web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Włochy. Zbliżenie prawicy z faszystami

Bartosz Hlebowicz, 02.12.2017

Naziskini odczytują swój manifest w centrum pomocy migrantom, Como, 28.11.2017

Trzynastu wygolonych młodzieńców wkracza do pomieszczenia, w którym trwa spotkanie wolontariuszy pomagających imigrantom. Jednakowe czarne kurtki z logo Veneto Fronte Skinhead na ramieniu. Poważne oblicza. Milczą. Otaczają siedzących wokół stołu wolontariuszy, ustawiając się za ich plecami.

Rozdają ulotki i zmuszają do wysłuchania manifestu, którego treść odczytuje z pewnym trudem jeden z nich. Beznamiętnym głosem recytuje slogany o „powstrzymaniu inwazji” i „turbokapitalizmu”, walce z „retoryką mondializmu”, powstrzymaniu podmiany „ludu europejskiego” przez „nienarody” i o miłości do ojczyzny. Jeden z napastników filmuje całe zdarzenie.

Wszystko dzieje się wieczorem 29 listopada w Como, w Lombardii. Z jednej strony skonsternowani, ale spokojni członkowie różnych organizacji zrzeszonych w sieci Como Senza Frontiere (Como Bez Granic), z drugiej – bojówkarze faszystowskiej, rasistowskiej i antyżydowskiej organizacji Veneto Fronte Skinhead (Wenecki Front Skinheadów). Dobrze zaplanowana akcja zastraszenia, jakby przeniesiona w czasie z lat dwudziestych, okresu narodzin włoskiego faszyzmu.

„Jak można nie pomóc zdesperowanym ludziom?”

Sieć Como Bez Granic utworzono w 2016 r., by ugościć imigrantów. Do tej pory pomogła około 250 przybyszom z afrykańskich krajów.

Veneto Fronte Skinhead powstał w 1986 r. pod Vincenzą, w innym północnym regionie Wenecja Euganejska.  W przeszłości członkowie Veneto Fronte Skinhead kilkakrotnie byli aresztowani i przesłuchiwani przez policję. Od dwóch lat ze swymi akcjami wychodzą poza granice regionu. W październiku nad mediolańską siedzibą organizacji NGO Save the Children wywiesili transparent z napisem „Save the business” (Chroń interesy), a kilka dni później, w Como, porozwieszali manifesty z hasłem „Czas przebudzić się z obojętności. Zabijają twój naród”.

– Przedstawili, nie dając nam wyjścia, swoją wizję, która jest dokładnie przeciwna mojej – skomentował później jeden z uczestników spotkania, 74-letni o. Luigi Consonni, który niemal pół życia spędził na misjach w Ameryce Łacińskiej. – Jak można nie pomóc zdesperowanym ludziom? Niezależnie od wiary, od polityki. Czy mogą nas nic a nic nie obchodzić ludzie, którzy potrzebują pomocy?

„Nie ożeniłbym się z czarną”

Giordano Caracino, szef Veneto Fronte Skinhead, w wywiadzie radiowym ocenia, że „faszyzm miał absolutnie pozytywny wpływ na Włochy, przede wszystkim ze społecznego punktu widzenia. Mussolini był wybitnym mężem stanu. W czym się pomylił? Przegrał wojnę”.

Zapytany, czy także Hitler i nazizm miały pozytywny wpływ, odpowiedział:

– Na poziomie reform społecznych i przemysłowych powiedziałbym, że tak.

Podzielił się swoimi przemyśleniami na temat ras i narodów:

– Nie wierzę w społeczeństwo wielorasowe. Nigdy nie ożeniłbym się z czarną. Każdy naród powinien mieć własne terytorium, a każde terytorium swój naród. Wszyscy czarni powinni zostać wydaleni z Włoch, chcemy tu tylko Włochów. Czarny nie może stać się Włochem.

„Problemem imigracja, faszyzmu nie ma”

Największy włoski dziennik, „La Repubblica”, w istocie oskarża o obojętność prawicę. Na przykład Giorgię Meloni, szefową prawicowej Fratelli d’Italia (partii będącej spadkobierczynią neofaszystowskiego Włoskiego Ruchu Socjalnego), która nie chciała komentować wydarzenia:

– Sama pochodzę z getta, nie będę się wypowiadać.

Gianni Alemanno, były burmistrz Rzymu, także wywodzący się z Włoskiego Ruchu Socjalnego, bagatelizuje sprawę, mówiąc o „młodych ludziach, którzy ułatwiają krytykę ze strony Partii Demokratycznej” oraz „że nie wolno zapominać o źle kontrolowanej fali imigracyjnej, która nie pozostaje bez wpływu na peryferia miast”.

