web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Powązkowska cisza…

… czyli kilka refleksji po obchodach kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego


Groby członków Szarych Szeregów w kwaterze Harcerskiego Batalionu Armii Krajowej „Zośka” (A–20) na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, fot. Flickr

Ewa Oranowska-Wróbel

Odkąd pamiętam, zawsze tam chodziłam – z moimi Dziadkami, z moją Mamą, potem z moimi kolejnymi chłopakami, wreszcie z moim mężem i naszymi synami, później tylko z synami. Na Wojskowe Powązki, z okazji kolejnych rocznic wybuchu Powstania. Chodziliśmy też do „Dołka Katyńskiego” w czasach, kiedy milicja rozganiała gromadzących się tam ludzi. Zawsze chodziliśmy z całą siatką zniczy i paliliśmy je na różnych grobach, szczególnie tych, gdzie nikt zniczy nie palił…

To bardzo pięknie, że im dalej od wybuchu Powstania, ciągle się uroczyście kolejne rocznice obchodzi, ale mam wrażenie, że im dalej od Powstania, tym więcej pojawia się Powstańców i to wydaje mi się dziwne, a nawet trochę śmieszne. Konia podkuwają, a żaba kopyta podstawia.

Może osobom, dziś już staruszkom, którzy to wszystko przeżywali osobiście, którzy uczestniczyli, taka pompa jest potrzebna, może takie show jest modne i lud tego oczekuje, ale prawdę mówiąc ja wolę bardziej kameralne uroczystości upamiętniające Powstanie Warszawskie tak jak kiedyś, kiedy podpadało się za spacer na Wojskowe Powązki w rocznicę… a od tajniaków było aż gęsto…

Rozumiem uniesienie i błysk w oczach tych starszych pań i panów, którzy jako młodzi brali udział w Powstaniu. To był czas Ich bohaterstwa, Ich zrywu, Ich nadziei, Ich młodości ale też czas śmierci wielu… zbyt wielu…

Moja Mama, choć wtedy żyła i mieszkała w Warszawie, i jak wszyscy uczestniczyła, jednak nie była zaprzysiężona w szeregach AK. Dziś ma 92 lata, rocznicę Powstania obchodzi każdego roku, ale mówi, zresztą mówiła tak zawsze, choć to mało popularne, że Powstanie było kolejną zbrodnią dokonaną na Polakach. Na pewno jeszcze wiele lat minie, nim poznamy prawdziwe kulisy tych zdarzeń albo nie poznamy ich wcale.

Nie chodzi jej o umniejszanie heroizmu Powstańców, tylko o to, że zginął kwiat ówczesnej młodzieży, młodzi inteligentni ludzie, dziewczęta i chłopcy. Sympatia mojej Mamy szedł ze swoim oddziałem zdobywać CIWF – Centralny Instytut Wychowania Fizycznego  (dzisiejszy AWF), gdzie siedzieli Niemcy uzbrojeni po zęby. Miał zaledwie kilka sztuk broni i butelki z benzyną… nie wrócił i nawet nie wiadomo gdzie leżą jego szczątki…

Niestety mnóstwo dzielnych dzieci, młodych dziewcząt i chłopców, osób starszych zginęło. Zostawili rodzeństwo, rodziców, stracili swoją młodość, swoje młodzieńcze miłości. To jest przerażająco smutne. Często zginęły całe rodziny. Później wielu z nich musiało zostać poza granicami Polski bo gdyby wrócili podzieliliby losy Generała Nila i wielu jemu podobnych.

Kiedy dziś spotykam na ulicy TYCH LUDZI, dziś już starych i czasem niesprawnych, resztki żyjących uczestników tamtych zdarzeń, nie potrafię się powstrzymać i łzy same kapią mi z oczu. Oglądam ich na zdjęciach z 1944 roku. Mam w uszach wspomnienia mojej rodziny z tamtego czasu. Mój nieżyjący już wuj, był speakerem w powstańczym radiu „Błyskawica” i w wielu filmach z tamtego okresu albo o wojnie słyszę jego charakterystyczny głos.

Jakże inaczej byłoby w Polsce gdyby nie ta ostatnia wojna, gdyby tylu ich nie zginęło i tylu nie musiało pozostać na emigracji. Byli to inteligentni młodzi ludzie, wychowani z kindersztubą i znający znaczenie słowa „honor”. Musiało ich całe życie boleć, że często nasi oficerowie po wojnie stali w knajpach „na zmywaku” albo wykonywali inne prace fizyczne, bo nie znali jeszcze dość dobrze języka kraju, w którym się znaleźli. Boli ich teraz też pewnie to, że w Polsce, za którą walczyli przelewając krew i którą musieli opuścić, jest teraz tyle głupoty, nienawiści i zaściankowości. I co mnie dziwi, często inteligenci dają sobą manipulować. Czy to wpływ starości?

Od wzniosłej rocznicy do wzniosłej rocznicy, a między obchodami, na co dzień… ech… szkoda gadać. Wyć się chce z rozpaczy, że tylu, zdawałoby się inteligentów, dało sobie zrobić wodę z mózgu, zamieniło eleganckie nakrycia głowy na moherowe i popiera nie tych, kogo trzeba! Przecież to ani prawo, ani sprawiedliwość tylko hucpa i walka o koryto w dodatku niecnymi metodami i kopaniem poniżej pasa. No cóż, wielu przedstawicieli „dobrej zmiany” wzrostem nie grzeszy, więc kopią gdzie sięgną…

Wprawdzie jestem odsądzona od czci i wiary i według prezesa to nie ja jestem patriotką, ale ONR przypominający oddziały nazistów i „kibole” kiedy maszerują ulicami polskich miast, ale myślę, że nie jest ze mną tak źle.

Ewa Oranowska-Wróbel

One comment on “Powązkowska cisza…

  1. Marek Stirmer
    8 sierpnia 2017

    Jeden raz w roku wypasieni, wygalowani oficjele, których miesięczne pobory na ile by starczyły? Na dwa, trzy lata zapomogi? Dla kogo ta pompa? Dla wypasionych! I gdzie oni znajdują te dzieciaki w 44 mające kilkanaście lat. Co to będzie za kilka lat- będą kilkuletnie z 44go? Zgadzam się z autorką, że to wszystko budzi niesmak. Co najmniej niesmak. Z każdym rokiem co raz większy blichtr i przekonanie, że prawie było zwycięskie. Nieważna hekatomba! Czy jest w Warszawie mauzoleum ofiar cywilnych? Matek rozstrzeliwanych z dziećmi, gwałconych i mordowanych kobiet? itd, itp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 4 sierpnia 2017 by in FB, HISTORIA, obyczaje, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.