web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Przyjmowanie uchodźców powinno być oczywistością

POLITYKA TRUMPA WOBEC PRZESIEDLEŃCÓW: BEZ STRATEGII I BEZ SERCA

David Miliband, „New York Times” 14.09.2017


Obóz dla syryjskich uchodźców w Al Zaatari w Jordanii. Fot. Mustafa Bader, Wikimedia Commons


Wielu Amerykanów, w tym i sam rząd, było wstrząśniętych tym, w jaki sposób potraktowano muzułmanów Rohingya w Mjanmie. Administracja Trumpa wyraziła również zaniepokojenie  prześladowaniami mniejszości religijnych na Bliskim Wschodzie. Prezydent oświadczył też, że chce bronić praw kubańskich opozycjonistów reżimu Castro.

Wszystkie te deklaracje okażą się puste, jeśli Biały Dom zdecyduje się drastycznie ograniczyć program osiedleńczy uchodźców – zbliża się termin ogłoszenia liczby uchodźców, których Stany Zjednoczone przyjmą w 2018 roku. Ważą się nie tylko losy dziesiątek tysięcy ofiar wojen i prześladowań – ludzi, którzy marzą o rozpoczęciu nowego życia w Ameryce, ale także amerykańskie wartości oraz reputacja i interesy Stanów Zjednoczonych na całym świecie.

Co roku prezydent decyduje o liczbie uchodźców. Od momentu wejścia w życie Ustawy o uchodźcach z 1980 r. (Refugee Act), średni poziom pozwoleń, zarówno pod rządami prezydentów z Partii Republikańskiej, jak i Demokratycznej, przewyższał 95 tysięcy. W roku podatkowym 2017 prezydent Obama zdecydował o 110 tysiącach pozwoleń (liczba uchodźców  na całym świecie szacowana jest na 22,5 miliona). Dwa dekrety prezydenta Trumpa, zakazujące przyjazdu osobom pochodzącym z kilku państw Bliskiego Wschodu i północnej Afryki, tzw. „travel ban”,  już spowodowały obniżenie tej planowanej liczby pozwoleń o ponad 50 procent (patrz: Jak prezydent USA zamienił uchodźców w terrorystów).

Oczekuje się teraz decyzji na rok podatkowy 2018, a w gabinetach waszyngtońskiej administracji trwa debata pomiędzy faktami a fikcją.

Faktem jest, iż próbujący dostać się na teren Stanów Zjednoczonych jako uchodźcy poddawani są ostrzejszej kontroli niż ktokolwiek inny. Ani jeden z trzech milionów uchodźców przebywających w Stanach od 1980 roku nie przeprowadził na ziemi amerykańskiej żadnego ataku terrorystycznego.

Tymczasem około 60 tysięcy Irakijczyków, którzy wspierali amerykańską armię i dyplomację w Iraku jako, np. tłumacze, oczekuje na spełnienie danej im obietnicy bezpiecznego przejazdu do Stanów Zjednoczonych.

By umieścić  w szerszym kontekście planowane przez administrację Trumpa zmniejszenie ilości pozwoleń na rok 2018, warto przypomnieć, że król Jordanii, czyli amerykańskiego sojusznika, ogłosił, iż jego kraj z 9,5 miliona mieszkańcami, ponad 650 tysiącami zarejestrowanych uchodźców i, według niektórych szacunków, z dużo większą liczbą nielegalnych, znalazł się w punkcie krytycznym. W zeszłym roku Stany Zjednoczone pomogły przesiedlić z Jordanii około 19 tysięcy najbardziej potrzebujących pomocy Syryjczyków. Pomoc sojuszniczemu krajowi w kwestii uchodźców była też zdecydowaną reakcją na głoszoną przez Państwo Islamskie propagandę, że muzułmanie nie mają szans na godne traktowanie w Ameryce.

