web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Szwecja – narracja obwoźnej wystawy IPN podważona


Tykocin, fot. Vimeo 

Szwecja, 17.10.2017

Dziennik „Dagens Nyheter” opublikował tekst autorstwa Ingrid Lomfors, polemizujący z obowiązującą aktualnie w Polsce wizją Holokaustu. Autorka, z zawodu historyk, pozostając pod wrażeniem wędrującej po Europie wystawy, mającej na celu uświadamianie obywateli Unii o roli Polski w niektórych wydarzeniach II Wojny Światowej, poddaje w wątpliwość słuszność przesłania ekspozycji, jak również zamiary polskiego rządu co do kryminalizowania odmiennych opinii na tematy, które wystawa porusza. Artykuł zbulwersował Konsula RP w Szwecji na tyle, że ogłosił on zamiar „powzięcia kroków”. Nie wiemy, czy to zrobił. Tak jak nie wiemy, czy przypadkiem wspomniana ustawa nie weszła już po cichu w życie…

Tekst ukazał się w dziale „Kultura”, zilustrowany dobrze znanym kadrem z filmu „Ida”, przedstawiającym główną bohaterkę opuszczającą bezpieczną przystań klasztoru. Zapraszamy do lektury, do przemyśleń i do dyskusji:

Ingrid Lomfors: Oto jak polski rząd wypiera mroczną pamięć o Holokauście

W Polsce trwają wzmożone próby gloryfikacji roli, jaką kraj odegrał podczas Holokaustu. Rząd zaprzecza przejawom antysemityzmu i udziałowi Polaków w zbrodni ludobójstwa – a wolności historycznego przekazu grozi zakazami, pisze historyk Ingrid Lomfors.

Czyją własnością jest pamięć o Holokauście? W Polsce to partia rządząca Prawo i Sprawiedliwość, PiS, wzięła na siebie rolę reprezentanta w kwestii tłumaczeń przebiegu historii, z zamiarem umocnienia polskiego patriotyzmu. Dokonuje się nie lada wysiłku by historię wprowadzić na właściwy tor. A dzieje się to kosztem prawa żydowskiej mniejszości do swojego kulturowego dziedzictwa. Zupełnie tak, jak w czasach komunizmu zaprzeczano w Polsce istnieniu polskiego antysemityzmu i udziałowi Polaków w Holokauście.

Planowana od jesieni 2016 nowa ustawa, ma dawać możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności karnej tego, lub tych, którzy stwierdzą, że Polacy mieli swój udział w Holokauście albo w inny sposób współpracowali z niemieckimi nazistami podczas II Wojny Światowej. Parlamentowi pozostaje teraz zająć stanowisko co do przyjęcia tej ustawy. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wyjaśnia projekt nowego prawa następująco:
”Rząd Polski uczynił ważny krok w celu lepszej obrony naszych praw, poprzez uzasadnienie historycznej prawdy, i tym samym uzyskania większych możliwości obrony dobrego imienia Polski – kiedykolwiek i gdziekolwiek na świecie będzie miało miejsce działanie obliczone na szkalowanie naszego narodu i fałszowanie naszej historii.” (oficjalna wypowiedź z 16/8 2016)

W oczekiwaniu na wejście w życie ustawy, lojalni wobec rządu szefowie różnych instytucji i politycy lokalnych szczebli, ochoczo ruszyli do dzieła. Pod koniec ubiegłego roku, szefowa berlińskiego Instytutu Kultury Polskiej musiała opuścić swe stanowisko. Zarzucono jej antypolskość, miedzy innymi za to, że urządziła pokaz nagrodzonego Oscarem filmu Pawła Pawlikowskiego ”Ida”.

