web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Do przeciwniczek aborcji

Stefan Rieger   25.08.2016


Stefan Rieger


Jeśli uważasz aborcję za zło, powinnaś walczyć o to, aby aborcji było jak najmniej. Liczby aborcji nie da się zredukować za pomocą surowych zakazów prawnych. Jedyny ich skutek to rozwój podziemia aborcyjnego i turystyki aborcyjnej oraz śmierć i okaleczenia kobiet poddających się aborcji pokątnej. Zakaz aborcji jest głęboko niemoralny i okrutny. Gdyż w ostatecznym rozrachunku nie ubywa, lecz przybywa od niego cierpienia.

Jesteś katoliczką i uważasz aborcję za zło. Nie wszyscy katolicy z tym się zgadzają, nie wspominając o niewierzących. Dla nich to najwyżej „mniejsze zło”, a dla wielu wręcz banalny zabieg medyczny, bez żadnych etycznych implikacji. Ale masz prawo tak myśleć.

Jesteś chrześcijanką, zatem wierzysz w przesłanie Chrystusa, który zalecał miłosierdzie i uczył, jak swym postępowaniem ulżyć cierpieniu bliźnich. Pragniesz postępować moralnie, ale moralność to nie tylko odróżnianie dobra od zła. To również zdolność odróżniania zła od mniejszego zła, gdy nie ma innego wyboru. W życiu nic nie jest czarne ani białe, lecz wciąż stajemy wobec konfliktów wartości, gdy trzeba wybierać mniejsze zło.

Jeśli uważasz aborcję za zło, powinnaś walczyć o to, aby aborcji było jak najmniej. Otóż z międzynarodowych statystyk dowiesz się bez cienia wątpliwości, że we wszystkich krajach, gdzie przerywanie ciąży jest legalne, liczba aborcji spadła w ciągu ostatnich 25 lat średnio o 40 procent. Jednocześnie w państwach, w których przerywanie ciąży jest zakazane, liczba przeprowadzanych zabiegów od lat jest mniej więcej stała.

Liczby aborcji nie da się zredukować za pomocą surowych zakazów prawnych. Jedyny ich skutek to rozwój podziemia aborcyjnego i turystyki aborcyjnej oraz śmierć i okaleczenia kobiet poddających się aborcji pokątnej.

Gdyby zestawić wypadki śmierci młodych kobiet, wypadki ciężkich i trwałych schorzeń, które z obecnego bezdusznie podtrzymywanego stanu rzeczy wynikają, zadrżeliby może ci, którzy w zaciszu wygodnego gabinetu układają swoje ustawy. a gdyby doliczyć inne, pośrednio wynikające z nich skutki: samobójstwa, dzieciobójstwa i inne klęski, wówczas zrozumielibyśmy, z jaką słusznością nazwano ten artykuł (zakazujący aborcji, przyp. SR)„największą zbrodnią prawa karnego”.(Tadeusz Boy-Żeleński, „Piekło kobiet”, 1930)

O liczbie niechcianych ciąż, zakończonych najczęściej aborcją, decyduje dostępność antykoncepcji, solidna edukacja seksualna, pomoc państwa i organizacji społecznych dla ubogich kobiet w ciąży oraz zapewnienie opieki i wsparcia ciężarnym niezamężnym dziewczętom. Toteż najmniej aborcji jest na „zgniłym Zachodzie”, gdzie prawo jest liberalne, opieka społeczna rozwinięta, a głos Kościoła w tej kwestii w ogóle się nie liczy.

Od kiedy w 1993 roku polski Kościół, lekceważąc 1,7 mln podpisów za liberalizacją aborcji, wymusił „kompromis aborcyjny” (będący w istocie najbardziej restrykcyjną ustawą w Europie, wyłączając Maltę i Irlandię), w niczym statystyk to nie poprawiło, wręcz przeciwnie. Wedle rządowych danych, legalnie przeprowadza się w Polsce około 900 aborcji rocznie. W rzeczywistości usuwa ciążę, jak się ocenia, blisko 200 tysięcy kobiet, więc statystycznie co najmniej dwa razy więcej niż na Zachodzie. Ryzykują one zdrowiem i życiem, gdyż skazano je na dokonywanie aborcji w ukryciu, mimo iż sam zabieg przeprowadzony pod właściwą kontrolą lekarską należy do jednego z najprostszych, zaś opowieści o „post-aborcyjnej traumie” to legendy.

