta Putina siedział z tej okazji nie tylko Michael Flynn, późniejszy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego w rządzie Trumpa, ale także Jill Stein, była kandydatka w wyborach na prezydenta USA z ramienia amerykańskiej Partii Zielonych24.

Tłum. Ignaz Wróbel

Artykuł źródłowy: Vereint gegen liberale Werte: Wie Russland den rechten Rand in Europa inspiriert und fördert

1 https://www.youtube.com/watch?v=O_4Pj_L24u8

2 comments on “„Jak dobrze nam robi Putin”

  1. Konserwatywny liberał
    27 stycznia 2018

    Mam pytanie do autorki.Jak skrajnie prawicowe partie mogą jednocześnie być faszystowskie,nazistowskie i ogólnie składające hołd Hitlerowi,skoro Hitler był bez wątpienia skrajnym lewicowcem,narodowym socjalistą?Przecież to się nie trzyma kupy.

    • Bartosz Hlebowicz
      1 lutego 2018

      Benjamin Bidder to na mój gust autor, nie autorka. Co do reszty – szkoda czas na jałowe dywagacje o tym, ze Hitler nie byl nazistą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.