Ostatnio odwołano także dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku; i on nie okazał się należycie patriotyczny. Podczas gdy istniejące już instytucje obejmują lojalni szefowie, powstają nowe muzea i pomniki, które mają ”uzasadniać prawdę historyczną” o Holokauście. W Markowej, w południowo-wschodniej Polsce, otwarto takie nowe muzeum. Jest poświęcone rodzinie Ulmów, polskich rolników, którzy ryzykując własnym życiem, podczas wojny ukrywali w swym obejściu Żydów. Zadenuncjowani, w 1941 zostali wymordowani przez niemieckich nazistów.

Opowieść o zasługach Ulmów przekazana jest bez historycznych powiązań i bez kontekstu, co krytycy uznają za celowe. Według kierownictwa muzeum, jest ono pomyślane jako ”wkład w debatę o zachowaniach Polaków w czasie Holokaustu”. Tyle, że ekspozycja nie przekazuje żadnego ogólnego, reprezentatywnego obrazu ”zachowań Polaków”, opisuje natomiast osobistą postawę jednej rodziny. Rodzina Ulmów stanowi zatem historyczny wyjątek, a nie normę, jak życzyłby sobie zarząd muzeum i władza państwowa.

W ostatnim numerze Yad Vashem Studie (45:1) (Badania Instytutu Yad Vashem, przyp. red) przeczytać można wypowiedzi historyków Jana Grabowskiego i Dariusza Libionki, krytyczne co do rozwoju sytuacji w Polsce w odniesieniu do kursu, jaki narzuca państwo w opisie faktów historycznych z Markowej. W tekście ”Distorting and rewriting the history of the holocaust in Poland. The case of the Ulma family museum of Poles saving jews during world war II in Markowa” (Wypaczanie i przeinaczanie historii Holokaustu w Polsce. Przypadek muzeum rodziny Ulmów, ratującej Żydów podczas II Wojny Światowej – przyp. red.)

”Po 1989 mechanizm opisu faktów historycznych przeszedł w Polsce transformację. Choć Holokaust nie jest już tematem peryferyjnym, nadal mają miejsce przeinaczenia na wielu poziomach i na różne sposoby. Może się to wydawać niedorzecznym, ale strategią tej rewizji jest stopniowe rugowanie Żydów z przekazu o Holokauście.”

Przykładem tej systematycznie prowadzonej przez władze praktyki, jest tendencyjne odmalowanie życia i losu rodziny Ulmów, ukazane w nowym muzeum. Oczywiście są wydarzenia w Markowej, z których Polacy mogą być dumni. Ale w tym samym miejscu dochodzi do potwornych rzeczy, o których muzeum milczy. Autorzy publikacji przytaczają wiele przykładów na to, co działo się z Żydami w tej i innych okolicznych wioskach, po wejściu Niemców w 1939 r.

Z pomocą dokumentów i zebranych zeznań świadków z Markowej i okolic, dwaj historycy wykazują szeroką współpracę miejscowej ludności w nazistowskiej zagładzie Żydów. Grabowski i Libionka przytaczają zajście, kiedy to ochotnicza straż pożarna zorganizowała nagonkę na żydowską społeczność zaraz po tym jak niemiecka polityka eksterminacji stała się znana. Celem było przejęcie własności Żydów. Zebrano ich przez kościołem, maltretowano i gwałcono na oczach biernych sąsiadów i innych mieszkańców wsi, by potem dokonać egzekucji. Pamięć o tych Żydach i o tym zdarzeniu jest demonstracyjnie nieobecna w nowym markowiejskim muzeum Holokaustu. Wyparcie tej historycznej prawdy, tym trudniejszym czyni pełne zrozumienie dla ludzkiej odwagi, jakiej przykładem jest rodzina Ulmów.

Ta dyskusja jest wysoce aktualna. W ostatnich dniach otwarto w Polskim Instytucie w Sztokholmie wystawę właśnie o życiu i losie Ulmów, ”Samarytanie z Markowej”. Ta obwoźna wystawa ma być sposobem Polski by, zarówno w Szwecji jak w innych krajach, zagościła wizja polskiego miłosierdzia poprzez wyretuszowanie własnej antysemickiej spuścizny.

