web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Zacheusz – papieska aluzja czy przypadek

Ewa Oranowska-Wróbel, 31/07/2016


Z otwartego archiwum Wikipedia Commons https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Despedida_Papa_Francisco_(19349204490).jpg

Z otwartego archiwum Wikipedia Commons 


Od wielu lat jestem raczej niepraktykująca, ale dziś zupełnym przypadkiem trafiłam na kazanie Papieża Franciszka podczas odbywających się w Polsce Światowych Dni Młodzieży. Jest to na tyle ważne wydarzenie międzynarodowe, że jednym okiem, co jakiś czas zerkałam w telewizor. Nie oglądam programów reżimowych, ale na innych też nadawali wiele fragmentów z wizyty Papieża Franciszka.

To, co zanotowałam, to nie wierny zapis słów papieża; nie jestem dziennikarzem i zdołałam zapisać jedynie fragmenty. Podczas kazania przedstawiona została postać Zacheusza. Być może zupełnie przypadkowo, ale dziwnie natychmiast skojarzyła mi się z zupełnie inną postacią, z którą mamy do czynienia na co dzień. Może niesłusznie, ale to właśnie odczytałam między wierszami. Oceńcie sami.

Oczywiście jak to w kazaniach bywa, chodzi przede wszystkim o poznanie Jezusa i zbliżenie się do Boga. Otóż Zacheusz chciał jak wszyscy spotkać Jezusa, ale nie mógł dojrzeć mistrza, ponieważ był niski.

Zawsze może nam grozić, że będziemy stali z daleka… bo wydaje nam się, że nie dorastamy, bo mamy niską opinię o sobie. Jest to wielka pokusa, która dotyczy nie tylko samooceny, ale dotyka również wiary.

… Brak akceptowania samych siebie, życie w niezadowoleniu i myślenie negatywne oznacza brak uznania naszej najprawdziwszej tożsamości. To jakby odwrócić się w drugą stronę…

Wszyscy jesteśmy umiłowani i ważni, nawet w naszych smutkach ciągle rozpamiętując doznane krzywdy i przeszłość… Przywiązywanie się do smutku nie jest godne naszej postawy duchowej. Jest to więc jak jakiś wirus, który zaraża i blokuje wszystko, który zamyka wszelkie drzwi, który uniemożliwia rozpoczęcie życia na nowo, ponowny start.

Poza niskim wzrostem miał Zacheusz drugą przeszkodę na drodze do spotkania z Jezusem. Paraliżujący wstyd.  Możemy sobie wyobrazić, co działo się w jego sercu zanim wszedł na tę sykomorę, drzewo na które musiał się wspiąć żeby cokolwiek dojrzeć. Toczył prawdopodobnie poważną walkę wewnętrzną; z jednej strony ciekawość Jezusa, z drugiej ryzyko okazania potwornej niezręczności.

Zacheusz był osobą publiczną, wiedział, że próbując się wspiąć na drzewo, on, przywódca, przedstawiciel władzy, stanie się śmieszny w oczach wszystkich. Do tego był człowiekiem znienawidzonym. Niemniej, przezwyciężył wstyd, ciekawość Jezusa okazała się silniejsza. Zacheusz poczuł, że tylko Jezus może wyciągnąć go z ruchomych piasków grzechu i niezadowolenia…

Zacheusz musiał stoczyć walkę nie tylko wewnętrzną, ale także z szemrzącym wokół siebie tłumem, który najpierw go blokował, a później krytykował.  Tego dnia tłum osądził Zacheusza. Spojrzał na niego z góry.
… Jezus nie zatrzymuje się na złu z przeszłości, ale przewiduje dobro w przyszłości…

Tyle o Zacheuszu.
Mnie, powiem szczerze, podniosły na duchu słowa o tym, żeby iść naprzód, żeby być radosnym i angażować się, aby życie nie było zamknięte w szufladzie. Wprawdzie te słowa były skierowane głównie do młodzieży, ale myślę, że potrzebne są nam wszystkim w ostatnim, tak trudnym dla nas, czasie…

 

Ewangelia o Zacheuszu

Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło”.
(Łk 19, 1-10)

źrodło Portal Opoka

 

Ewa Oranowska-Wróbel jest tłumaczką języków bałkańskich i rosyjskiego, mieszka w Warszawie. Prowadzi blog Porcelanowy piesek.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.