Jeśli myślicie, co gorsza, że problem rozwiąże nowy projekt ustawy „pro-life” o całkowitym zakazie aborcji, nawet w przypadkach gwałtu, deformacji płodu lub zagrożenia dla życia matki, zobaczcie tragiczne rezultaty takiej polityki w nielicznych krajach świata, gdzie takie rozwiązanie przyjęto. Więzienia w Salwadorze czy Nikaragui pełne są „morderczyń”, skazanych na dziesiątki lat więzienia za „podejrzane poronienie”, będące następstwem zbiorowego gwałtu, kobiety umierają setkami, a tysiące skazane są na bezpłodność w wyniku chałupniczych zabiegów.

Nikt i nic nie powstrzyma kobiety przed usunięciem płodu, jeśli nie chce lub nie może mieć dziecka. Wiecie o tym dobrze, gdyż znacie mnóstwo takich przypadków wśród waszych bliskich i znajomych. Ocenia się ostrożnie, że co najmniej co czwarta Polka (z pewnością znacznie więcej) co najmniej raz przerwała ciążę. Gdy życie was przyciśnie, z pewnością niejedna z was się na to zdecyduje, wobec siebie lub własnej córki. Wymuszenie na kobiecie urodzenia niechcianego dziecka to droga do unieszczęśliwienia zarówno kobiety, jak i dziecka. Nieistnienie natomiast nie boli.

Jeśli jesteś chrześcijanką, powinna Ci w życiu przyświecać etyka troski. Troski o tych, którzy cierpią, troski o kobiety słabo wykształcone i ubogie, których nie stać na wyjazdy za granicę w celu usunięcia ciąży. Możesz uważać aborcję za zło, nawet absolutne, i stosować się do tego ściśle we własnym życiu. Nikt do aborcji Cię nie zmusi. Ale tego poglądu nie możesz narzucać wszystkim, którzy myślą inaczej. I jeśli umiesz dostrzec fakty, niezbite fakty, będziesz zmuszona przyznać, że zakaz aborcji jest głęboko niemoralny i okrutny. Gdyż w ostatecznym rozrachunku nie ubywa, lecz przybywa od niego cierpienia.

Stefan Rieger

Patrz też:

Stefan Rieger „Manifest 343 dziwek”

Prof. Monika Płatek „Chłopak, widząc test ciążowy, nagle wie, że jeszcze nie dojrzał” ,

Stefan Rieger „Jeśli gdzieś był „grzech”, to w braku edukacji seksualnej i dostępności antykoncepcji [polemika z prof. Moniką Płatek]”

Prof. Monika Płatek „Prof. Monika Płatek odpowiada na polemikę”

7 comments on “Do przeciwniczek aborcji

  1. Zuzanna Wiewiórka
    11 września 2016

    Dwa błędy:
    1. Autor zakłada, że skoro jesteś przeciwko aborcji to jesteś chrześcijanką. Nic bardziej mylnego, co widać po wolontariuszach fundacji, duża część to osoby o innym wyznaniu/niewierzące.
    2. Jeżeli ludzie i tak będą coś robić to należy to zalegalizować, żeby sobie przy okazji nie zrobili krzywdy – to jest bardzo duży błąd. Złodzieje włamując się do domów są narażeni na zagryzienie przez psa, na upadek z okna, na zawał przez przestraszenie. Czy to oznacza, że powinno się zalegalizować kradzieże, żeby złodzieje mogli kraść w cywilizowanych warunkach? Przecież różne są sytuacje, nie nam oceniać – taki złodziej może kraść, żeby móc wykarmić swoje dzieci, albo żeby uzbierać pieniądze na leczenie raka chorej córeczki.

  2. Stefan Rieger
    12 września 2016

    Najprzód odpowiadam: ad1. Nie zwracam się przecież do fanatyczek z Ordo Iuris, tylko to kobiet wierzących, a szamocących się z dylematami moralnymi nt aborcji (co często widzę w dyskusjach na FB, w takich grupach jak Dziewuchy etc…). ad2. Podobne rozumowanie, jak o aborcji, można odnieść do innych form prohibicji, jak swego czasu alkoholu (ze znanymi skutkami), czy dzisiaj np marihuany. Co do alkoholu i aborcji – niemal wszystkie rozwinięte demokracje dawno temu zrozumiały, że zakaz jest kontrproduktywny i niemoralny. Co do narkotyków – dogmat prohibicji jest coraz szerzej podważany.
    A teraz jeszcze byłbym za wyrzuceniem tej pani, która grasuje niczym troll po różnych stronach, publikując idiotyzmy fundacji Pro-life, do której należy. Wystarczy rzucić okiem na jej profil fb…