Przemoc jak ta z okolic Markowej znana jest również z innych miejsc kraju. Historia udziału Polaków w Holokauście została dobrze udokumentowana przez wielu historyków na przestrzeni lat. Wśród nich są Michael C Steinlaufs ”Bondage to the dead: Poland and the memory of the holocaust” (W niewoli umarłych: Polska i pamięć Holokaustu – przyp. red.) z 1997, Jan Tomasz Gross ”Neighbors: The destruction of the Jewish community in Jedwabne, Poland” (Sąsiedzi: zagłada żydowskiej społeczności w Jedwabnem – przyp. red.) z 2001, Jan Grabowski ”Hunt for the jews: Betrayal and murder in Germanoccupied Poland” (Polowanie na Żydów: Zdrada i mord w okupowanej przez Niemcy Polsce – przyp. red.) z 2013 czy Timothy Snyders ”Black earth – The holocaust as history and warning” (Czarna ziemia – Holokaust jako historia i przestroga – przyp.red.) z 2015. Historycy wydają się być pewni, że nie był to przypadek, iż Hitler wybrał Polskę jako centrum dla swej polityki zagłady. Była największym skupiskiem ludności żydowskiej w Europie. A polskie społeczeństwo – przesiąknięte antysemityzmem.

Polska była centralnym punktem Holokaustu. Na jej obszarze powstawały wielkie obozy śmierci – Chełmno, Treblinka, Sobibór, Majdanek, Bełżec i Auschwitz- Birkenau, do których deportowano Żydów z całej Europy. Z sześciu milionów Żydów, którzy padli ofiarą nazistowskiego terroru, połowę stanowili Żydzi polscy. Było to 90 procent żydowskiej społeczności kraju. Cała polsko-żydowska cywilizacja, o korzeniach z czasów średniowiecza, została obrócona w proch. Zbrodniarzami byli głównie niemieccy naziści. Jednak Holokaust byłby nie do przeprowadzenia bez aktywnej kolaboracji, czy biernego przyzwolenia ze strony miejscowej ludności.

Po zakończeniu wojny milczano na temat tego fragmentu historii. Ale gdy upadł komunizm, otworzyły się nowe możliwości badania własnej przeszłości. Dla wielu była ona bolesnym odkryciem. Podobnie jak w przypadku sytuacji, kiedy Jan Tomasz Gross wydał książkę ”Sąsiedzi”. Podczas całego okresu powojennego twierdzono, że pogrom w Jedwabnem w 1941 był dziełem nazistów. Gross wykazuje jednak, że na swoich żydowskich sąsiadach masakry dokonała miejscowa ludność; sąsiedzi, przyjaciele, szkolni koledzy. Ta książka zatrzęsła wyobrażeniem Polaków o samych sobie.

Specjalizująca się w badaniach nad Europą Barbara Törnqvist Plewa, w swoim tekście ”Mordet i Jedwabne – en utmaning för polackernas kollektiva minne” opublikowanym w periodyku Historisk Tidskrift nr. 123:3 (Mord w Jedwabnem – wyzwanie dla zbiorowej pamięci Polaków – Czasopismo Historyczne nr. 123:3 – przyp. red.) wyjaśnia tę reakcję faktem, że Żydzi polscy na długo przed wybuchem II Wojny Światowej zostali wykluczeni z polskiej wspólnoty narodowej. Co za tym idzie, nie obejmowały ich ani normy moralne, ani narracje obowiązujące w tejże polskiej narodowej społeczności. ”W Polsce nie dostrzegano związku pomiędzy antysemityzmem a Holokaustem, widząc Holokaust jako dzieło jedynie nazistów… W Polsce, gdzie jakiekolwiek współdziałanie Polaków z władzą okupacyjną nigdy nie miało miejsca, można było stać się patriotą i walczyć przeciw nazizmowi (i za to zdobywać szacunek), a jednocześnie być antysemitą”, pisze Törnqvist Plewa o postrzeganiu Żydów i Holokaustu przez Polaków w powojennych czasach.

