web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

W Szwecji o nas – jedna Polska, dwa obrazki

Ingmar Nevéus, „Walka wokół zakazu aborcji dzieli polskie kobiety” (Szwecja, dziennik „Dagens Nyheter” 16.10.2016)


Strona tytułowa gazety Dagens Nyheter z 17.10.2016: "Kwestia aborcji pogłębia rozłam". Z lewej: Hanna Zych z dwuletnim Julianem, wdzięczna za 500+, z prawej: czarny protest po domen Jarosława Kaczyńskiego, fot. Czarek Sokołowski AP

Strona tytułowa gazety Dagens Nyheter z 17.10.2016: „Kwestia aborcji pogłębia rozłam”. Z lewej: Hanna Zych z dwuletnim Julianem, wdzięczna za 500+, z prawej: czarny protest po domen Jarosława Kaczyńskiego, fot. Czarek Sokołowski AP


Rozłam w Polsce jest najbardziej widoczny i najgłębszy wśród kobiet. U wielu z nich rośnie gniew na przywódcę kraju Jarosława Kaczyńskiego i jego próbę wydania całkowitego zakazu aborcji. Jednocześnie ich rodaczki  wychwalają rząd, który daje im możliwość pozostania z dziećmi w domu.

To się wcześniej nie zdarzało: protest pod prywatnym domem Jarosława Kaczyńskiego w cienistej alei centralnej Warszawy. W jednym z okien widać poprzez zaciągnięte zasłony światło lampy. Stamtąd może ten konserwatywny przywódca – o ile jest w domu – oglądać czarne flagi, symbol kobiecego ruchu protestacyjnego, który podczas ostatnich tygodni rzucił mu wyzwanie z siłą i złością, których nikt się tak naprawdę nie spodziewał.
– Wydawało nam się, że zatrzymałyśmy ten najbardziej ekstremalny projekt ustawy, mówi Danuta, studentka w zielonej puchowej kurtce. – A on wychodzi z jeszcze gorszą propozycją. Musimy się przeciwstawić.

Formalnie Jarosław Kaczyński jest tylko zwykłym posłem, ale jako przywódca rządzącej partii PiS (Prawo i Sprawiedliwość) w praktyce to on rządzi Polską. Tego, co mówi, uważnie słuchają wszyscy – w tym jego „przełożeni” – prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

Blisko dwa tygodnie temu Kaczyński zdecydował się nieoczekiwanie na wstrzymanie projektu ustawy, która w praktyce oznaczałaby całkowity zakaz aborcji. Jego partia, która jeszcze niedawno broniła zaostrzenia tego prawa, była mu posłuszna, z kilkoma wyjątkami – i projekt w Sejmie przepadł.

Tak się przynajmniej wszystkim wydawało. Ale oto, kilka dni temu Kaczyński udzielił wywiadu dla agencji PAP. Powiedział, że ostre prawo aborcyjne nadal jest przedmiotem prac rządu. A potem padła wypowiedź, która była szokiem dla polskich kobiet:
– Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię.

Od objęcia władzy rok temu, udało się rządowi PiS rozdrażnić zarówno Unię Europejską, jak i USA, a także wiele państw europejskich. Sposób, w jaki Kaczyński manipuluje demokracją, budzi na świecie uzasadnione obawy. Majstrował przy Trybunale Konstytucyjnym – w miniony piątek po raz kolejny Komisja Wenecka wydała negatywną opinię o zasadach wprowadzania zmian w TK. Wyczyścił państwowe media i służby bezpieczeństwa z domniemanych przeciwników politycznych. Te radykalne zmiany sprawiły, że już zimą tłumy Polaków wyszły na ulice. Ale tamte protesty ucichły. Teraz, kiedy wracają, ich przedmiotem jest sama istota polityki.

Przeciwko zakazowi aborcji maszerowało ponad sto tysięcy osób. Wydaje się, że siła protestów zaskoczyła rządzących. Ten „w tył zwrot” był pierwszym, jakiego dokonał rząd w czasie swojego roku u władzy; to miara siły oporu przeciw PiS, oporu, który przede wszystkim stawia klasa średnia, w Warszawie i innych większych miastach. Niektórzy co bardziej lewicowi komentatorzy z nadzieją mówili o „początku końca” ultrakonserwatywnej polityki Kaczyńskiego. Ale to „hop” wydaje sie być powiedziane przedwcześnie.

