web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Polska w zaświatach

ZNALEZIONE: Tomasz Fiałkowski, 15-11-2016

dandelion_pixabay

Spać nie mogę, bo ten głupi spuchnięty Księżyc świeci mi do okna, a ja zawsze źle znosiłem pełnię. Myślę o metalowych trumnach, które dziś wyjęto z sarkofagu pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, i o tych, które wkrótce zostaną wyjęte z innych, zwykłych już grobów. I o tym, co tam jest w środku po sześciu latach, jeśli rzeczywiście zamknięto je hermetycznie. I o ludziach, co będą przeprowadzali te „sekcje” – jeśli są przytomni, to z pełnym poczuciem absurdu tego, co robią. I o żonach, mężach, dzieciach, którzy prosili, by szczątki ich bliskich zostawić już w spokoju. I o tych „odkryciach”, które być może zostaną poczynione: o, ta noga nie stąd, a w tej galarecie pływa także inne DNA. I co teraz?

Pewien mądry człowiek opowiadał mi o filmie dokumentalnym, który dawno temu oglądał: był to film nakręcony przez funkcjonariuszy (WOP-u czy MO, nie wiem), którzy (to był schyłek lat 60.) jako pierwsi wkroczyli do lasu nad Zawoją po słynnej katastrofie samolotowej, w której zginął m.in. prof. Zenon Klemensiewicz. Filmowali, co widzieli – szczątki rozrzucone na rozległej przestrzeni, wnętrzności wiszące na gałęziach… Podobno w wiele miesięcy po pogrzebach ofiar odnajdywano jeszcze fragmenty ciał.

Mój stosunek do tego, co pozostaje po zmarłym, jest złożony. W martwym ciele jest jeszcze ślad fizyczności tego, kogo kochaliśmy, ale ten ślad wkrótce zniknie. Jeśli wierzyć w chrześcijańską naukę o zmartwychwstaniu ciał i nowym, wiecznym życiu – te rozkładające się tkanki i próchniejące stopniowo kości nie mają żadnego znaczenia. Doktor Stanisław Kownacki, ordynator oddziału zakaźnego szpitala w Nowej Hucie, dziś kandydat na ołtarze, był wspaniałym, szlachetnym i absolutnie bezinteresownym lekarzem, opiekunem umierających (przyjmował na swój oddział śmiertelnie chorych, których inne szpitale odsyłały do domu „na umarcie”) – a przy tym nie znosił cmentarnych pielgrzymek w dniu Wszystkich Świętych. Pamiętam, jak tłumaczył mojej nieco zbulwersowanej Babci (opiekował się nią po śmierci mojego Taty, swojego kolegi, ordynatora nowohuckiej chirurgii), że jego rodzina nie chodzi 1 listopada na cmentarz, za to przy kolacji rozmawiają o bliskich zmarłych, opowiadają zapamiętane anegdoty…

A jeśli nie ma nieba ni piekła, jeśli nie istnieje nawet leśmianowski zaświat, druga strona czy jakkolwiek to nazwać? Wtedy troska o szczątki i kości jeszcze mniejsze wydaje się mieć znaczenie. Ważna staje się pamięć, jej podtrzymywanie, także nagrobek – ale może być wtedy czysto symboliczny. Sam musiałem kilkanaście miesięcy temu asystować przy ekshumacjach – trzeba było, jak to się oględnie mówi, „uporządkować” grób rodzinny. No ale to były zwykłe drewniane trumny – te, które się nie rozsypały, można było złożyć do grobu z powrotem, w pozostałych były już tylko kości i resztki strojów. Wydały mi się te resztki czymś obcym, znaleziskiem archeologicznym, do którego nie sposób mieć emocjonalnego stosunku, i tylko w jednej chwili poczułem coś więcej – kiedy zrozumiałem, że patrzę na czaszkę własnej matki.

Obserwując to, co dzieje się wokół grobów smoleńskich, mam wrażenie, że trafiłem do innego, nieznanego mi dotąd świata. Wrażliwość jednych – którzy nie chcą, by naruszano spokój ich zmarłych – depcze się w imię prawa i politycznych racji. Inni – zacietrzewionych politycznie zostawiam na boku – żywią magiczną i przedchrześcijańską wiarę, że dopiero gdy odnajdzie się każdy okruch rozczłonkowanego ciała i zostanie ono na nowo scalone, wtedy (dusza? ciało?) odzyska spokój. A cóż w takim razie z prochami Treblinki czy Birkenau?
Badania szczątków wydobywanych po raz wtóry albo i trzeci z grobu niczego nie wniosą do wiedzy o przyczynach katastrofy.
Utrwalimy za to wizerunek naszego kraju – kraju, który swoich zmarłych nigdy nie pozostawi w spokoju 🙁

Tomasz Fiałkowski, fb, 15-11-2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.