Claudio Borghi, odpowiedzialny w Lidze Północnej za ekonomię i będący jej przedstawicielem w radzie miejskiej Como, wstrzemięźliwie skrytykował metody naziskinów, ale stwierdził zarazem, że nie może się nie zgodzić z ich postulatami.

Matteo Salvini, szef Ligi Północnej, która za jego przywództwa zmieniła kurs i z partii autonomistycznej stała się partią nacjonalistyczną, coraz bliższą w poglądach ugrupowaniom skrajnej prawicy, skomentował:

– Problemem Włoch jest Renzi [lider Partii Demokratycznej, premier do grudnia 2016 r.], a nie rzekomi faszyści. Zajmuje się powrotem faszyzmu, który nie istnieje. Jasne, że to nieeleganckie wchodzić do czyjegoś domu, jeśli się nie jest zaproszonym, ale inwazja imigrantów, o której mówią skinheadzi, jest ewidentna.

I dodaje: – Problemem nie są czterej chłopcy, którzy wtargnęli do ośrodka, ale niekontrolowana imigracja, zorganizowana i podsycana przez pewien rodzaj lewicy, która sprzyja tym, którzy dysponują wpływami i dąży do wywołania konfliktu społecznego.

„Widzieliśmy, co się działo w przeszłości. Jesteśmy zaszczepieni na faszyzm – młodzi nie”

Pierwszym ważnym przedstawicielem włoskiej prawicy, który jednoznacznie potępił akcję zastraszenia wolonariuszy w Como jest Roberto Maroni, wywodzący się z Ligi Północej prezydent regionu Lombardia.

– Politycy powinni potępiać takie akcje jednoznacznie i natychmiast. Takie osoby należy izolować. Nie można im dawać ani kawałka wolnej przestrzeni – powiedział w wywiadzie dla „La Repubblica” dwa dni po incydencie. – Incydenty takie jak ten przypominają wydarzenia z przeszłości, za którą nikt nie tęskni. Są bardzo niebezpieczne, bo ten wirus może zarazić młodych, którzy dzisiaj szukają jakiegokolwiek punktu odniesienia. Istnieje ryzyko, że takie gesty będą powtarzane przez tych, którzy nie mają we krwi, jak my, starsi, przeciwciał na faszyzm. Myśmy widzieli, co się działo w przeszłości, młodzi nie. Ten, kto mówi, że to tylko folklor, liczy na więcej głosów w wyborach.

Słowa Maroniego, wywodzącego się za starej gwardii Ligi Północnej (był bliskim współpracownikiem Umberto Bossiego, założyciela Ligi w 1989 r., którą rządził do 2012 r.), skrytykował natychmiast obecny lider Ligi, Matteo Salvini:

– Maroni jest dobrym prezydentem regionu, ale każdy powinien zajmować się tylko tym, na czym się zna.

„La Repubblica”: Banalizacja faszyzmu coraz groźniejsza

Silvio Berlusconi, który już cztery raz był premierem i wciąż nie może odejść, na przyszłoroczne wybory montuje centroprawicową koalicję, rywalizującą z populistycznym Ruchem 5 Gwiazd i centrolewicową Partią Demokratyczną. W przeciwieństwie do innych państw Europy Zachodniej, Berlusconi i inni liderzy włoskiej prawicy nie odcinają się od ugrupowań skrajnych, często głosząc te same hasła i wciągając na swoje listy ich członków. Berlusconi jak dotąd nie skomentował akcji naziskinów w Como.

„Brak reakcji to obojętność. Dzisiaj skrajna prawica zyskuje znowu uznanie – pisze w komentarzu redakcyjnym Tommaso Cerno z „La Repubblica”. – Banalizacja faszyzmu staje się coraz bardziej groźna, ponieważ szerzy nienawiść wobec instytucji demokratycznych: parlamentu, rządu. Coraz mniej osób uczestniczy w wyborach. A przecież nasze instytucje powstały w akcie rebelii przeciw faszyzmowi. Wydaje się, że Włochy zapomniały, że ta wielka rewolucja kosztowała wiele przelanej krwi”.

Najazd na ośrodek wolontariuszy to drugi w ostatnich tygodniach głośny przypadek faszystowskiego „przebudzenia” Włochów. W czasie niedawnych wyborów w dzielnicy Rzymu, Ostii, neofaszystowska partia CasaPound współpracowała z lokalną mafią, a wypytywany o to członek mafii dotkliwie pobił dwóch dziennikarzy.

Artykuł ukazał się także w Gazecie Wyborczej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.