web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Włosi chcą walczyć z faszystowską propagandą. Nowe prawo ma chronić przed nostalgią za haniebną przeszłością kraju

Bartosz Hlebowicz

Nielegalna manifestacja faszystów na cmentarzu Maggiore w Mediolanie, na którym pochowani są m.in. włoscy ochotnicy służący w szeregach SS, a także zabici w zamachach działacze neofaszystowskiego Włoskiego Ruchu Socjalnego. 25 kwietnia 2017 roku. Fot. „La Repubblica”.

Po burzliwej debacie włoski parlament przyjął projekt prawa karzącego więzieniem osoby propagujące faszyzm lub nazizm. Większe kary dla piewców faszyzmu w internecie.

„Za” było 261 posłów, „przeciw” – 122.

Nowe prawo, a właściwie dodatkowy punkt w istniejącym już wymierzonym w apologetów faszyzmu prawie z 1952 r., przewiduje kary dla „tych, którzy propagują przedstawienia ikonograficzne czy treści związane z partią faszystowską bądź Narodowosocjalistyczną Partią Niemiec”. Za publiczne używanie symboli i wykonywanie gestów faszystowskich (np. tzw. salutu rzymskiego) grozi od sześciu miesięcy do dwóch lat pozbawienia wolności, a za propagowanie faszyzmu w internecie kara ma się wydłużyć o jedną trzecią. Nowe prawo dotyczy także sprzedaży faszystowskich gadżetów online.

Pomysłodawca projektu, Emanuele Fiano z rządzącej Partii Demokratycznej, twierdzi, że ma on „poskromić powracające miazmaty neofaszystowskie i powstrzymać powrót ideologii skrajnej prawicy”.


Nie chodzi o przeszłość

Za projektem głosowała centrolewica. Przeciw – prawica i populistyczny Ruch 5 Gwiazd. Podczas debaty sejmowej Fabrizio Di Stefano z Forza Italia przekonywał, że nie wypada zajmować się zwalczaniem faszyzmu, gdy światu grożą terroryzm i północnokoreańska dyktatura.

Massimo Corsaro, wywodzący się z nieistniejącego już, założonego po wojnie przez przyjaciół i zwolenników Mussoliniego Włoskiego Ruchu Socjalnego (Movimento Sociale), dywagował, czy projekt obejmuje także zakaz propagowania symboli chorwackich ustaszy, rumuńskiej Żelaznej Gwardii bądź poczynań francuskiego państwa Vichy. Martwił się nawet, że prawo „zagrozi milionom obywateli odwiedzających codziennie Koloseum, będące najważniejszym przejawem ucisku imperium, które swą sławę zawdzięcza temu, że organizowano tu zawody pełne aktów przemocy. A z imperium rzymskiego symbolikę przejęło włoskie państwo faszystowskie”…

(Poseł Corsaro, obecnie w parlamentarnej grupie mieszanej, zaliczył równie merytoryczne wystąpienie na początku lipca, kiedy w wulgarny sposób nawiązał do żydowskiego pochodzenia Emanuele Fiano i jego rzekomego obrzezania. Kiedy indziej nawoływał do rozstrzelania Laury Boldrini, marszałkini Sejmu).

Ignazio La Russa z prawicowej partii Fratelli d’Italia oświadczył, że projekt zwalcza „ideologię, która się nie podoba obecnie rządzącemu reżimowi”, i ironizował, że teraz Włosi muszą uważać, jak stawiają kroki albo jak trzymają brodę, by nie oskarżono ich o propagowanie faszyzmu. Sam przy tym wykonywał salut rzymski. La Russa, który nie przez przypadek na drugie imię ma Benito, martwił się też, że będzie musiał zdjąć ze ściany zdjęcie ojca w faszystowskim mundurze (ojciec La Russy w czasie drugiej wojny światowej był sekretarzem partii faszystowskiej w rodzimym Paternò na Sycylii, a także walczył przeciw aliantom w Afryce, po wojnie przez był przez wiele lat senatorem z ramienia postfaszystowskiej Movimento Sociale Włoskiego Ruchu Socjalnego).

