web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Beata „Worek Bokserski” Szydło

Bartosz Hlebowicz



Stawiam świat na głowie do góry nogami 
Na odwrót i wspak bawię się słowami
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały 

 

Odwieczny problem bolszewików, jak przekuć klęskę w zwycięstwo, po raz kolejny twórczo rozwiązała biało-czerwona drużyna dowodzona faktycznie przez hetmana żoliborskiego Zbasława i nominalnie przez Beatę „Worek Bokserski” Szydło.

Beata„Worek Bokserski” Szydło z zaciętą jak zwykle twarzą opowiadała w Europie o solidarności, suwerenności, zasadach, wartościach i wszystkim tym, co się u niej uruchamia  po naciśnięciu przycisku „Daj głos”. Jednocześnie jak zwykle z całych sił podważała wiarygodność Polski i demonstrowała niesolidarność z Europą.

I, oczywiście, nie podpisze. „Beata Szydło” brzmi zbyt dumnie, żeby na byle świstku się podpisywać. Ale może chociaż „Beatka Szmatka”? Pleeease…

W domu, hetman żoliborski Zbasław stwierdził, że Polska obroniła swoją podmiotowość i suwerenność.

–Przegraliśmy bitwę, ale wygramy wojnę… Kto tak skomentował ponowny wybór Polaka na przewodniczącego Rady Europejskiej? Rosyjski szpieg? Rosyjski minister spraw zagranicznych, zmartwiony, że Polska utrzymuje wpływy w UE? Nie, to powiedział… minister spraw zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej, obleśny grubas o małym rozumku.

Ta zgraja nieudaczników „postawiła się” Europie, donosząc na Polaka, wybitnego polityka, który przynosi chlubę narodowi polskiemu, stojąc na czele Unii Europejskiej. Nazwali to obroną suwerenności. Wybór Tuska na szefa UE, wybór, który powinien przynieść splendor całej Polsce, nazwali „przegraną bitwą”… Parada upiorów.

Karzeł żoliborski mówi o tym tu, w Polsce; do Europy posłał Beatę „Worek Bokserski”. Ma rację, gdy mówi, że była naprawdę dzielna. Recytacja z zaciśniętymi wargami komunałów – specjalność pani Beaty – przed tak ważnym forum to wyraz wielkiego samozaparcia.

Kręgosłup wyćwiczony, giętki jak plastelina. Zero szacunku dla samej siebie, zero przyzwoitości.

Dzwon, dzwon, ćwiczymy kolejny skłon.

Okazało się, że problemem nie jest „donoszenie” na rodaków, lecz to, kto donosi. „Oni nie mogą – my możemy”. Oni nie mogą „funkcjonować w biało-czerwonych barwach”. My – możemy. My – Partia.

Recepta na „odniesienie zwycięstwa”, gdy się dostaje baty? – Po prostu białe nazywamy czarnym, a czarne białym. Nieustanne klęczenie nazywamy podnoszeniem się z kolan. Ciągniemy się w dalekim ogonie, już nawet Orban z kulawą nogą nie chce na nas spojrzeć, a my ocieramy flegmę z twarzy i mówimy, że to Niemcy (Wehrmacht zapewne) mu kazali zagłosować na Tuska i jeszcze zrobić sobie razem pamiątkowe zdjęcie.

Szalenie proste. Tylko po co? Jeśli już wykonujemy gest samobójczy, to estetyczniej byłoby to robić w jakiejś ważniejszej sprawie niż kaprys prezesa.

Zbasław wyłącza przycisk na noc: manekin odpoczywa. Jutro znów będzie musiał ośmieszać się w imieniu i z nakazu pana.

2 comments on “Beata „Worek Bokserski” Szydło

  1. basbas
    10 marca 2017

    ha,bardzo trafna opinia !

  2. stah
    10 marca 2017

    ” i nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne” – wódz /c.p./.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 9 marca 2017 by in BEZ SKRUPUŁÓW, FB, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.