Nieco więcej faktów. Zapewnienie ochrony uchodźcom nie jest działalnością charytatywną: naukowcy ustalili, że w ciągu dwudziestu lat osoby w wieku od 18 do 45 lat (ponad połowa uchodźców nie skończyła 18 roku życia), które wjechały do Stanów Zjednoczonych jako uchodźcy, zapłacą o 21 tysięcy dolarów więcej podatków niż otrzymają świadczeń.

Amerykańskie władze odegrały ważną rolę w tej sprawie. Dokładnie rok temu reakcja administracji Obamy na kryzys uchodźczy spowodowała, że inne bogate kraje zadeklarowały dwukrotne zwiększenie liczby przyjmowanych uchodźców. Według raportu organizacji Human Right First tegoroczne wycofanie się Ameryki ze swoich zobowiązań sprawiło, że do 1 czerwca tego roku liczba przesiedleń na całym świecie spadła o prawie 60 procent!

Chodzi jednak o to, czy administracja Trumpa interesuje się faktami. Bo fikcja ma swoich zwolenników. A ci przekonują, że ​sprawdzaniem uchodźców zajmuje się ONZ, a nie Stany Zjednoczone. Albo że uchodźcy są imigrantami zarobkowymi w przebraniu. Albo że Ameryka niesprawiedliwie ponosi większy niż inne państwa ciężar radzenia sobie z kryzysem uchodźczym.

Prawda zaś jest zupełnie inna: według Amnesty International 10 krajów (wśród nich np. Uganda), które przyjęły największą liczbę uchodźców, uzyskuje zaledwie 2,5 procent światowego dochodu. Uganda przyjęła od 2016 roku ponad 600 tys. uchodźców, ofiar wojny w Sudanie Południowym. Kiedy w czerwcu zapytałem ugandyjskich przywódców, czy zamierzają wprowadzić ograniczenia w przyjęciu uchodźców, ich odpowiedź była prosta: „To mogliśmy być my. To są nasi bracia. Nie możemy się od nich odwrócić”.

Jeśli Uganda może przyjmować uchodźców, to tym bardziej kraj taki jak Stany Zjednoczone nie ma powodu zaprzestać kontynuowania tej wielkiej tradycji narodowej. To m.in. uchodźcy przyczynili się do wielkości Ameryki, np. przedsiębiorcy jak Andrew Grove czy Sergey Brin, artyści jak Gloria Estefan czy urzędnicy państwowi jak Madeleine Albright.

Ludzie oczekujący na wyrok Waszyngtonu należą do najrozmaitszych grup społecznych, zawodowych i wiekowych: studenci, robotnicy,  księgowi, wdowy… Łączy ich to, że stracili wszystko, niekiedy również męża lub żonę, synów lub córki. Usłyszeli oni zapewnienia pomocy i upatrywali w Stanach Zjednoczonych ostatniej nadziei. Teraz chcą wiedzieć, czy nasze słowo ma jakiekolwiek znaczenie.

Test dla obecnej administracji jest prosty. Wystarczy ustalić przyszłoroczną liczbę uchodźców na 75 tysięcy, a zatem powrócić do poziomu ustalanego przez wielu poprzednich prezydentów USA. To udowodni, że Biały Dom ma i rozum, i serce. Rozwalenie niedawno dofinansowanego przez Senat programu pomocy uchodźcom pokaże, że rządzący Amerykę nie kierują się ani żadną strategią, ani ludzkimi odruchami.

Wylewanie krokodylich łez to najgorszy sposób prowadzenia dyplomacji. Losy prawdziwych ludzi zależą od dalekowzrocznych decyzji.

 tłum. Małgorzata Faget, Katarzyna Kaczor-O’Cruadhliocht

David Miliband był ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, obecnie jest szefem International Rescue Committee (Międzynarodowego Komitetu Ratunkowego), międzynarodowej organizacji pozarządowej udzielającej pomocy uchodźcom na całym świecie, założonej w 1933 roku z inicjatywy Alberta Einsteina.

Źródło: Welcoming Refugees Should Be a Settled Question

Statystyki uchodźców w USA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.