web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Aborcja, czyli kołtuństwo polskie

Krysia Kierebinski CC 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/

Krysia Kierebinski CC 2.0 

Terrafemina
– cykl publikacji o prawach kobiet w Polsce i na świecie

Dzisiaj, 25 listopada, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet.  W 2014 roku Polska przystąpiła do Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Już wtedy konserwatywni politycy kwestionowali używaną przez Konwencję definicję płci społecznej i postulowaną przez nią walkę szkoły ze stereotypami związanymi z obyczajem i religią, które mogą być podstawą przemocy wobec kobiet. Dojście do władzy partii Jarosława Kaczyńskiego pogorszyło i tak trudną sytuację kobiet w Polsce.

Gorący ostatnio temat aborcji to tylko jeden z symptomów znacznie szerszego problemu. Statystyki nie kłamią: w Polsce kary za gwałty są średnio dwa i pół raza niższe niż w USA czy we Francji, a ściągalność alimentów najniższa w Unii Europejskiej. Tylko kilka procent spośród szacunkowych 750 tys. przypadków przemocy fizycznej i seksualnej trafia do sądu, a ogromna większość kobiet pozostaje sama, bez pomocy i wsparcia w obliczu doznawanej krzywdy. Polski są coraz częściej ofiarami przemocy ekonomicznej partnerów. Funkcjonujący od ponad 20 lat w Polsce tzw. kompromis aborcyjny to zinstytucjonalizowana forma przemocy wobec kobiet.

Zmasowane protesty przeciwko zaostrzeniu tej już i tak restrykcyjnej ustawy w październiku i listopadzie dają nadzieję na zmianę tej sytuacji. Kobiety zaczynają rozumieć, że jako wyborczynie i podatniczki mają prawo decydować o swoich prawach. W tych ciężkich czasach, kiedy do głosu w wielu krajach dochodzi skrajna prawica i populiści kwestionujący podstawowe prawa kobiet, konieczne jest współdziałanie kobiet i mężczyzn na całym świecie. Nie chodzi tylko o obronę posiadanych praw, ale o polepszenie sytuacji wszystkich kobiet na świecie.

Do Strajku Kobiet w Polsce dołączyły przedstawicielki innych krajów (obecnie 21). Pierwszym działaniem powstałego w ten sposób Międzynarodowego Strajku Kobiet jest mobilizacja i protesty na całym świecie, które rozpoczynają się dzisiaj, 25.11, w Międzynarodowy Dzień Walki z Przemocą Wobec Kobiet.

My, członkowie D.OK – Democracy is OK, grupy Polaków mieszkających za granicą, solidaryzujemy się z tą akcją, jak również z innymi  protestami przewidzianymi w ten weekend w Polsce (np. Siła furii  idziemy po nasze prawa) i zdecydowaliśmy przyłączyć się do tej mobilizacji. Jednym z zasadniczych celów naszego działania jest wyrażone w Manifeście D.OK dążenie do zapewnienia wszystkim obywatelom tych samych praw, określonych przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ oraz Europejską Konwencję Praw Człowieka, bez względu na płeć, pochodzenie, przekonania, wyznanie, upodobania seksualne. W tym kontekście uważamy kwestię praw kobiet w Polsce i na świecie za niezwykle ważną.

Z racji oddalenia geograficznego nie zawsze możemy brać udział w protestach w Polsce. Postanowiliśmy więc zaprotestować wirtualnie. Począwszy od dnia dzisiejszego, 25 listopada, w ramach solidarności z protestującymi na całym świecie, rozpoczynamy projekt TERRAFEMINA  publikację na naszym portalu D.OK Democracy is OK serii artykułów i wywiadóna tematy praw kobiet w Polsce i na świecie. Na początek tłumaczenie niedawno opublikowanego w miesięczniku „Le Monde Diplomatique” artykułu francuskiej dziennikarki, Audrey Lebel, której pomogliśmy w zebraniu materiału, organizując spotkania z działaczkami, socjolożkami i kobietami, które usunęły ciążę w Polsce. Zapraszamy!

