web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

W ciemnościach „naszej kultury”

Marzanna Die z Kolonii

„Oni nie znają naszej kultury” – mówią niektórzy. Tak, oni naszej kultury nie znają, ale czy to jest takie tragiczne? Pokażmy im naszą kulturę i poznajmy ich kulturę. Miłość bliźniego, empatia, pomoc dla potrzebującego – w tak katolickim kraju jak Polska powinny być to sprawy oczywiste.


West-Eastern Divan Orchestra często koncertuje w Niemczech, w Weimarze organizuje coroczne warsztaty, w Polsce jeszcze nie występowała. Skupia muzyków pochodzących z Egiptu, Iranu, Izraela, Jordanii, Libanu, Palestyny, Syrii i Hiszpanii. Powstała w 1999, jej zalożycielami są dyrygent Daniel Barenboid i naukowiec Edward Said. Fot. TheRamtzi, Wikimedia Commons 


Często czytam, że Polacy nie chcą przyjmować uchodźców. Jak się pytam dlaczego, to najczęściej tak mi odpowiadają: „nie chcemy terrorystów w Polsce”, „oni mają inną kulturę”, „oni nie respektują kobiet”, albo lapidarnie „my ich nie chcemy i już”. Takie argumenty, niezbyt merytoryczne, brzmią dziwnie w ustach ludzi, którzy nigdy w życiu obcokrajowca nie spotkali, o poznaniu go nie wspominając.

Żyję od trzydziestu lat w Niemczech i mam codziennie do czynienia, zarówno w życiu prywatnym, jak zawodowym, z ludźmi, którzy wywodzą się z innych kultur i mają inną wiarę. Stykam się z Turkami, Chińczykami, Arabami, Hindusami, Persami. Normalni ludzie, jak wszyscy inni, z własnymi troskami i radościami, talentami i wadami.

Przykładowo moi sąsiedzi pochodzą z Iranu. Starsi państwo. Gdy się spotykamy na klatce schodowej, uśmiechają się życzliwie i pozdrawiają serdecznie. Pomimo że jestem sporo od nich młodsza, otwierają mi drzwi do klatki schodowej i przepuszczają mnie, gdy widzą, że mam ręce pełne toreb z zakupami. Takie zachowanie nie jest, w tej tak zwanej naszej kulturze, czymś oczywistym, niestety. Gdy listonosz przynosi zaadresowaną na mnie paczkę, a mnie nie ma w domu, chętnie ją odbierają za mnie, żebym nie musiała następnego dnia jechać na pocztę. Gdy wieczorem dzwonię do ich drzwi, żeby wziąć przesyłkę, zapraszają na filiżankę herbaty – Irańczycy mają wyśmienitą herbatę i fantastycznie ją zaparzają. Pewnego razu, przy filiżance herbaty, opowiedzieli mi, dlaczego musieli opuścić swój kraj i wyjechać. To tragiczna historia, której wspomnienie do dziś powoduje, że czuję się nieswojo. Nie będę tutaj opisywała tej historii, bo nie jest moja. Napiszę tylko tyle, ci państwo nie wyjechali ze swojego kraju, ponieważ szukali lepszych warunków życia albo im się tak zachciało – musieli wyjechać, bo ich życie było zagrożone.


Teheran, 1979. Chaos, a potem terror po wybuchu rewolucji islamskiej pod wodzą Chomeiniego. Fot. Wikimedia Commons


Niechęć do uchodźców nie jest polskim fenomenem, tutaj w Niemczech też są ludzie, którzy wykrzykują „precz z obcokrajowcami”, ale oni nie stanowią większości niemieckiego społeczeństwa. Jednak większość ludzi w Niemczech uważa cudzoziemców i ich kulturę za wzbogacenie.


Oldenburg, niewielkie miasto w północnych Niemczech, przed meczem lokalnej drużyny. Fot. Fare network, Flickr 


Nie tak dawno temu, w styczniu 2015 roku, Kolonia pokazała, że jest bardzo otwarta i nie toleruje nagonki na uchodźców czy obcokrajowców w ogóle. Kilka lat temu grupa tak zwanych „wkurzonych obywateli” zgłosiła zamiar zorganizowania demonstracji w Kolonii w pobliżu katedry. Przekrój ideowy tej grupy waha się od skrajnego konserwatyzmu po rasizm. Jak zareagowali kolończycy? Błyskawicznie zgłosili, tuż obok katedry, demonstrację pod hasłem „otwarci dla różnorodności” –przyszły na nią tysiące ludzi, u radykałów było zaś może ze sto pięćdziesiąt osób. Wymowne, prawda? Ale to nie wszystko. Kolońska diecezja dała też wielki znak otwarcia. Na czas demonstracji radykałów przed katedrą, katedra została zaciemniona – to było niezwykłe i jedyne w swoim rodzaju. Radykałom zostało zgaszone światło.


