web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Wspomnienie o prezydencie

Gabriel Narutowicz

Gabriel Narutowicz

W związku z dyskusjami na temat właściwych patronów marszu KOD-u pozwolę sobie przytoczyć relację świadka śmierci prezydenta Gabriela Narutowicza w Zachęcie, relację znakomitej poetki (a też i pielęgniarki wyszkolonej w latach I wojny), wtedy zaś urzędniczki ministerialnej – Kazimiery Iłłakowiczówny:

Kazimiera Iłłakowiczówna – świadek śmierci Prezydenta, poetka, ale też wykwalifikowana pielęgniarka – „Wspomnienie o prezydencie Narutowiczu”.
Lektura obowiązkowa.

„W dzień, kiedy go zabito, byłam raz pierwszy w życiu na wernisażu. Poszłam tam pod wrażeniem obrzydliwych wypadków z okazji przysięgi Prezydenta, stałam w westybulu z innymi osobami i z wielkim niepokojem oczekiwałam przybycia p. Narutowicza. Pamiętam, że mówiłam o tym, jak łatwo może ktoś w tym tłumie znowu dopuścić się jakiejś zniewagi. Po wejściu Prezydenta tłum ruszył za nim schodami i do sali na prawo, ja zaś z malarzem Janem Henrykiem Rosenem, wówczas także urzędnikiem MSZ, weszliśmy do sali na wprost schodów… Tam znowu rozmowa zeszła na osobę Prezydenta. Mówiliśmy, że tłoczyć się razem z socjetą na pierwsze miejsca nie ma sensu. „Tak – powiedziałam – ale wśród nas byłby bezpieczniejszy. Chciałaby stać tuż przy nim, żeby go w razie czego choć zasłonić…”.
W tej chwili za nami padły trzy suche, ciche strzały. Twarz Rosena zrobiła się zupełnie szara: – To nie tu, to coś na ulicy – powiedział bez cienia przekonania i oboje wpadliśmy na górną platformę schodów, którymi w pośpiechu zaczęły się tłoczyć płaczące i krzyczące panie… Roztrącał je p. Rajnold Przeździecki, który spieszył w dół, wołając: „Na miłość Boską, prędzej księdza!” Panikę wstrzymywać się starał p. Stefan Przeździecki, który skinął na mnie, stojąc w drzwiach: „Niech pani wejdzie. Jeszcze żyje, ale zdaje się, że koniec…” Księżna Franciszka Woroniecka, zapłakana, stała trochę bliżej grupy skupionej pośrodku sali i zaczęła wołać do mnie z płaczem: – Siostro, prędzej, prędzej! (byłyśmy razem na froncie).
Prezydenta trzymało kilka osób w pozycji półleżącej na króciutkiej ławeczce pluszowej, gdzie jedna trzecia jego potężnego wzrostu nie mogła znaleźć miejsca. – Połóżmy go na podłodze – powiedziałam. Uklękłam i oparto go o mnie klęczącą.
Za mną był jakiś postument ze świętą figurą. U stóp prezydenta, którego postać zajęła wielki kawałek podłogi, siedział na krześle zabójca. Oficer, biały jak papier, trzymał mu łokcie skręcone w tył. Zabójca powiedział: „Proszę mnie nie szarpać, nie będę uciekał”. Miał twarz kamienną, nie patrzył na zabitego.
Wydawało mi się okropne, aby Prezydent, o ile jeszcze coś widział, musiał ciągle na n i e g o właśnie patrzeć. Błagałam kogoś, aby go zabrali, Wyprowadzono go do sali, gdzie wisi Grunwald.
Jakiś przygodny doktor był cały czas przy nas i zapewniał mnie, że Prezydent od razu nie żył i że można go zostawić, ale wydawało mi się to rzeczą nie do zrobienia, żeby tę głowę z moich kolan przełożyć na podłogę. Przyszedł ksiądz bardzo prędko i dał zabitemu czy umierającemu absolucję. Daleko później zjawił się doktor z pogotowia, któremu uwierzyłam, że Prezydent umarł.
Ogarnęła mnie wielka troska o wygląd twarzy Prezydenta. Zamknęłam mu oczy i związałam mocno twarz jego własnym białym szalikiem. Bolało mnie uczucie osamotnienia tego trupa, którego barki i głowa tak bardzo ciążyły na moich kolanach. Zdawało mi się, może niesłusznie, że większa była złość i zgroza niż żal większości widzów tej tragicznej śmierci niewinnego. Tylko Rosen klęczał przy mnie i płakał. Modliliśmy się bardzo gorąco”.

 Tomasz Fiałkowski, fb wyłowione z sieci 7-11-2016

One comment on “Wspomnienie o prezydencie

  1. Anna
    7 listopada 2016

    …wstrząsająco wzruszający , ludzki opis – nieludzkiej tragediii …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 7 listopada 2016 by in FB, HISTORIA, JESZCZE POLSKA... and tagged , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.