 

Audrey Lebel, Aborcja, czyli kołtuństwo polskie (Le Monde Diplomatique”, XI 2016)

W obliczu zmasowanej mobilizacji polskich kobiet na początku października, rządząca partia PiS zrezygnowała z rozszerzenia zakazu aborcji na przypadki ciąż będących wynikiem gwałtu, zagrażających życiu matki i z dużymi wadami płodu. Jednak wciąż na skutek presji bojówek katolickich i Kościoła Polska pozostaje, obok Irlandii, krajem o najbardziej restrykcyjnym prawie aborcyjnym w Europie.

 

Niedorozwój mózgu, ale rusza nóżkami

“To był drugi stycznia. Kobieta, która miała nas zawieźć nie wytrzeźwiała jeszcze po Sylwestrze. Prowadził za nią jakiś mężczyzna, któremu pokazywała drogę. Siedziałyśmy z tyłu we trójkę, ściśnięte, samochód w fatalnym stanie śmierdział alkoholem, a nie dało się otworzyć okien”. Jak tysiące innych Polek, Marta Syrwid odbyła podróż na Słowację, aby tam w prywatnej klinice usunąć ciążę za 2000 złotych. Opisała ten ciężki moment swojego życia w styczniu 2016 r. w Gazecie Wyborczej, w której pracuje.

O ile przerwanie ciąży było legalne i darmowe w Polsce w latach 1956-1993, dziś kraj ten ma jedno z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych na świecie. Przewiduje ono jedynie trzy wyjątki od całkowitego zakazu aborcji – zagrożenie zdrowia matki, wada rozwojowa lub choroba płodu, ciąża z gwałtu lub stosunku kazirodczego. Ale także w tych trzech przypadkach dokonanie aborcji to droga przez mękę. „Nawet jeśli kobieta ma teoretycznie prawo do legalnej i darmowej aborcji, często nie ma do niej dostępu z wielu powodów” – tłumaczy Krystyna Kacpura, prezeska Federy (Federacji na Rzecz Kobiety i Planowania Rodziny). W najlepszym razie większość lekarzy zasłania się klauzulą sumienia, ale często przedłużają procedury w nieskończoność tak, aby uniemożliwić zabieg w granicach prawnego limitu 22 tygodni. Przepisują kolejne badania i nie informują pacjentek o ich prawach, choć mają taki obowiązek. Gorzej – dodaje K. Kacpura – usiłują wywierać na nie presję, żeby zmieniły zdanie. Minimalizują ryzyko ciężkiej choroby zarodka, mówiąc: „To prawda, że pani dziecko ma niedorozwój mózgu, ale proszę popatrzeć, rusza nóżkami”. Oni sami – precyzuje Kacpura – boją się wytykania palcami. Niektórym zniszczono samochody. W Internecie pojawiają się komentarze: „nie idź do lekarza X, to morderca”. Katolicy manifestują przed szpitalami z krwawymi transparentami w rękach. W niektórych miastach na południu kraju, żaden szpital nie może już dokonać zabiegu przerwania ciąży.

 

Gwałt źródłem życia i godności

Według oficjalnych statystyk liczba aborcji w Polsce (38,5 mln mieszkańców) spadła z ponad 130 tys. w latach 1980. do mniej niż 2 tys. w ostatnich latach. Ale i to za dużo dla fundacji Pro Prawo do Życia, która na początku lipca zebrała prawie 500 tys. podpisów pod projektem zakazującym aborcji w przypadku upośledzenia płodu i gwałtu. Według wysłanego do Parlamentu projektu zabieg pozostałby możliwy tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia zdrowia matki. Lekarze musieliby zgłaszać policji wszystkie poronienia, a kobiety, które dokonały aborcji mogłyby być skazane na karę pięciu lat pozbawienia wolności.