Kolonia, 05.01.2015. Katedra z wygaszonym oświetleniem. Fot. imago/Future Image w niemieckim tekście na temat wydarzenia 


Przyznaję otwarcie: też nie jestem wolna od uprzedzeń. Któregoś dnia, jadąc pociągiem do pracy, w którymś momencie spostrzegłam, że jakiś młody chłopak idzie w moim kierunku, chyba Arab. Ręce w kieszeni, spodnie zwisające pomiędzy biodrami i kolanami, do tego biała, co najmniej o trzy numery za duża sportowa kurtka. Chłopak podchodzi coraz bliżej, a w mojej głowie automatycznie pojawia się myśl: „no, jak on do mnie zagada, to znowu będzie to coś w rodzaju „pociog jechać Kolona” albo coś w tym stylu. Chłopak rzeczywiście zwrócił się do mnie – ale jak… „przepraszam panią, że przeszkadzam, ale czy mogła by mi pani powiedzieć, czy ten pociąg zatrzymuje się na stacji Kolonia-Deutz” – miło, kulturalnie i w czystym niemieckim. Jak można się pomylić, gdy się ludzi osądza po wyglądzie i kieruje się uprzedzeniami. To spotkanie było dla mnie nauczką.


Fot. Chris Schuepp, Wikimedia Commons 


„Oni mają inną kulturę” – powiadają obrońcy polskości, europejskości, chrześcijaństwa czy Bóg wie czego jeszcze. Tymczasem „oni” nie mają jednej kultury. Pochodzą z różnych krajów, wyznają różne wiary i różne ich odmiany. Nie chciałabym, aby mi kiedykolwiek części tego zabrakło. Na przykład perska albo turecka kuchnia jest fantastyczna. Ona tak samo należy do mojego życia jak polska, niemiecka, włoska czy inna kuchnia. Sorry, ale pierogi i bigos są na dłuższą metę nudne. Ludzie z innych krajów, którzy wśród nas żyją, oni nie chcą tylko brać, oni nam też coś dają. Większość tych ludzi nie chce nam nic złego zrobić. To są tacy sami ludzie jak ty i ja. „Oni nie znają naszej kultury”- mówią niektórzy. Tak, oni naszej kultury nie znają, ale czy to jest takie tragiczne? Zresztą, czy my sami ją znamy? Jeśli tak, to pokażmy im naszą kulturę i spróbujmy poznać ich.


Fot. Eshan, Flickr


Powiadają: „my nie chcemy u siebie terrorystów”. A kto chce? Przeraża mnie, że tak wielu ludzi utożsamia uchodźców z terrorystami. Taki „skrót myślowy”. Skąd się wzięła ta bzdura? Bandytów i kryminalistów można spotkać i w Polsce, i w Niemczech. Czy to znaczy, że Polacy są narodem bandytów?

Na świecie istnieją różne kultury, religie, obyczaje i style życia, ale istnieje coś co nas wszystkich łączy: my wszyscy jesteśmy LUDŹMI. To jest fakt, a nie punkt widzenia.

Marzanna Die, Kolonia

Tekst ukazał się w wersji niemieckojęzycznej na blogu Autorki marzannadie.wordpress.com Zapraszamy!


Kolonia, fot. Marzanna Die


 

3 comments on “W ciemnościach „naszej kultury”

  1. Pingback: Wir und Die – Gedanken über… / Myśli o…

  2. Jacek
    10 czerwca 2017

    Dużą winę za nasze (Polaków) zachowanie ponosi poprzedni system. Jako społeczeństwo zamknięte (vide K. Poper) nie byliśmy i nadal nie jesteśmy „oswojeni” z ludźmi innych niż europejska, cywilizacji. Widok czarnoskórego człowieka na ulicy to u nas duża rzadkość (być może poza stolicą). Cechuje nas jeśli już nie nienawiść i wrogość do innej karnacji skóry, odmiennych orientacji seksualnych itp., to na pewno nieufność i brak tolerancji. Na dodatek aktualne rządy „dobrej zmiany” przymykają oko na takie, niegodne człowieka zachowania.
    Mimo wszystko są wśród nas i tacy, którym to wyraźnie przeszkadza, którzy nie boją się otwarcie manifestować akceptacji dla każdego człowieka, pod warunkiem, że nie krzywdzi on innych. I w tych ludziach cała nadzieja.

    • Marzanna Die
      10 czerwca 2017

      Winę za nasze zachowanie ponosimy sami. Społeczeństwo zamnknięte? W samamy środku Europy? Niestety, takie argumenty są dla mnie zbyt proste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.