web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Królowa Rania: Żebyśmy nie stali się niewrażliwi

Syryjskie dzieci niosące koce i zestawy higieniczne z hiszpańskiego Czerwonego Krzyża i Jordańskiego Czerwonego Półksiężyca. Obóz w Jawie, Jordania. Zdjęcie: Ibrahim Malla/IFRC

Syryjskie dzieci niosące koce i zestawy higieniczne z hiszpańskiego Czerwonego Krzyża i Jordańskiego Czerwonego Półksiężyca. Obóz w Jawie, Jordania. Zdjęcie: Ibrahim Malla/IFRC

Urodzona w Kuwejcie, a z pochodzenia Palestynka, królowa Jordanii Rania al-Abd Allah, patronująca rozmaitym programom edukacyjnym, niosącym pomoc dzieciom i kobietom w państwach muzułmańskich, odebrała kilka dni temu we Florencji nagrodę Humanitarian Award przyznawaną przez Fundację Andrei Bocellego i uczestniczyła w gali, podczas której zbierano środki na rzecz Fundacji. Poniżej fragmenty jej wypowiedzi z rozmowy z Antonio Ferrarim, dziennikarzem „Corriere della Sera” („Dobbiamo alzare la voce contro i fondamentalisti”, „Corriere della Sera”, 09-09-2016).

Niewinni cywile nie są już „skutkiem ubocznym”, lecz ulubionym celem ataków. Strach jest reakcją naturalną i zrozumiałą, ale może inspirować do nieracjonalnych myśli i zachowań. Wpływa na nasze decyzje: dokąd podróżujemy, na kogo głosujemy, jakie wartości i zasady są dla nas najważniejsze. Jeżeli pozwolimy, aby strach wziął nad nami górę, podkopie to naszą wiarę w innych, otwartość na innych, chęć współpracy… A co za tym idzie zatrzyma rozwój ludzkości. Dlatego uważam, że najważniejsze jest, abyśmy pamiętali, że nasze wartości i nasze przekonania są silniejsze od wartości i przekonań ekstremistów. Równie ważne jest, żebyśmy nie stali się niewrażliwi, nie utracili naszego współczucia i naszego humanizmu i żebyśmy znajdowali w sobie wystarczającą motywację do zmieniania obecnego stanu rzeczy. Albo przynajmniej próbowali to robić.

Rozmiary ostatnich tragedii w świecie są niewyobrażalne. Dzieci, które nie ponoszą odpowiedzialności za konflikty, często płacą najwyższą cenę. Moją pierwszą reakcją jest wściekłość: oto świat, który odebrał dzieciństwo milionom dzieci. Trzeba szybko i odpowiedzialnie reagować: tego uczę moje dzieci, przypominając im, że są uprzywilejowane, a z przywilejami wiąże się odpowiedzialność za tych, którzy znajdują w gorszej sytuacji od nich. Rozmawiam z nimi o empatii i o tym, że nie mogą nigdy stracić z oczu osobistych historii i cierpień, które kryją się za newsami i statystykami. Przypominam im, że liczy się każdy dobry gest, nawet najmniejszy.

Jordania od zawsze jest bezpieczną przystanią dla wszystkich, którzy uciekają przed przemocą. Dzisiaj gościmy milion trzysta tysięcy uchodźców syryjskich. W przeszłości przyjmowaliśmy Palestyńczyków, potem Irakijczyków i innych. Nasza decyzja, by przyjąć uchodźców, nigdy nie miała charakteru strategicznego czy politycznego. Jeśliby tak było, nie przyjęlibyśmy nawet jednego uchodźcy. Po prostu nie mamy czym się dzielić z innymi. Kierujemy się wyłącznie pobudkami humanitarnymi i moralnymi. Zrobiliśmy wszystko, co tylko mogliśmy dla uchodźców, ale Jordania jest jednym z najbiedniejszych państw w regionie i jesteśmy już na skraju wyczerpania. Dlatego wiele razy zwracaliśmy się do społeczności międzynarodowej o pomoc dla Jordanii. W obecnej sytuacji cierpi nasza gospodarka, infrastruktura i zasoby. Otrzymujemy hojną pomoc, ale nigdy nie nadąża ona za potrzebami.

Rania, królowa Jordanii, przed Palazzo Vecchio, Florencja, 11-09-2016. Zdjęcie: ANSA/MAURIZIO DEGL INNOCENTI

Rania, królowa Jordanii, przed Palazzo Vecchio, Florencja, 11-09-2016. Zdjęcie: ANSA/MAURIZIO DEGLI INNOCENTI