Episkopat oficjalnie poparł ten wniosek, chociaż zastrzegł, iż nie przychyla się do pomysłu karania więzieniem kobiet, które przerwały ciążę. Jego przedstawicielka, Magdalena Korzekwa, w odpowiedzi na nasze pytania zapewnia, iż ustawa „powinna zostać zmieniona jak najszybciej. Wszystkie  dzieci nienarodzone muszą być chronione”. Podtrzymuje ona, że „nawet dziecko z gwałtu ma prawo do życia. Nie jest winne temu, że zostało poczęte się w tak dramatyczny sposób. To takie samo dziecko, jak każde inne i jego godność także jest taka sama”. Najczęstszą przyczyną aborcji w Polsce jest podejrzenie, że urodzi się niepełnosprawne. „Mamy tu do czynienia z pewną formą eugenizmu – wybieramy tych, którzy mają prawo do życia”.

PiS, który kompletnie zdominował Sejm, skierował ten wniosek obywatelski do komisji parlamentarnej 23 września 2016 r. Jednak zmienił zdanie 6 października, trzy dni po olbrzymiej manifestacji na ulicach największych miast Polski, na którą stawiło się 100 tys. ubranych na czarno kobiet.

 

Troska pani premier

Premier Beata Szydło próbowała uspokoić najbardziej radykalną część elektoratu PiS, zapowiadając szeroką akcję informacyjną mającą na celu propagowanie obrony życia” i program pomocowy dla kobiet, które nie zdecydują się na aborcję mimo upośledzenia płodu. Mateusz Kijowski, założyciel Komitetu Obrony Demokracji, podkreśla, że zarzucony projekt był wnioskiem obywatelskim; PiS zapowiedział, że przedstawi własny projekt ustawy, mający na celu jeszcze większe ograniczenie dostępu do aborcji, zwłaszcza w przypadku upośledzenia płodu”.(1)

Obecnie rodzice dziecka upośledzonego nie mają prawa do żadnych świadczeń. W rodzinach niepełnych (z jednym rodzicem, zwykle matką), około miliona dzieci (czyli 14% osób poniżej 18 życia) nie może liczyć na żadną pomoc ze strony ojca. Istnieje państwowy fundusz alimentacyjny, ale możliwość skorzystania ze świadczenia w wysokości 500 złotych miesięcznie w przypadku niewywiązywania się ojca z obowiązku alimentacyjnego jest bardzo ograniczona”, wyjaśnia Małgorzata Druciarek, socjolożka Obserwatorium Równości Płci. Korzysta z niego tylko 330 tys. dzieci. Jeśli kobieta pracuje i jej sytuacja nie zostanie zakwalifikowana jako skrajne ubóstwo, rodzina niepełna nie ma do niego prawa. Niektóre matki muszą pracować na kilka etatów, żeby związać koniec z końcem”.

Ideolodzy ruchu pro-life” nie przejmują się liczbą zabiegów wykonywanych w podziemiu aborcyjnym, zresztą uważają ich szacunki za przesadzone. Organizacje kobiece i Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania rodziny obliczają, że takich zabiegów dokonuje się 150200 tys. rocznie. Niektóre kobiety dotarły do portali Kobiety w Sieci lub Women on Web, gdzie znajdują informacje o tabletkach poronnych. Te, które na to stać, udają się do klinik na Słowacji, w Niemczech i w Czechach. A jaki los czeka najuboższe i najmniej wykształcone? Wielu lekarzy wykorzystuje te kobiety w potrzebie, stwierdza Wanda Nowicka, była wicemarszałek sejmu. Ci sami, którzy publicznie odmawiają wykonania aborcji, zamieszczają w gazetach i w internecie ogłoszenia typu pełny zakres usług ginekologicznych” lub przywracanie miesiączki”. Często wykorzystują ignorancję kobiet. Niektóre zgłaszają się do lekarza w przeświadczeniu, że są w ciąży, podczas gdy miesiączka spóźnia się tylko o kilka dni. Lekarze żądają dużej sumy pieniędzy za przeprowadzenie zabiegu, a nie robią nic”.