Ten brak rozrachunku z przeszłością może być wyjaśnieniem dla, przybierającego formę antyżydowskich kampanii, rozkwitu antysemityzmu w latach 1968-1970, co w konsekwencji doprowadziło do wygnania z Polski resztek jej żydowskiej ludności. Za tą kampanią stała partia komunistyczna pod wodzą Władysława Gomułki. Około 20 tysięcy Żydów (z ogólnej liczby 25 tysięcy) opuściło Polskę, po tym jak doznali antysemickich prześladowań w miejscach pracy czy na uniwersytetach. Również to zdarzenie stanowi niezagojoną ranę w polsko-żydowskiej historii.

Oczekuje się, że tej jesieni polski parlament podejmie decyzję w sprawie rządowej propozycji zmiany prawa, mającego kryminalizować tych, którzy działają na rzecz wolności i niezależności w opisie historii. Byłoby to cofnięcie się do wiernej rządowi i kontrolowanej narracji, w której Żydzi znów usunięci są z przekazu o Holokauście.

 

Ingrid Lomfors
Historyk i główny kurator w Forum dla żywej historii

 

O Autorce:
Ingrid Lomfors, ur. 1957, jako historik specjalizuje się w dziedzinie badań na historią Żydów, szwedzkiej polityki imigracyjnej i Holokaustu. Kształciła się na Uniwersytecie Hebrajskim (Hebrew University) w Jeruzalem, Hebrew College w Bostonie i Uniwerystecie w Göteborgu. Jest autorką wielu historycznych opracowań. W Szwecji największy rozgłos przyniosła jej praca „Plamka ślepa: pamięć i zapomnienie wokół akcji niesienia pomocy przez Szwedzki Czerwony Krzyż w nazistowskich Niemczech w 1945”, w której poddała w wątpliowść humanitarny charakter akcji pomocy, prowadzonych wówczas przez szwedzkich filantropów.

Była wykładowcą uniwersyteckim i piastowała liczne stanowiska w instytucjach o profilu historycznym. W 2013 została generalnym sekretarzem Żydowskiej Wspólnoty w Sztokholmie, a w 2014 rząd Szwecji powierzył jej stanowisko dyrektora instytucji państwowej Forum dla żywej historii, której głównym celem jest działanie na rzecz demokracji, tolerancji i praw człowieka.

 

Link do oryginału Ingrid Lomfors: Så förnekar Polens regering det mörka minnet av Förintelsen

Tłumaczenie Krysia Kierebinski

 

3 comments on “Szwecja – narracja obwoźnej wystawy IPN podważona

  1. Halina Kronschnabel
    21 października 2017

    Po prostu wstydze sie, ze tacy sa „Oni” a ja nie moge nic zrobic, poza komentarzem…..jest mi ogromnie wstyd, ze inni to widza.

  2. Jan Skoczowski
    26 października 2017

    Pragnę zapytać autorkę, jaki to opór miało stawić społeczeństwo polskie, by holokaust nie dokonał się na ziemiach polskich? Pytam, bo z tego co rozumiem, ruch oporu w Polsce był jednym z najbardziej rozbudowanych, jednak został praktycznie rozbity podczas jednej, nieudanej akcji pod kryptonimem „Burza”. Zastanawiam się, gdzie autorka potrafi doszukać się choćby śladów skuteczniejszego oporu ludności, bo jeśli takowych nie ma, to sobie po prostu fantazjuje na temat czegoś, co było niemożliwe.