    • R.E.T.
      25 listopada 2016

      Nie trzeba być wierzącym czy fanatykiem, więc dalej odpowiedź na ad.1 komentatorki trafia w próżnię (wątpię, by w Ordo… byli jacyś niekatolicy). Odnośnie odpowiedzi na ad 2. chętnie poznam szersze poglądy etyczne autora, bo jak na razie trudno się do nich odnieść. Jedne fantazje o prohibicji zamierają, inne odżywają np. w pewnych kręgach mażących o powszechnym wegetarianizmie człowieka. A rozważania chybiają celu, ponieważ nie dotykają kwestii kluczowej – moralnej oceny usunięcia płodu. To od niej zależy formułowanie takich czy innych analogii, a nie na odwrót.

      Czy komentator zna np. bardzo ciekawą książkę „Prawy umysł” Jonathana Haidta? Podejrzewam bowiem, że autor idzie w stronę instrumentalizmu i chce myśleć o moralności i prawie w kategoriach równości (wolności od zewnętrznej opresji) oraz współodczuwania, a resztę szeroko rozumianych intuicji moralnych sprywatyzować.

      Cały ten tekst jest utrzymany w duchu protekcjonalnym, próbuje ex katedra rozwiewać moralne dylematy jako fikcje. Niby próbuje się wczuć w ideę walki ze złem, ale jednocześnie uważa je za nieuniknione, pisze więc o tym, że kobiety nic nie powstrzyma gdy… Za dużo też zakłada odnośnie wspólnej wiedzy czy świadomości własnej i odbiorcy. Czy np. przeprowadzono jakieś badania psychologiczne odnośnie reagowania na niechcianą ciążę? Może tu zaserwowano tylko jakieś legendy „pro choice”? Z moich obserwacji otoczenia na pewno nie wynika to, czego chce autor.

      Osobiście jestem przeciwnikiem karania kobiet za aborcję, ale jednocześnie uważam, że prawodawca może i powinien ją z różnych powodów piętnować, a dróg rozwiązania problemu szukać poprzez wspieranie rozwoju medycyny.

  3. Stefan Rieger
    26 listopada 2016

    A ja myślę, że pan ukrywający się pod pseudonimem R.E.T. nie powinien tu grasować bezkarnie, gdyż strzępy wiedzy i inteligencji wykorzystuje niezgodnie z rozumnymi standardami przyjętymi na tym blogu. Nie mam nawet na myśli formy, która jest pozornie cywilizowana, a jedynie treść, która takową nie jest.

  4. R.E.T.
    26 listopada 2016

    Wiesz, w przeciwieństwie do Ciebie na pewno nie jestem botem i nie wklejam wszędzie tego samego pod cudzymi komentarzami. No cóż, styl Twojej wypowiedzi daje świadectwo mega tolerancji, super otwartości. Ponadto dowodzi również tego – jakże mogłoby być inaczej? – że jesteś istną krynicą życzliwości pedagogicznej. Jako genialny diagnosta (jakiś nobel z medycyny czy psychiatrii niechybnie Ci się należy) zdołałeś zdiagnozować moją wiedzę i inteligencję na podstawie paru wypowiedzi. I zanim zasłonisz się jakimiś standardami, które nagle wykluczają pisanie w trybie kpiarskim i ironicznym, może zdradzisz czytelnikom listę owych standardów. Jeśli uznam je za coś warte, to może ktoś zechce je przemyśleć lub nawet przedyskutować.

  5. Stefan Rieger
    26 listopada 2016

    Się mi nie chce. Nie warto. Za krótkie życie.

  6. R.E.T.
    26 listopada 2016

    Manifest powiązany z witryną głosi, że zamierzacie edukować i podejmować długofalowe wysiłki. Nawiasem mówiąc, nie zobowiązujecie czytelników czy zewnętrznych komentatorów do pełnego podzielania waszych wartości czy zapatrywań. Ale skoro Ci się nie chce, to proponuję zrezygnować z roboty, zwłaszcza że robisz ją na pół-gwizdka. Wykluczającymi wypowiedziami nikogo do demokracji czy miłowania wolności nie nakłonisz. Wyjdziesz co najwyżej na obłudnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 3 września 2016 by in FB, TEKSTY NASZE WYBRANE, TERRAFEMINA and tagged , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.