web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Pyrrusowe zwycięstwa Putina

Michaił Szyszkin, “Neue Zürcher Zeitung”, 3.7.2017

Gdy pod rządami Putina więzienna moralność gułagu, prawo silniejszego, jest nadal żywa, wtedy słabnie i tak wątła nadzieja na lepszą przyszłość. Jednak mimo wszystko trzeba wierzyć w dobro tkwiące w ludziach.

Gdyby można było zobaczyć przyszłość, czy dochodziłoby jeszcze do wojen i rewolucji?

Sto lat temu młodzi, wspaniali ludzie wyszli na ulice Rosji. Walczyli przeciwko autokracji, o demokrację, o państwo prawa, o wolną przyszłość Rosji. Czy gdyby wiedzieli, do czego doprowadzi ich ten bój, gdyby mogli zobaczyć przyszłość, zobaczyć rozpad kraju, wojnę domową, czystki, gułagi, gdyby zobaczyli, że oni sami, kiedyś, w tej Rosji z przyszłości wspominać będą tę „przeklętą autokrację” jako czas szczęśliwy – czy odstąpiliby od swojego protestu?

12 czerwca 2017 r. młodzi, wspaniali ludzie wyszli na ulice Rosji. Walczyli przeciwko autokracji, o demokrację, o państwo prawa, o wolną przyszłość Rosji. Może to jednak dobrze, że nie mogą zobaczyć przyszłości?

Wishful thinking – czyli myślenie życzeniowe

Przepowiadanie przyszłości to niewdzięczne zadanie. W październiku 2008 r. Garri Kasparow, mistrz świata w szachach i polityk opozycji, powiedział: „Reżim Putina nie utrzyma się dłużej niż dwa lata. Niedawno powiedziałem, że reżim nie utrzyma się dłużej niż do roku 2012. Muszę lekko skorygować swoją prognozę. Utrzyma się zaledwie do 2010 r.”. Borys Niemcow oświadczył w marcu 2009 r.: „Aktualny reżim Putina ma jeszcze z rok czasu, może półtora”. Borys Berezowski, ten frankenstein, który stworzył Putina, przepowiadał już w 2003 r.: „Polityczna era Putina będzie krótkotrwała. Ten system dokona swojego żywotu jeszcze w tej kadencji prezydenta”. Garry Kasparow żyje na emigracji, Borysa Berezowskiego znaleziono powieszonego, a Borysa Niemcowa zastrzelono niedaleko murów Kremla. Wishful thinking. Wiara w dobro tkwiące w ludziach jest zawsze naiwna. Jak na razie Putin pozostaje zwycięzcą, zarówno w Rosji, jak i na świecie.

Władimir Putin z wizytą w Chinach podejmowany przez Zhang Dejianga, 25 czerwca 2016. Fot. Kreml

Wojna z Zachodem metodą na utrzymanie się przy władzy

Najważniejsze zadanie, jakie wyznaczył sobie Putin – czyli utrzymanie się u władzy – on sam wykonuje brawurowo: niszcząc rosyjską państwowość, eliminując samorządność, kryminalizując codzienne życie Rosjan i degradując wyborców do roli ciemnego ludu. Niezadowoleni stają się albo obcymi agentami, albo zdrajcami narodu. Wybory zamieniają się w swego rodzaju występ cyrkowy. Wszelkie próby opozycji wyrwania się z wirtualnego niebytu i wejścia w świat rzeczywistej polityki kończą się zderzeniem z potężnym aparatem represji. Putin cofa Rosję do czasów ZSRR. Wprowadza w życie to, czego Gorbaczow nie chciał i nie był w stanie uczynić – odnawia totalitaryzm, rezygnując jednak z najbardziej archaicznych rozwiązań, jakimi byłoby np. zamknięcie granic.

Elity rządzące dziś Rosją są spadkobiercami pieriestrojki. Dokonała się prywatyzacja całego kraju, przypudrowanego demokracją. Feudalna piramida władzy trzyma się mocno. Ludzie nie głodują, a – jak uczy historia – zdolność Rosjan do cierpienia jest bezgraniczna.

Wojna z Zachodem to metoda Putina na utrzymanie się u władzy. Jego zwycięstwo polega na tym, że udało mu się zasiać trujące ziarno zwątpienia w systemie wartości cywilizacji liberalnej. Jego triumfem jest odczuwalne w wielu miejscach na Zachodzie rozczarowanie demokracją. Szerokie warstwy zachodnich społeczeństw są gotowe poświęcić swą wolność na ołtarzu walki z terroryzmem. Ich strach to woda na młyn Putina, który wmawia im, że terroryzmowi może się przeciwstawić skutecznie jedynie państwo policyjne, stosujące totalną kontrolę.

