web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Andrzej PiSze

Przesadnie wielkie litery nagłówka listu do Donalda Tuska świadczą o wybujałej ambicji i pragnieniu bycia w centrum wydarzeń i świetle fleszy. A polskie centrum robi się coraz mniejsze. Tu Andrzej jest właściwie spalony. I to na własne życzenie; nie udało mu się przeskoczyć partyjnych zobowiązań, wręcz je potwierdza, chociażby słowami o tym, że program PiS „nie zostanie zatrzymany przez żaden jazgot”.
Ach, szlifować te unijne parkiety, przemawiać na szczytach, parafować traktaty, twittować z całym światem, to byłoby coś…



Na krótko po wyborze Andrzeja na prezydenta ukazała się na antenie TVN24 migawka, nagranie z telefonu, pokazujące jego reakcję na wiadomość o zwycięstwie. Stał w niewielkim towarzystwie na jakimś balkonie czy tarasie i nagle zaczął skakać, wyginać się i pewnie pokrzykiwać z radości. Nigdy później telewizja już tego klipu nie emitowała, a szkoda. Pewnie ktoś uznał go za uwłaczający majestatowi głowy państwa. Nic straconego, wrócimy do niego z pewnością po upływie kadencji. A może wcześniej?…

Reakcja Andrzeja świadczyła o jego zaskoczeniu, o tym, że sam nie wierzył we własne szanse na wygraną. Że będąc człowiekiem znikąd, nagle zasiądzie na najwyższym państwowym urzędzie. Że ziści się marzenie o wielkości.

Zanosić się na nią mogło już podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Andrzej biegał za nim z teczką, ogrzewał się w jego (skromnym) blasku, uwijał z robotą, licząc na pochwały i zaszczyty.

Wszyscy chyba pamiętamy wypowiedź jednej z jego szkolnych nauczycielek: „budyń z soczkiem malinowym”. Taki był poprawny, subordynowany i łasy na pochlebstwa. Apetyt rósł w miarę jedzenia i z pewnością rośnie nadal, zwłaszcza, że PiS traci twarz, a Andrzej nie jest aż taką gapą żeby nie zdawać sobie sprawy, iż światło, którego odbiciem świeci, niedługo wygaśnie.

Jednocześnie media katują go wizerunkiem rodaka, którego prestiż ma zasięg znacznie większy; szacunek europejskich przywódców i wielkie poparcie Polaków. Poparcie tym ważniejsze, że trwałe, bo zbudowane na faktycznych zasługach dla kraju i Unii. To tu Andrzej widzi siebie. To jego mają poklepywać po ramieniu i hołubić w Brukseli, ba, jeszcze dalej.

I Andrzej jest w kropce; z jednej strony twarda ręka prezesa, z drugiej majaki własnej wielkości…

Oczywiście nie można wykluczyć, że w tych wielkich literach ukryte są ironia i lekceważenie: „Protokół tego wymaga, więc napisałem, ale to nie ty jesteś właściwym człowiekiem na takim stanowisku”. Jeśli tak, to znaczy, że Andrzejem kieruje nie tyle organiczna megalomania, co przemyślana (czy aby tylko przez niego?) złośliwość.

(k.k.)

P.S.
Gratulacyjny list do Donalda Tuska to dwa chłodne zdania. Gratulacyjny list do Donalda Trumpa to długich i entuzjastycznych zdań dziesięć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 12 marca 2017 by in FB, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.