web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Dziwki i łotry razem. Czemu nie?


Z otwartego archiwum Wkimedia Commons, przystosowane do potrzeb tekstu https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Équipe_The_Artist_Cannes_2011.jpg

Z otwartego archiwum Wikimedia Commons, przystosowane do potrzeb tekstu i bez związku z treścią artykułu


Na łamach „Wysokich Obcasów” Pani Profesor Monika Płatek skrytykowała opublikowany na naszej stronie artykuł „Manifest 343 dziwek”, którego autor, Stefan Rieger, wzywał sławne Polki, aby przyznały się do usunięcia ciąży. Takie publiczne przyznanie się miałoby, zdaniem naszego autora, pomóc tysiącom Polek znajdujących się w gorszej sytuacji, nieświadomych i pozbawianych podmiotowości przez mężów, księży i polityków. Podobnego wyczynu dokonały słynne Francuzki 45 lat temu, doprowadzając w tym kraju do legalizacji aborcji i de facto do zmniejszenia liczby zabiegów.

Pani Profesor Płatek tak oto skomentowała apel Stefana:

Zaleciało wredną hipokryzją (…) autor z żarliwością godną lepszej sprawy zakrzyknął do Polek – uczonych, artystek, nawet do prawniczek: pójdźcie za przykładem Francuzek!

Obiecuje im, że doznają dzięki temu moralnej ulgi, a przy okazji pomogą mężczyznom odzyskać twarz. On sam, twierdzi, chętnie by się przyznał, ale do usunięcia ciąży przecież nie może. Myli się, wąsko patrzy i jest obłudny. Za aborcją może stać, choć trudna, dojrzała i odpowiedzialna decyzja kobiety niezwiązana z postawą mężczyzny. Za aborcją stanowczo za często stoi mężczyzna; systemowo zwolniony z odpowiedzialności za swoje decyzje, także seksualne.

(…)Niech się znajdzie na początek 343 mężczyzn, odpowiedzialnych i wrażliwych, którzy odzyskania i zachowania swojej twarzy wymagać będą nie od kobiet, ale od siebie.

Oto, co napisał Stefan:

Drogie Polki ! Co najmniej co czwarta z Was (pewnie znacznie więcej, włącznie z zagorzałymi katoliczkami) dokonała choć raz w życiu aborcji. Wiem, że to, co Wam proponuję też graniczy z heroizmem. Chętnie sam bym się przyznał do wszystkiego, ale do usunięcia ciąży nie mogę. Jeśli chcecie fanta, przyznam się publicznie do wszelkich innych grzechów. Niech zresztą i Panowie się włączą: „wiedziałem, kryłem, poparłem”.

Właściwie zestawienie obu cytatów powinno wystarczyć: wbrew zarzutowi Profesor Płatek, nasz autor nawoływał także mężczyzn do przyznania się do współuczestnictwa. Wśród wpisów pod tekstem na naszej stronie znaleźć zresztą można takie wyznanie, a zatem apel Stefana jednak do jakiegoś mężczyzny trafił.

Naszym zdaniem niewiele jest spraw równie godnych żarliwej obrony co prawo kobiety do decydowania o sobie. Nie o „moralną ulgę” w tym tekście przede wszystkim chodziło, lecz, cytując znowu Stefana, o solidarność z tysiącami Polek, „biednych, słabo wykształconych, zahukanych przez wójta i proboszcza”. Czasem można odnieść wrażenie, że obydwa teksty, Stefana Riegera i Profesor Płatek, pisała ta sama osoba, bo w istocie obu autorom chodzi chyba o to samo: o wyzwolenie polskich kobiet z łap „polityka, który lekceważy jej życie, urzędnika, który odmawia jej dostępu do wiedzy i środków farmakologicznych”, nauczyciela i ojca, policjanta, męża, chłopaka, księdza, gwałciciela etc, powtarzając za Panią Profesor.

Zdumiewające, że apel o pomoc Polkom Pani Profesor skwitowała jako „wąskie patrzenie i obłudę”. A co, jeśli ten tekst napisałaby kobieta? Czy na kobietę-autorkę Pani Profesor również by się oburzyła? Czemu ma służyć „kontrapel”, żeby najpierw wystąpili mężczyźni-winowajcy? Czy zatem mamy czekać, aż kilkuset gwałcicieli, księży, prawicowych polityków, urzędników i policjantów nagle dozna skruchy i przyzna się do winy? To tak, jakby wymagać od ONR-owców, żeby zaczęli miłować bliźniego albo od pani premier, żeby zaczęła mówić ludzkim głosem. Oczywiście, zgadzamy się, że „prawdziwi mężczyźni” powinni się zdobyć na takie słowa: „to my urządziliśmy tym kobietom piekło”. Taki apel powinien być skierowany do wszystkich „winowajców”. I to w istocie Stefan uczynił. Zwracając się w pierwszym rzędzie do znanych Polek, Stefan prosił o rzecz niezwykle trudną, ale wykonalną.

Nasze grono redakcyjne pod względem płci dzieli się idealnie 50-50: każde z nas z przekonaniem zaakceptowało artykuł Stefana do druku. Zarzut hipokryzji jest bolesny – zwłaszcza w tej sprawie, ważnej dla Stefana i dla każdego z nas. Bolesny i niesprawiedliwy.

 

Redakcja strony Democracy is OK:

Krysia Kierebinski

Natasza Quelvennec

Bartosz Hlebowicz

Jacek Walicki

 Patrz też odpowiedź Stefana Riegera

One comment on “Dziwki i łotry razem. Czemu nie?

  1. Leszek Berger
    2 września 2016

    Jeżeli, jak wspomina Autorka, pod tekstem jest jakiś męski „coming out”, to zapewne mój własny. I nie był to żaden tam akt szczególnej odwagi, lecz głównie uczciwości wobec siebie.
    Ale medal ma i drugą stronę. Niewyobrażalną głupotę bab, które warunkiem próby dopomożenia samym sobie (!) czynią akt pokajania się facetów.
    Czego tak naprawdę chcecie? Co jest dla Was ważniejsze? Uzyskanie lub choćby obronienie pewnego zakresu władzy nad samymi sobą, czy też widok faceta klęczącego w zgrzebnym pokutnym gieźle z łbem posypanym popiołem?
    Są sytuacje, w których niekoniecznie trzeba i warto stawiać warunki wstępne. Faceci jakoś wytrzymają, najwyżej szarpną się na sfinansowanie wam wycieczki za którąkolwiek granicę.
    Ech, zdrowia życzę, bo składać życzeń nierealistycznych nie lubię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 2 września 2016 by in FB, TEKSTY NASZE WYBRANE, TERRAFEMINA and tagged , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.