web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Potwór


Kadr ze spotu lubińskiej policji o przemocy psychicznej 

Agresja. Skąd wokół nas tyle agresji?
Policja jaka jest, każdy widzi. Ale ta w Lubiniu zrobiła naprawdę dobrą rzecz – spot o przemocy psychicznej. Zaczyna się jak cukierkowa reklama, a kończy obrazem sponiewieranej kobiety i słowami jej syna: „Będę jak mój tata”. Wydawałoby się, że temat, acz ważny, jest jednak wystarczjąco szeroko znany, a świadomość co do znaczenia terminu duża. I być może tak jest – teoretycznie.
Do psycholog Doroty Zawadzkiej, w reakcji na ten właśnie policyjny spot, przyszedł list od kobiety, która od lat jest ofiarą przemocy psychicznej. W kilka godzin przeczytało go ponad dwa tysiące osób, 563 osoby udostępniły list dalej, a 304 skomentowały.

Czy to jest fakt wart odnotowania? – Tak. Liczne reakcje na ten prywatny list świadczą o tym, że problem jest, że mamy doń osobisty stosunek, że chcemy pomagać, napiętnować i krytykować- jedni oprawcę, inni ofiarę. I nie jest rzeczą oczywistą, że ta ostania jest zawsze kobietą czy żoną. Pastwić możemy się nad mężem, partnerem, współpracownikiem, dzieckiem… Przemoc rodzi przemoc.
Agresja. Skąd wokół nas tyle agresji..?