 

Aborcja u weterynarza

Czarny rynek kwitnie. Aborcja kosztuje od trzech do czterech tys. złotych, czyli równowartość miesięcznej pensji (średnie wynagrodzenie w Polsce to około 4100 zł.). Zabieg jest często robiony bez znieczulenia i nie ma żadnej kontroli medycznej po jego wykonaniu. Znajoma opowiedziała mi, jak przebiegła jej aborcja opowiada Marta Syrwid. Wyglądało to jak w filmie o szpiegach. Minibus przewoził pacjentki z Krakowa do Katowic. Stamtąd odbierał je inny samochód, który przewoził je do gabinetu lekarskiego. Miały pod pachą zwiniętą gazetę, żeby kierowca mógł je rozpoznać. Kilka minut po zabiegu, kiedy była jeszcze pod wpływem narkozy, moja przyjaciółka musiała opuścić gabinet i przejść kilometr w śniegu, żeby dostać się na dworzec i wrócić do Krakowa”. Choć wydaje się, że przypadki pozwów są rzadkie, lekarze i inne osoby, które pomagają kobiecie w nielegalnej aborcji, ryzykują dwa lata więzienia (według zarzuconego projektu kara miała być zaostrzona do pięciu lat). Często zdarzają się przypadku szantażu. Ale, oprócz Marty Syrwid, żadna z kobiet nie chce z nami rozmawiać, nawet anonimowo. Za dużo ryzyka, za dużo cierpienia.

Zdesperowane kobiety zwracają się do weterynarzy lub kupują lekarstwo na artrozę, które zażywane w dużych ilościach powoduje poronienie. Większość ludzi uważa, że przesadzamy, gdy mówimy, że kobiety narażają swoje życie, kiedy dokonują aborcji w podziemiu, ale taka jest prawda”, mówi Natalia Skoczylas z fundacji Feminoteka, której zadaniem jest pomoc ofiarom przemocy domowej. Takie sytuacje się nie zdarzają. To wymysł aborterów”, precyzuje pani Korzekwa. Im bardziej prawo chroni życie ludzkie, tym rzadziej kobiety uciekają się do aborcji, w tym nielegalnych”.

 

Na początku był Wałęsa…

Zakaz aborcji zaczął obowiązywać w styczniu 1993 r. Lewicy, która powróciła do władzy we wrześniu tego samego roku, udało się przegłosować prawo, w  którym umożliwiono aborcję także z powodu trudnej sytuacji socjalnej matki. Nowe prawo jednak nie weszło w życie – zawetował je prezydent Lech Wałęsa. Po jego odejściu w 1995 r., Aleksander Kwaśniewski zatwierdził inny, bardziej liberalny tekst ustawy, ale został on ocenzurowany przez Trybunał Konstytucyjny.

Dziś nawet antykoncepcja nie jest oczywista. „W dużych miastach łatwiej jest dostać receptę na tabletki czy kupić środki antykoncepcyjne – informuje pani Kacpura. – Można się wtopić w tłum. Lekarze na wsiach odmawiają przepisania tabletek antykoncepcyjnych, nawet dla celów terapeutycznych”. Chrystelle F., Francuzka, w związku małżeńskim z Polakiem i mieszkająca w Warszawie od sześciu lat, musi prosić rodzinę o przysyłanie tabletek pocztą. „Sprzedaż tabletek, które stosuję, została w Polsce zabroniona przez Naczelną Izbę Lekarską, według której ich zażywanie niesie duże ryzyko bezpłodności. Mama przesyła mi ją pocztą. Polskie koleżanki podczas swoich podróży do Francji czy Anglii też mi je kupują, żebym miała rezerwę”. Jeśli zaś chodzi o pigułkę „dzień po”, dostępną bez recepty od prawie roku, pani F. ma gorzkie wspomnienia z dnia, w którym chciała się w nią zaopatrzyć. „Musiałam wejść do dziewięciu aptek. Na ulicy Nowowiejskiej, jednej z najbardziej znanych w stolicy, aptekarka odrzekła sucho, że nie mają i dodała pouczającym tonem: »Pani powinna pomyśleć o tym, co pani robi«. Druga oznajmiła, że nie może mi jej wydać ze względu na problemy, jakie są z tym związane. Koniec końców musiałam zapłacić 80 euro. Dwa razy więcej niż normalnie!”

