web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Czas hieny

Przemysław Walter

Trupy są dobre, trupy są święte. Trupy są użyteczne. To dlatego płoną pochodnie, łopoczą sztandary, a „tradycja”, z której niby się wywodzi, a de facto do której pasożytniczo przykleił się PiS, to retorycznie werbalizowany antykomunizm, AK, NSZ itd., itp. Nadużycie? Więcej – szalbierstwo, bo nie o ksenofobiczny nacjonalizm i omnipotentny religijny zamordyzm szedł bój akowców, a raczej o pozostanie w kręgu cywilizacji Zachodu.


Zdzisław Beksiński, Bez tytułu, źródło Dmochowski Gallery http://beksinski.dmochowskigallery.net/introduction.php

Zdzisław Beksiński, Bez tytułu, źródło Dmochowski Gallery


Czas padlinożerców.
Co takiego stało się po 25.10.2015?
Dziś o nadbudowie projektu „dobrej zmiany”, która przecież na każdym kroku i przy każdej okazji publicznie i z wyjątkowym patosem podkreśla swoje duchowe dziedzictwo. Duchowe, bo, ośmielam się twierdzić, do duchów i trupów bliżej im niż do żywych i czujących ludzi. I to nie tylko z powodu antyaborcyjnej inkwizycyjnej krucjaty czy imperatywu smoleńskich ekshumacji, choć te dwa, skądinąd skandaliczne i etycznie nie do obrony dogmaty, są egzemplifikacją swoistego kultu śmierci uprawianego przez jej akolitów. Mamy więc od roku szczególnie nasilony renesans romantycznej nekrofilii.

1. Nieustannie pobrzmiewające „memento mori”.
Śmierć nie liczy się jako jednostkowa tragedia.
Tylko jej wymiar globalny, uogólniony do rozmiarów absolutu satysfakcjonuje ideologów obecnej władzy, bo tylko taki totalizm umierania da się szybko wykorzystać do celów politycznego werbunku. Stąd ciągłe wskrzeszanie trucheł: wiedeńskich, warszawskich, katyńskich, wyklętych i smoleńskich. Rytuał ciągłego wskrzeszania umarłych. Nic to, że już ekshumowano, wielokrotnie oddawano cześć i honor, dekorowano medalami, ustanawiano święta, tytułowano szkoły, celebrowano kolejne obchody…
Nekrofilityczne perpetuum mobile ma się kręcić. A jeśli kto kręci nosem z zapachu tych cyklicznych turpistycznych seansów, ten zdrajca, targowiczanin, zaprzaniec, ZOMO, homoseksualista i lewak.
Albo i – tu już swoiste kuriozum – reprezentant „cywilizacji śmierci”.

2. Apologia śmierci i apoteoza ofiary.
„Trupy przodków swoich czcić, bo tak nakazuje tradycja” – brzmi kolejny, tym razem historyczny dogmat padlinożerców „dobrej zmiany”. Bez pytań o sens, cel, bilans strat, znaczenie. Moralny wymiar ma być jedynie pozytywny i lokować się wyłącznie w sferze narodowego sacrum.
Nic to, że powstanie warszawskie pochłonęło w odwecie 200 tys. cywilów, a tzw. „wyklęci” mordowali też kobiety i dzieci.

Trupy są dobre, trupy są święte.
Trupy są użyteczne, więc nawet ofiary wypadku komunikacyjnego awansujemy do rangi „poległych w boju”.
Jest potrzeba – jest reakcja. I to w pseudopatetycznym zgiełku urzędowej tromtadracji.
To dlatego płoną pochodnie, łopoczą sztandary, a „tradycja”, z której niby się wywodzi, a de facto do której pasożytniczo przykleił się PiS, to retorycznie werbalizowany antykomunizm, AK, NSZ itd., itp.
Nadużycie? Więcej – szalbierstwo, bo nie o ksenofobiczny nacjonalizm i omnipotentny religijny zamordyzm szedł bój akowców, a raczej o pozostanie w kręgu cywilizacji Zachodu.

3. Pornografia śmierci.
Ideolodzy i kreatorzy mentalni „dobrej zmiany”, czyli Rymkiewicz i Dakowicz w poezji, Żaryn w historii i Zybertowicz w politologii nieustannie biczują nas wszystkich – żywych – imperatywem „obrony cmentarzy”, kultem krwi, kości, czaszek i zwłok. Każą kłaść się na grobach, rozgarniać je, szarpać truchła, po wielokroć powtarzając rytuał danse macabre.

Szczegółowa kontemplacja zwłok, metaforyczne smarowanie się ich szczątkami ma być powinnością „nowego” człowieka, rytem spajającym jego nekrofilitycznie nacjonalistyczną osobowość. Wszystko to oczywiście ma służyć konsolidacji obozu „dobrej zmiany”, nadać jej wymiar mitu pożywiającego się nieustannym konsumowaniem zwłok, ofiar, trucheł i szkieletów, bo ideologiczna ofensywa władzy skierowana jest wstecz, w tył, ku przeszłości. Przypomina kondukt pogrzebowy, nie pochód. W tył zwrot, nie marsz w przód, po zmiany progresywne. Jest kolejną reinkarnacją strupieszałego mitu polskiego wypaczonego mesjanizmu, restytucją romantycznych mrzonek, usiłujących przedzierzgnąć sarmackie klęski w urojone, moralne zwycięstwo i aksjologiczną wyższość. I dlatego w retoryce „dobrej zmiany” zamiast hasła „Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe”, słychać ciągły lament i zawodzenie oraz wojskowe komendy:”Prowadź mój pług przez kości umarłych”.

Zobaczcie, że od roku Polska zmieniła się w jeden wielki cmentarz.
Cmentarz, po którym grasują wygłodniali polityczni padlinożercy i wampiry wciąż łaknące zaschłej i zastygłej już krwi tych, którzy ojczyznę rozumieli jako czyn. Nie puste gesty, słowa, próżne rytuały i nadęte miny.

 

Czy nie pogrzebaliśmy już zwłok swoich umarłych?
Czy nie oddaliśmy czci poległym?
Kto i dlaczego gra na narodowych emocjach i nieustannie eksploatuje sacrum przeszłości już wiemy.
Znamy też z odpowiedź na pytanie dlaczego.
Mamy czas hieny.
Potwora pożeracza.

 

Przemysław Walter

 

Tekst ukazał się na profilu FB Autora. Dziękujemy za udostępnienie.

 

Ilustracja tytułowa:

Francis Bacon "Postać z mięsem" (Figure with Meat), 1954, Art Institute of Chicago. Fot. Ed Bierman, Flickr https://www.flickr.com/photos/edbierman/6089382296

Francis Bacon „Postać z mięsem” (Figure with Meat), 1954, Art Institute of Chicago. Fot. Ed Bierman, Flickr 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 28 października 2016 by in FB, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.