Dzień dobry Pani Doroto, piszę do Pani, bo chciałbym umieścić to pod postem na temat przemocy psychicznej, ale nie chcę tego napisać oficjalnie pod swoim nazwiskiem.
Jesteśmy „wzorową” rodziną, która krwawi od środka i tylko ściany wiedzą co się dzieje. Wzorowa rodzina młodzi, bogaci, firma, dom, majątek, cudowne dzieci…
Pani Doroto, chciałabym napisać parę słów do wszystkich kobiet słyszących „jesteś beznadziejna”, „jesteś żałosna”, „nic w życiu nie osiągnęłaś”, „ty gruba ku.. kto by cię chciał”, „jesteś zerem”, „jesteś wariatka” ,”nie mogę na ciebie patrzeć bo mi się rzyg… chce”, „ty idiotko, jesteś aż tak głupia” – to tylko mały odsetek tego co to jest, i czym jest przemoc psychiczna, o wiele bardziej bolesna niż fizyczna, bo siniak i opuchlizna znikają, a słowa przechodzą na wskroś przez nas, codziennie zabierając cząstkę naszego uśmiechu, naszej duszy, poczucia wartości i wiary w swoje ja.
Najczęściej przemoc psychiczna jest wymierzona w kobiety, które mogą być silniejsze od swoich partnerów, lepiej wykształcone, które odnajdą się w każdym towarzystwie, są duszą towarzystwa i kochają życie. Partner z powodu własnych kompleksów, strachu przed byciem postrzeganym jako ten drugi w domu, ze zwykłej zazdrości niszczy w kobiecie wszystko to, co na początku w niej kochał, podziwiał, wszystko to, co było powodem dlaczego się w niej zakochał, dlaczego właśnie wybrał ją…
Przemoc psychiczna jest najpodlejsza. I najtrudniejsza do udowodnienia, bo dzieje się tu i teraz, w domu, gdzie nikt nie widzi, nie pozostawia śladu, a znajomi czy sąsiedzi nie widzą – czasem słyszą, ale z reguły jego krzyk: „wariatko, idź się leczyć”, „wariatko, niszczysz rodzinę”, „wariatko, ku….”.
Jeśli kobieta się nie poddaje, meteory takich przemocy z czasem zawsze przechodzą w coraz ostrzejszą formę…. zakrzywiania rzeczywistości także u dzieci – „mamusia jest chora”, „mamusia jest podła”, „mamusia nie sprząta – prawda?”, „Nie martw się, znajdziemy ci nową mamusię”.
Jeśli nadal kobieta pozostaje niezniszczalna na zewnątrz, bo w środku już jest wrakiem, partner uderzy, uderzy raz, drugi, trzeci, tak żeby bolało, i powie „to twoja wina, sprowokowałaś mnie”, „to twoja wina bo powiedziałaś mi takie rzeczy”.
Jeśli kobieta znajdzie w sobie siłę, pomoc i odważy się pójść na policję, zeznać i rozpocząć sprawę karną, wytrzyma, da radę, to NIGDY, ale to NIGDY nie wolno jej zrobić kroku w tył, NIGDY nie wolno jej się wycofać, NIGDY nie wolno jej uwierzyć, że potwór się zmieni i nie będzie potworem. Potwór pozostanie potworem. Może spać miesiąc, dwa, pół roku, ale on nie śpi, on codziennie obserwuje, obmyśla i się szykuje do powrotu… i zawsze wraca, wraca ze zdwojoną siłą i doświadczeniem. Wraca bardziej brutalny i lepiej przygotowany, tym razem nie popełni już błędu, żeby kobieta mogła mieć dowody czy świadków, tym razem zrówna z ziemią wszystko w koło i wszytskich, a z kobietą zrobi porządek.
„No idź znowu na policję, idź wariatko, już cię tam znają”, „No idź niech cię wyśmieją, że zgłaszasz i cofasz i co znowu chcesz zgłosić”, „zabiorę ci dzieci wariatko, bo policja potwierdzi, że jesteś nienormalna, która zgłasza i wycofuje, już ci nikt nie uwierzy w twoje bajeczki”.
Jeśli pozwolimy wrócić potworowi, pozwolimy się zbliżyć mu do nas, naszego serca i przez sekundę uwierzymy w to, że tym razem będzie inaczej, to właśnie wzięłyśmy łopatę i zaczynamy kopać sobie grób…
Moja babcia zawsze mawiała „złe się okociło, złe zdechnie”.
Nawet jeśli znowu poczujemy to, co przed całym koszmarem, to tylko pozory…. zło i potwór wróci, tylko tym razem będzie subtelny, „kochanie nie podoba mi się ta koleżanka twoja – ona ma zły wpływ na ciebie”, „kochanie, twoja matka źle działa na ciebie, nie szanuje cię, powinnaś ograniczyć z nią konkat”, „kochanie, to dla twojego dobra, bo przecież mnie kochasz i wiesz ze chcę dla ciebie dobrze”, kolejna łopata, i kolejna łopata…. bo jeśli mamy się nie kłócić, a przecież on taki cudowny teraz, to odsunę się od tej, od tamtej…. dół coraz głębszy, tym razem subtelnie przygotuje się do akcji…
Chcę ostrzec wszystkie kobiety, chcę powiedzieć, że najważniejsze są dzieci i ich uśmiech!
Bo potwór nigdy się nie zatrzyma…. jeśli straszy, że zabierze pieniądze, dom, firmę, samochód to niech zabiera! Niech zabiera wszystko, ale zostanie ci życie, życie twoje i dzieci.
Nie wiem Pani Doroto, czy cokolwiek Pani z tego mogłaby wybrać, ale bardzo bardzo chciałabym przekazać coś kobietom takim jaka ja… bo mimo uśmiechu „przecież ma wszystko, co narzekać”.
Jesteśmy posypane w środku, jak domek z kart na większym wietrze przestajemy istnieć… zastraszone, zniszczone psychicznie, kompletnie same, a kiedyś pełne życia, uśmiechu z mnóstwem przyjaciół…
Moja walka trwa, ja pozwoliłam powrócić potworowi (był w areszcie, miał zakaz zbliżania się i kontaktowania ze mną), pozwoliłam i ponoszę tego konsekwencje dzień w dzień, dałam się nabrać.
Uwierzyłam, że po eliminacji „złych” przyjaciół, „podłej” matki, że jak będę codziennie podawać gorący dwudaniowy obiad, że jak będę codziennie latała na mopie, ciężko pracowała w naszej firmie, jeśli stworzę „prawdziwy dom”, to bedzie jak w bajce, jak na początku…
NIE, NIGDY nie będzie już… bo powód zawsze się znajdzie, zawsze, do kolejnych wyzwisk. Pani Doroto, proszę napisać dłuższy tekst o tego rodzaju przemocy, proszę Panią o to w imieniu swoim i sądzę tysięcy kobiet, które żyją w strachu i wstydzie. Pozdrawiam serdecznie!

 

List, pozbawiony szczegółów pozwalających zidentyfikować Autorkę, ukazał się na profilu FB Doroty Zawadzkiej. Dziękujemy za udostępnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.