    Nie przeczę zbydleniu i to masowemu zbydleniu ludności polskiej, jej uczestnictwu w mordowaniu Żydów itd. Przeczę wstępnie sensowności tezy, że holocaust był wynikiem współpracy ludności polskiej z nazistami, bo to zawiera sugestie, że opór wobec kolaboranta, taki, który nie dopuściłby do holocaustu mieścił się wtedy w ramach jakiejkolwiek realistycznej, możliwej do wykonania akcji. Czy autorka może łaskawie mi po prostu wytłumaczyć, jakiej odwagi wymaga od dowolnego człowieka? Jakie prawdopodobieństwo psychologiczne stoi za sformowaniem takiego ruchu oporu gdziekolwiek i kiedykolwiek? Bo jeśli nikła, to teza o tym, że to współpraca ludności umożliwiła holocaust jest bezsensowna, bo trywialna. Ludność cywilna, na dowolnej szerokości geograficznej i w dowolnym czasie podda się świetnie wyszkolonemu, doskonale wyposażonemu okupantowi. Bardzo chętnie. Ludzie kochają żyć i podejrzewam, że dotyczy to tez autorki, występującej, widocznie, z urojonych moralnych wyżyn.

    Dla jasności: nie bronię żadnego „honoru Narodu Polskiego”, chronię ludzi, dowolnego pochodzenia, przed pomylonymi moralizatorami wymagającymi od nich poświęceń zupełnie obcym ich psychice. Ludzie są tchórzliwi i podli, i nie dbają o słabszych, z tej prostej przyczyny, z której spora część np. Powstańców Warszawskich umarła w Powstaniu bezpotomnie. Można takich ludzi obdarzać sympatią albo nie. Nie da się natomiast twierdzić, że są inni, jeśli są tacy. A są. Lub proszę o podanie przykładów oporu, który zatrzymał holocaust w Europie skuteczniej niż w Polsce. Napełnią mnie nadzieją co do losów ludzkości.

    • Krysia Kierebinski
      26 października 2017

      Ingrid Lomfors pisze: „Jednak Holokaust byłby nie do przeprowadzenia bez aktywnej kolaboracji, czy biernego przyzwolenia ze strony miejscowej ludności.” To jeszcze nie oznacza, że (to Pana wniosek) „holocaust był wynikiem współpracy ludności polskiej”. To nie współpraca była pierwsza, pierwszy był polski antysemityzm, podatny grunt. Czy holokaust dałoby się przeprowadzić bez wyraźnego antysemityzmu? Nie wiemy. Miał miejsce – to wiemy. Czy sugestia Lomfors ma rację bytu? Dużo zależy od tego jak sami będziemy odnosić się do własnej historii i jaki sposób wybierzemy by przekazywać ją innym.

      Nie jestem autorką tekstu, zaledwie tłumaczką. Nie mogę więc brać odpowiedzialności za to, co autorka przyjmuje za fakty i prawdę. Sama wymienia liczne źródła, z których czerpie wiedzę i nie są to źródła nieznane. Przetłumaczyłam ten artykuł z jednego powodu; wystawa „Samarytanie z Markowej” nie pokazuje postaw innych niż rodziny Ulmów, nie rysuje całościowego obrazu horroru tamtego czasu. Z tekstu wynika, że właśnie to sprowokowało Ingrid Lomfors do wypowiedzi. Ten brak szerszego kontekstu, jakim była z jednej strony pomoc Żydom i narażanie życia, z drugiej zaś bestialstwo wobec nich, wyzwolone w ludziach pod naciskiem terroru. Dopiero rzetelne oddanie faktów, które znamy doprowadzić może do właśnie tych refleksji jakimi Pan się z nami dzieli.

      Może nadszedł juz czas żeby wpisać cały ten obraz do podręczników historii, włącznie z przejawami polskiego przedwojennego antysemityzmu? Jeśli nie zrobimy tego sami, inni zrobią to za nas, choćby na łamach prasy. Oczywiście, mogłam wybrać z tekstu tylko jeden akapit, ale chyba dobrze jest wiedzieć co o nas mowią i piszą, nawet jeśli się z tym nie zgadzamy i głośno protestujemy. To także zmusza do zajrzenia głębiej pod fasadę, ktorą skomplikowane relacje polsko-żydowskie stara się przykryć obecna polityka historyczna. Dziękujemy bardzo za ten komentarz. Mnie samą zmusił do rozmyślań, kolejnych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.