Na wsi jest wielu takich – kobiet w szczególności – którzy rządowi są głęboko wdzięczni. Matkom zadowolenia przysparza zwłaszcza nowy zasiłek, zwany 500+, który daje rodzinom wielodzietnym 500 zł miesięcznie (1,130 kr) na dziecko.

Jedną z nich jest Hanna Zych, 31-letnia mama czwórki dzieci, którą odwiedzamy we wsi Loki, godzinę drogi z Warszawy.
– Zasiłek jest niezwykle cenny dla rodzin jak nasza, mówi Hanna, która cieszy się, ze może pozostać w domu z najmłodszym dwuletnim Julianem.
Kiedy jego trzy starsze siostry były małe, musiała pracować. Rodzina mieszka z dala od wioski, w lesie, i dzieli dwupiętrowy dom z rodzicami Hanny. W podwórku są trzy psy i gołębnik. Dziadek zrobił tu mały plac zabaw dla dzieci i zjeżdżalnię.

W parlamencie tylko jedna partia liberalna odważyła się przeciwstawić temu mile widzianemu zasiłkowi, choć wielu uważa, że w ten sposób PiS „kupuje głosy” rodzin z dziećmi. Jednak w przypadku ludzi takich jak mieszkańcy wsi Loki zwycięstwo PiSu było przesądzone i bez pieniężnej zachęty. Tu prawie wszyscy są głęboko religijni, tak jak większość zwolenników partii rządzącej.
Hanna Zych i jej mąż starają się wychować dzieci na dobrych katolików, regularnie chodzą do kościoła i czytają dzieciom Biblię. Kiedy pytam ją o protesty w Warszawie mówi:
To Bóg daje życie, tylko Bóg może ci je odebrać.

Magdalena Nieckarz ma 44 lata, krótka punkową fryzurę. jest ubrana na czarno. Spotykamy ją i jej 21-letnią córkę Maję w kawiarni w centrum Warszawy. Obie uczestniczyły w ostatnich protestach, a kiedy proszę Magdalenę, aby opisała tych „innych”, zwolenników Kaczyńskiego, mówi tak:
– To ultrakonserwatywni ludzie, którzy nie są ciekawi otaczającego nas świata.

Jej córka Maja spodziewa się właśnie pierwszego dziecka. Nie jest mężatką, ojcem jest jej chłopak, są razem od kilku lat.
– Strasznie się cieszymy na bycie rodzicami, ale tradycyjną rodziną nie będziemy. Dziecko nie będzie ochrzczone, mówi Maja.

Magdalena pracuje w Warszawie, ale mieszka w niedalekim Serocku. Opowiada, jak to było, kiedy razem ze swoim ówczesnym mężem wyprowadzała się stamtąd:
– Już wtedy byli z nas heavymetalowcy i nosiliśmy się na czarno. W okolicy poszła wieść, że jesteśmy wyznawcami szatana i jemy koty – ze śmiechem przywołuje wspomnienia.
Mimo że w rodzinnej miejscowości nadal uważana jest za odmieńca, zdobyła tam sobie szacunek. W zeszłorocznych wyborach do władz lokalnych wybrano ją na stanowisko burmistrza.
– Wybrano mnie jednogłośnie, opowiada dumna. Idzie dobrze, ale mam sporo konfliktów z księdzem.

Podczas protestu przed domem Kaczyńskiego znów spotykamy Magdalenę Nieckarz, jest w ścisłym gronie mówców i organizatorów. Jej córka tym razem została w domu.
Na szerokim chodniku widać wieszaki, symbol niebezpiecznych, nielegalnych aborcji. Jeden z plakatów pokazuje drastyczne zdjęcie nagiej kobiety, z jej krocza płynie krew.
– Nie zgadzamy się – skanduje blisko czterystu uczestników protestu, w większości kobiety, w rożnym wieku. A potem:
– Kobiety, kobiety, rewolucja!

Oczywiście, nikt haseł o rewolucji nie chce realizować dosłownie. Ale utwierdzają one pokutujące wśród zwolenników PiS stereotypy liberalnych, niereligijnych mieszkańców dużych miast.

Wydaje się, że protesty takie jak ten mogą nie wystarczyć, by Kaczyński odstąpił od przyjętej linii.

 

Tłumaczenie (nieoficjalnie) Krysia Kierebinski

Link do oryginału: „Strid om abortförbudet delar Polens kvinnor”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.