Dla dzieci ratunkiem jest nauka. Każdy dzień poza szkołą oznacza uszczerbek na potencjale dziecka. Dzieci – pilniej niż inni – potrzebują kształcenia, zwłaszcza w tak dramatycznych sytuacjach. Kiedy się boją i cierpią, kiedy utraciły swoich bliskich, kiedy trafiają do nieznanych im miejsc, kiedy prześladują je koszmary, kiedy widziały rzeczy, których żadne dziecko nie powinno oglądać. I dlatego właśnie teraz potrzebują rutyny szkolnego dnia, rytmu lekcji, śmiechu na placu zabaw i nadziei na lepszą przyszłość. Jestem szczęśliwa, że Jordania niedawno otrzymała fundusze niezbędne dla przyjęcia 90 tysięcy syryjskich dzieci, które zostały pozbawione szkoły, a teraz będą mogły znowu wejść do klas. Dołączą do 145 tysięcy syryjskich dzieci, które uczęszczają do naszych szkół od zeszłego roku. To początek, ale żeby zapobiec zjawisku „straconego pokolenia”, należy zrobić znacznie więcej. Te dzieci widziały straszliwe rzeczy. Wiele z nich okaleczono fizycznie i psychicznie, co sprawia, że bardzo im łatwo stracić nadzieję. Ich życie pod wieloma względami zostało zniszczone. Ich uleczenie będzie czymś niezwykle skomplikowanym. Z pomocą międzynarodowych agencji humanitarnych i prywatnych donatorów uruchomiliśmy programy terapii psycho-społecznej dla syryjskich dzieci i dorosłych w obozach i w całym kraju.

Niestety, dochodzimy do granic możliwości. Jordania ma niewiele zasobów i sami nie możemy mierzyć się z tak olbrzymią katastrofą humanitarną. Wprawdzie podczas konferencji w lutym społeczność międzynarodowa obiecała nam pomoc w wysokości trzech miliardów dolarów, ale wciąż czekamy na większą część tych funduszy. Również społeczeństwo jordańskie płaci wielką cenę, ponieważ nasza infrastruktura publiczna i społeczna jest na wyczerpaniu. Kryzys uchodźców przybyłych do Jordanii nie ogranicza się do obozów. Ponad 90 procent z nich żyje w wioskach i miastach, co się odbija na naszych szkołach, szpitalach, usługach komunalnych itd. Społeczność międzynarodowa pokrywa zaledwie 35 procent kosztów utrzymania uchodźców. Rząd jordański musiał uzupełnić brakujące środki, co oznaczało zużycie ponad jednej czwartej naszej nadwyżki budżetowej. Kraje rozwijające się, w tym Jordania, goszczą 86 procent uchodźców na świecie, podczas gdy sześć najbogatszych krajów, które tworzą 60 procent gospodarki światowej, opiekuje się mniej niż dziewięcioma procentami uchodźców. To bolesne zachwianie równowagi.

Próbujemy nowego podejścia wobec kryzysu uchodźców. Jeśli się uda w Jordanii, inne kraje będą mogły to skopiować. Wyznaczyliśmy osiemnaście specjalnych stref ekonomicznych z przywilejami dla przedsiębiorców, żeby zachęcić międzynarodowe firmy do tworzenia miejsc pracy w Jordanii, stwarzania możliwości i dla Jordańczyków, i dla uchodźców z Syrii.

Jestem pełna uznania dla pracy, jaką wykonał papież Franciszek dla umocnienia więzi między religiami. Jego głos jest bardzo potrzebny we współczesnym, pokawałkowanym świecie .

Zarówno On, jak i ja wiele razy podkreślaliśmy, że te grupy ekstremistyczne nie mają nic wspólnego z wiarą. To fanatyzm. Islam stał się dla nich pretekstem, by nas podzielić. W ten sposób wykorzystali religię, której fundamentem jest pokój, wybaczenie i tolerancja. Swą pełną przemocy ideologią na całym świecie wywołali wielką falę islamofobii, opartej na błędnym i nieprzemyślanym wyobrażeniu islamu i muzułmanów. W rezultacie nasi wrogowie skuteczniej osiągają swój cel: podział cywilizowanego świata. Chcą, żeby świat zmarginalizował muzułmanów, którzy wtedy zaczną zasilać ich szeregi.

Uważam, że trzeba pamiętać, iż każda religia ma swoich fanatyków, dla których nietolerancja, a nie wiara, jest busolą. Na nas, jako muzułmanach, spoczywa obowiązek głośnego występowania przeciw ekstremistom. Nie możemy milczeć w obliczu tak wielkiej niesprawiedliwości.

Te grupy ekstremistów uznały, że ich wrogiem jest cały świat cywilizowany. Musimy więc wszyscy zjednoczyć się w walce z nimi. Im bardziej będą łączyć swoje działania z islamem, tym większą będą wzbudzać nietolerancję dla wszystkich muzułmanów miłujących pokój. W istocie boimy się nie tylko terrorystów, lecz zaczynamy bać się siebie nawzajem. Dlatego gesty solidarności [jak udział muzułmanów w mszach świętych po morderstwie księdza w Rouen], są tak ważne. Muzułmanie z całego świata wzięli udział w żałobie Francji, a także w opłakiwaniu wszystkich innych tragedii, które spotkały niewinnych ludzi. Społeczność muzułmańska odrzuca zdecydowanie przemoc. Pamiętajmy, że zdecydowana większość (97 procent) ofiar terroryzmu w ostatnich pięciu latach to muzułmanie. Dziesiątki tysięcy zginęły z rąk ekstremistów. Pragnęłabym, żeby przybywało ludzi na całym świecie, gotowych wyrazić solidarność także z nimi. Najważniejsze, żebyśmy nie podsycali niezgody, jak to robią ekstremiści.

(opracował bh)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 15 września 2016 by in FB, INNY, CZYLI BLIŹNI and tagged , , , , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.