Świat pełen uchodźców

Sen o świecie bez granic, zbliżającym się do siebie, zamienił się w świat pełen uchodźców. Strumienie uchodźców płynące do Europy są najnowszą tajną bronią Putina. Im intensywniej rosyjskie samoloty bombardują Syrię, tym więcej ludzi stamtąd ucieka.

Widzimy, z jaką skutecznością rosyjskie służby specjalne posługują się serwisami społecznościowymi do stwarzania atmosfery nietolerancji i nienawiści. Hakerzy Kremla włamują się do komputerów zachodnich polityków i infekują systemy trojanami – tak jak Putin zaraził świat wirusem nieufności i izolacji. Brexit jest zwycięstwem Putina nad zjednoczoną Europą. Wielu Turków, którzy dorastali w demokratycznym państwie, jakim są Niemcy, głosowało za wprowadzeniem dyktatury w swojej ojczyźnie. Prawicowo-populistyczne partie atakują w całej Europie demokratyczne wartości. Podziw dla mocnej osobowości na Kremlu narasta w Europie, która zaczyna się dławić polityczną poprawnością.

Putin kiedyś odejdzie, ale dla rządzących elit putinizm musi przetrwać.

Nowy amerykański prezydent, którego zwycięstwo w Dumie Państwowej oblewano szampanem, poróżnił się z Europą i – jak się wydaje – podważa znaczenie Traktatu Północnoatlantyckiego. Zachód jest podzielony, i to również jest wodą na młyn Putina. Jego sprzymierzeńcami są ci wszyscy, którzy podają w wątpliwość wartości demokratycznego świata, prawa i wolności jednostki oraz otwartość na świat i miłosierdzie.

Mimo tych wszystkich „zwycięstw” Rosja jest dziś krajem chorym, bo rządzące nią elity ogarnięte są strachem przed tym, co przyniesie jutro. Najchętniej zatrzymałyby czas w miejscu. Lecz kariery ich wszystkich zbudowane są na bardzo chybotliwym fundamencie: na życiu jednego człowieka. Putin kiedyś odejdzie, ale dla rządzących elit putinizm musi przetrwać.

Nie potrzeba kryształowej kuli, aby zajrzeć w niedaleką przyszłość Rosji. Grupa trzymająca władzę uczyni wszystko, co możliwe, aby w Rosji nie powtórzył się ukraiński Majdan. Wiecznie żywy Putin co prawda nie jest możliwy, ale grupa ta może przygotować „operację następca” i nadal będzie wszystkimi dostępnymi sposobami szerzyć strach w społeczeństwie,  gdyż zastraszonymi ludźmi łatwiej się rządzi.

Rosja jest krajem-więzieniem z bardzo specyficznym pojmowaniem prawa. Więzienny żargon, kryminalna subkultura, normatywna moc „więziennej moralności” nie tylko mają wpływ na nowoczesne społeczeństwo rosyjskie, ale stały się jego fundamentem.

Ale kto mógłby zagwarantować, że „operacja następca” zakończy się sukcesem? Odejście Putina zniszczyłoby wrażliwy układ sił pomiędzy klanami będącymi przy centrum władzy i do niego aspirującymi. Potężna piramida władzy, opartej na kryminalnych interesach i wzajemnych powiązaniach, mogłaby równie dobrze się zawalić i pogrzebać cały kraj.

Plany, które demokratyczna opozycja szykuje na czas Rosji postputinowskiej są cudowne. Rosja przyszłości rozpocznie się od wolnych wyborów. Jednak kto je przeprowadzi i według jakich reguł? Czy w Czeczenii też odbędą się te wolne wybory? Czy będzie im patronował Ramzan Kadyrow? I czy można być pewnym, że podczas naprawdę wolnych wyborów w Rosji wygra właśnie ten „zdrajca narodu” z demokratycznej opozycji, a nie znowu jakiś patriota, który walczył przeciwko „ukraińskim faszystom” w Donbasie?

Totalitaryzm jest wynikiem wspólnych starań całego społeczeństwa. W putinowskiej Rosji narodowi można było odebrać kontrolę nad władzą, bo on tej kontroli nigdy nie posiadał. Ze społeczeństwa, które nadal wierzy w dobrotliwego cara, nie da się z dnia na dzień zrobić odpowiedzialnych, dojrzałych wyborców.