 

Wspólnym głosem

„W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat sytuacja Polek nigdy nie była tak zła jak obecnie”, podsumowuje Wanda Nowicka. W ostatnich miesiącach setki tysięcy kobiet manifestowały w Warszawie, w odpowiedzi między innymi na apel KOD, protestując przeciwko decyzjom PiSu. To pierwsze tak wielkie manifestacje od 1989 r. Portale społecznościowe umożliwiły utworzenie się stutysięcznej społeczności Dziewuchy Dziewuchom”. Pierwszymi protestami były marsz 18 czerwca oraz ogólnopolski strajk kobiet 3 października. „Czarne protesty to przerażająca manifestacja cywilizacji śmierci” – powiedział o nich arcybiskup Łodzi. „Prawo do opieki lekarskiej skłoniło nas do mobilizacji – tłumaczy pani Ewa Borguńska, 51-letnia producentka filmowa. – Żadna z organizatorek nie jest aktywistką ani feministką, lecz ta propozycja prawa poszła za daleko. Nasza siła polega na tym, że mówimy do kobiet prostymi słowami, to jest skuteczne”. Część społeczeństwa wreszcie się obudziła” – cieszy się Wanda Nowicka. Dzięki protestom KOD ludzie zdali sobie sprawę z wagi wspólnego głosu, gdy wychodzą na ulice. Jeszcze nigdy nie było tylu manifestacji dotyczących prawa aborcyjnego. Ale sytuacja jest niezmiernie zła. Większość lekarzy ogranicza dostęp do badań prenatalnych”.

W czasach, w których prognozy demograficzne w Polsce są wyjątkowo ponure, prawny zakaz aborcji nie ma żadnego wpływu na liczbę narodzin. Przeciwnie: wskaźnik urodzeń niezmiennie maleje od 1993 r. Współczynnik dzietności poniżej 1,3 dziecka na kobietę jest jednym z najniższych na kontynencie.

Audrey Lebel

  1. Przyp. tłum. Tak też się stało. Artykuł ukazał się dzień przed przegłosowaniem przez PiS nowej ustawy, która co prawda nie karze kobiet za przerywanie ciąży, ale ustanawia jednorazowe świadczenie w wysokości 4000 zł. dla tych, które zdecydują się na urodzenie niepełnosprawnego dziecka, nawet jeśli wiadomo, że umrze ono zaraz po porodzie. Jarosław Kaczyński powiedział, że PiS będzie dążył do tego, aby upośledzone dzieci mogły zostać ochrzczone przed pochówkiem.
Tekst oryginalny: Avortement, l’obscurantisme polonais
Tłumaczenie: Agnieszka Abemonti – Świrniak, Natasza Quelvennec, Katarzyna Wenta – Mielcarek

 

One comment on “Aborcja, czyli kołtuństwo polskie

  1. Gérard Dupont
    8 grudnia 2016

    Notre jeune site [Les archives d’une sage-femme] propose des documents sur l’histoire de la maitrise de la fécondité et du droit à l’avortement en particulier.
    Pour cette page consacrée à la Pologne :
    http://www.trotula.info/ressources/dossiers/pologne/index.html
    pouvons nous reprendre votre traduction de l’article d’Audrey Lebel (que nous pensons mettre en français bien sûr) ?
    Avec tous nos encouragements,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 25 listopada 2016 by in FB, TERRAFEMINA and tagged , , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.