W konkursie infantylnej demagogii nie mogło zabraknąć przedstawiciela ksenofobicznej Ligi Północnej. Barbara Saltamartini zarzuciła autorom projektu, że w ich oczach zbrodniarzami są sprzedawcy wina z podobizną Mussoliniego na etykiecie, a nie ci, co „gwałcą kobiety na ulicy i wchodzą do naszych domów”.

– Nawet jak będziemy tu mieli większość arabską, wy będziecie szczęśliwi, bo wyeliminowaliście faszyzm. Ta część historii jest już zamknięta, już istnieją dwa prawa karzące za faszyzm [prawo Scelby z 1952 r. i prawo Mancina z 1993 r.]. – zwróciła się do autorów projektu. – To wy jesteście największymi faszystami!

Vittorio Ferraresi z Ruchu Pięciu Gwiazd również uznał, że nowe przepisy antyfaszystowskie nie są potrzebne, a pomysłodawców projektu wyzwał od kretynów. Grube słowa padały często z ust przeciwników projektu.

– Jak można mówić, że to nieważne, że usiłujemy odkopywać zakurzoną przeszłość? To jest prawo na dzisiaj. To prawo pozwoli żyć naszemu krajowi w sposób bardziej cywilizowany – bronił projektu jeden z jego autorów, Walter Verini z Partii Demokratycznej.

Donatella Ferranti z lewicowej Articolo 1 przypomniała, że w kraju codziennie powstają nowe strony internetowe propagujące treści faszystowskie i że konstytucja powojennych, demokratycznych Włoch powstała w opozycji do ideologii faszystowskiej. Nie idzie więc, jak wmawia prawica, o zwalczanie nielubianych przez lewicę idei, lecz o obronę prawa. – Wystarczy przejrzeć strony internetowe, żeby zrozumieć, że tu nie chodzi o przeszłość – mówiła Ferranti.


Niebezpieczne związki

Skąd taka żarliwa i otwarta obrona faszyzmu wśród włoskich posłów? Założony po wojnie przez współpracowników Mussoliniego Włoski Ruch Socjalny istniał aż do 1995 roku. Dzisiaj prawica parlamentarna coraz częściej mówi jednym głosem razem z coraz bardziej widocznymi faszystowskimi ugrupowaniami pozaparlamentarnymi w rodzaju Forza Nuova, CasaPound czy Lealta – Azione. Bezpieczeństwo Włochów, obrona przed „nielegalnymi imigrantami”, obrona przed „genderem” to ich wspólne tematy.

Gdy w Senacie posłowie Ligi Północnej atakują rząd za projekt nadania obywatelstwa wychowanym we Włoszech dzieciom imigrantów, w tej samej sprawie burdy na ulicach wszczynają bojówkarze CasaPound i Forza Nuova.

„Ojczyzny broni się kopniakami i pięściami” – napisał niedawno Giuliano Castellino z rzymskiego oddziału CasaPound i zapowiedział „opór etniczny i walkę ludu” przeciw rzekomemu forowaniu przez rząd Romów i nielegalnych imigrantów.

W lutym tego roku w Vignanello w centrum Włoch 15 „działaczy” Casa Pound otoczyło i pobiło chłopaka, który drwił z tej partii na Facebooku. Ich proces zacznie się 20 października.

Polityków prawicowych partii z radykalną prawicą pozaparlamentarną łączy także zły gust. Na początku sierpnia przez stolicę przepłynął po Tybrze ponton z „uchodźcami włoskimi”, którego załoga – bojówkarze CasaPound – wywiesiła antyimigracyjne transparenty i plakaty.