Więzienny duch

Rosja jest krajem-więzieniem z bardzo specyficznym pojmowaniem prawa. Jedna czwarta rosyjskiego społeczeństwa siedziała już za kratkami. Kto sam nie siedział, często dorastał między byłymi więźniami. Czego więzienie nie zdołało zrobić z człowieka, tego dokonała armia. Więzienny żargon, kryminalna subkultura, normatywna moc „więziennej moralności” nie tylko mają wpływ na nowoczesne społeczeństwo rosyjskie, ale stały się jego fundamentem. Więzienna świadomość zna tylko jedno prawo – prawo silniejszego. Nawet podczas najbardziej wolnych ze wszystkich możliwych wyborów taki idealista, jak Václav Havel, nie miałby najmniejszych szans.

Budowa nowej Rosji nie jest możliwa bez szeroko rozumianego rozliczenia się z przeszłością. Nie można dopuścić do tego, żeby urzędnicy biorący czynny udział w korupcji i przestępstwach putinowskiego reżimu uczestniczyli w odbudowie państwa.

Lecz kto byłby w stanie dokonać tej przeogromnej pracy uświadomienia ludziom przeszłości? Co ma się stać z tymi tysiącami sędziów, którzy do tej pory wydawali wyroki z odgórnego polecenia, co z tymi dziesiątkami tysięcy skorumpowanych milicjantów, co z tymi setkami tysięcy nauczycieli, którzy brali udział w fałszowaniu wyborów?

Wydaje się, że bardziej realistycznym scenariuszem byłby już definitywny rozpad rosyjskiego imperium. Jako pierwsza oderwie się Czeczenia, później w jej ślady pójdą inne republiki północnego Kaukazu, potem będzie Tatarstan oraz Baszkiria. Na koniec będzie walka syberyjskich regionów o niepodległość i wyzwolenie spod władzy na Kremlu, wedle hasła: „Koniec z rozkradaniem naszych bogactw naturalnych przez Moskwę”! Co czeka Rosję, można sobie wyobrazić, patrząc na region Donbasu, gdzie regionalne grupy mafijne walczą między sobą o władzę i ustanowienie własnych, kryminalnych porządków.

Czy to jednak oznacza, że młodzież protestująca na ulicach powinna raczej zostać w domach? Cokolwiek przyniesie przyszłość – ci ludzie podnoszą głos, by bronić swej ludzkiej godności, a to jednocześnie oznacza godność całej ludzkości. Powinniśmy uczynić wszystko, co w naszej mocy, aby ich w tym wspierać.

Aresztowanie jednej z organizatorek protestu Pussy Riots, Nedjeżdy Tolokonnikowej, fot. Wikipedia

Szwajcarski domek w Soczi

Przed olimpiadą w Soczi nawoływałem do okazania solidarności z zakładnikami – a nie z tą bandą, która mieszkańców całego kraju wzięła jako zakładników – i do zbojkotowania olimpiady. Szwajcaria wybudowała w Soczi swój szwajcarski domek, aby prezydent najbardziej demokratycznego kraju na świecie mógł na miejscu osobiście wylizać buty dyktatorowi.

Mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji mają stać się za rok kolejnym zwycięstwem Putina. Nawołuję niniejszym wszystkie demokratyczne państwa świata do zbojkotowania tych mistrzostw. Apeluję o okazanie solidarności z tymi wspaniałymi młodymi ludźmi, którzy w Rosji wychodzą na ulice w walce o demokrację, o państwo prawa, o wolność i godność. Jakie święto futbolu można świętować w kraju, w którym jest taka masa więźniów politycznych?

Po festynie sportu w Soczi nastąpiła aneksja Krymu, a później wojna na Ukrainie, której efektem były tysiące zabitych, dziesiątki tysięcy rannych i setki tysięcy uchodźców. Co nastąpi po rosyjskich finałach mistrzostw świata w piłce nożnej?

Michaił Szyszkin (Михаил Павлович Шишкин), urodzony w 1961 r. w Moskwie, należy do najwybitniejszych współczesnych pisarzy rosyjskich. Od 1995 r. mieszka w Szwajcarii. Niedawno jego pierwsza książka z 2000 r., Взятие Измаила (Zdobycie twierdzy Izmaił), ukazała się także po niemiecku.

Tłum. Ignaz Wróbel

Żródło: Putins Pyrrhussiege, “Neue Zürcher Zeitung”, 03.07.2017

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.