Kilka dni temu podczas nielegalnej manifestacji w rzymskiej dzielnicy Tiburtina, w której znajduje się ośrodek dla uchodźców, Castellino grzmiał: „Rzym ma wrócić do rzymian, Włochy dla Włochów. Wyzwolimy wszystkie dzielnice z prymitywnego i haniebnego antyfaszyzmu”.

Na facebookowym koncie Castellino są zdjęcia jego przyjaciela, 60-letniego Maurizio Boccacciego, szefa skrajnie prawicowej Militia Italia i organizatora protestów w obronie kapitana SS Ericha Priebke, odpowiedzialnego za egzekucję 335 Włochów w rzymskich jaskiniach Fosse Adreatine, w odwecie za akcję partyzantów z 1944 r.

Na początku sierpnia w miejscowości Giffoni Valle Piana organizacja wspierająca Matteo Salviniego, szefa Ligi Północnej, wywiesiła plakat informujący, że faszyzm uczynił Włochy wielkimi, a demokracja „zabiera domy Włochom i daje je imigrantom”. Umieszczono na nim portrety Mussoliniego – patrona wielkich Włoch, i Matteo Renziego – patrona zgniłej demokracji.

Dwa miesiące wcześniej prasa donosiła o faszystowskiej plaży w Chioggii nad Adriatykiem, zaaranżowanej jako swoiste sanktuarium Mussoliniego.

Na początku września CasaPound wypuściła w sieci plakat Gino Boccasile, faszystowskiego ilustratora z czasów wojny, wyznawcy rasistowskiej ideologii Republiki Salo, przedstawiający czarnoskórego amerykańskiego żołnierza gwałcącego białą kobietę. Podpis brzmiał: „To może być twoja matka, twoja żona, twoja siostra, twoja córka. Broń jej!”. Współcześni faszyści dopisali: „Broń jej przed nowymi najeźdźcami”.

Doroczny zjazd włoskich neofaszystów odbył się w tym roku w Reggio Calabria na południu Italii. Tutaj też formują bataliony wyjeżdżające do Donbasu, by wesprzeć Putina w walce z „ukraińskimi faszystami”.

Na 28 października neofaszyści zapowiadają wielki marsz w Rzymie – w rocznicę marszu Mussoliniego z 1922 roku.

W ostatnich miesiącach tego typu przypadków agresywnego odradzania się faszyzmu jest coraz więcej. Czy nowe prawo stanie się skuteczniejszym narzędziem w ich zwalczaniu? Jak wytrzebić plagę faszyzmu z umysłów cichych, „zwykłych” ludzi?

Rzymski dziennik „Il Tempo” przytacza rozmowę z Pierluigim Pompignolim, właścicielem jednego z trzech sklepików z pamiątkami po Mussolinim w Predappio, rodzinnym mieście Wodza. Podobiznami Duce ozdobione są butelki wina, torebki kawy, naszyjniki, breloczki, a nawet śliniaki dla niemowląt. Pompignoli prowadzi sklepik od 1983 roku, a teraz obawia się, że w wieku ponad osiemdziesięciu lat będzie musiał zamknąć biznes.

– Ale co pocznie trójka moich dzieci, które prowadzą sklepik ze mną?

Dramat kolekcjonera …


Nowe prawo na jak długo?

W ostatnich wyborach komunalnych partie prawicowe wstawiały na swoje listy członków ugrupowań faszystowskich. Niektórym udało się zostać radnymi. Według najnowszego sondażu Liga Północna osiągnęła najwyższe w historii poparcie – 16 procent. Koalicja Ligi z Forza Italia i Fratelli d’Italia może liczyć na 34 proc. głosów w wyborach parlamentarnych, Ruch 5 Gwiazd i Partia Demokratyczna mogą zdobyć po 26 proc.

Przegłosowanym we wtorek przez sejm projektem Fiano zajmie się teraz Senat, gdzie siły są bardziej wyrównane. A Forza Italia już zapowiada, że w nowym parlamencie zlikwiduje to prawo.

Tekst pierwotnie opublikowany w Gazecie Wyborczej (14-09-2017)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.