web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

„Manifest 343 dziwek”

Stefan Rieger 21.07/2016


Z prywatnego archiwum Autora

Z prywatnego archiwum Autora


Drogie Polki! Celebrytki, artystki, uczone, piosenkarki, biznesmenki, aktorki, profesorki, intelektualistki, prawniczki, działaczki polityczne! Zanim walec obskurantyzmu przejedzie przez Polskę i rozwalcuje resztki waszych praw, zdobądźcie się na odwagę cywilną i zburzcie mur hipokryzji, jak to zrobiły w 1971 roku 343 znane Francuzki, przyznając się publicznie do usunięcia ciąży. Doprowadziło to, 4 lata później, do legalizacji aborcji.

Opublikowany na łamach tygodnika LE NOUVEL OBSERVATEURManifest 343 dziwek(„Manifeste de 343 salopes”, jak go nazwał tygodnik satyryczny CHARLIE HEBDO, zapytując „A kto to je zapłodnił?”)), zaczynał się od słów:

Każdego roku milion Francuzek poddaje się zabiegowi aborcji.
Ryzykują zdrowiem i życiem, gdyż skazano je na dokonywanie aborcji w ukryciu, mimo iż sam zabieg przeprowadzony pod właściwą kontrolą lekarską należy do jednego z najprostszych.
Francja milczy nad losem tych milionów kobiet.
Oświadczam, że jestem jedną z nich. Oświadczam: Ja też usunęłam ciążę.
Żądamy wolnego dostępu do środków antykoncepcyjnych. Żądamy prawa do aborcji.

Pod apelem podpisało się grono sławnych kobiet, m.in. Catherine Deneuve, Jeanne Moreau, Stéphane Audran, Simone de Beauvoir, Violette Leduc, Marguerite Duras, Françoise Sagan, Agnès Varda, Françoise Fabian, Marina Vlady, Anne Wiazemsky, Delphine Seyrig, Nadine Trintignant, Marie-France Pisier, Gisèle Halimi, Bernadette Lafont, Bulle Ogier…

Jak można się było spodziewać, Manifest wywołał burzę. Gromy posypały się ze strony przedstawicieli prawicowego rządu, którzy sygnatariuszkom zarzucili brak szacunku do prawa oraz chełpienie się rozwiązłością. Ale „dziwki” w końcu wygrały.

Dwa lata po apelu, w lutym 1973 r., 331 lekarzy wsparło postulaty kobiet, publikując oświadczenie zawierające słowa:

Chcemy wolności aborcji. Jest to osobista decyzja kobiety. Odcinamy się od wszystkich, którzy zmuszają ją do ratowania własnej skóry, utrwalają jej poczucie winy i pozwalają na istnienie podziemia aborcyjnego.

W 1975 roku, po heroicznej walce stoczonej z Parlamentem, składającym się głównie z ciskających wyzwiska macho¸ minister Zdrowia Simone Veil doprowadziła do depenalizacji aborcji. Związana z centro-prawicą, Pani Veil nie używała argumentów filozoficzno -religijnych. Mówiła o wartości prawa, które się degeneruje, jeśli nikt go nie respektuje. Zwracała też uwagę na ukrywany, choć oczywisty fakt, że prawdziwym motywem zakazu aborcji jest nacjonalizm i źle pojęta troska o demografię. Kobietę traktuje się jak narzędzie prokreacyjne, które powinno dostarczać państwu nowych obywateli. Tak myśli w Polsce PiS i zapewne wielu innych, choćby z PO i Nowoczesnej. To oczywiście bzdura, gdyż nigdzie zakaz aborcji nie sprzyjał demografii. A nawet można się zastanowić nad tym, czy warto sprzyjać demografii.

Drogie Polki ! Co najmniej co czwarta z Was (pewnie znacznie więcej, włącznie z zagorzałymi katoliczkami) dokonała choć raz w życiu aborcji. Wiem, że to, co Wam proponuję też graniczy z heroizmem. Chętnie sam bym się przyznał do wszystkiego, ale do usunięcia ciąży nie mogę. Jeśli chcecie fanta, przyznam się publicznie do wszelkich innych grzechów. Niech zresztą i Panowie się włączą: „wiedziałem, kryłem, poparłem”.

Choć minęło prawie pół wieku i obyczaje w rozwiniętym świecie radykalnie się zmieniły, Polska w tej materii cofnęła się do czasów „Piekła kobiet” Boya, a jeszcze może się cofnąć do piekła tout court. I nawet jeśli jest tak, jak twierdzi Magdalena Środa, że dzisiaj „przyznanie się do aborcji w Polsce byłoby gorzej potraktowane niż przyznanie się do aktów terrorystycznych”, wspólne i solidarne przyznanie się do „winy”, która żadną winą nie jest, pomóc może w przełamaniu lodów znieczulicy i obłudy.

Albowiem Wam, kobietom sławnym, cenionym, kochanym, dobrze sytuowanym przyjdzie to w sumie dużo łatwiej, niż tym biednym, słabo wykształconym, zahukanym przez wójta i proboszcza. Wy i tak zawsze sobie radziłyście, miałyście wiedzę i środki, by problem załatwić prawie bezboleśnie. Czad obskurantyzmu Was mierzi i razi, lecz rzadko przeszkadza Wam żyć i oddychać. Do czasu. Was też może przycisnąć. Lecz najprzód pomyślcie o tych wszystkich kobietach, które oddychać mogą tylko trupim jadem sączącym się z ambony i ław poselskich, nie wiedząc nawet o istnieniu świeżego powietrza.

Dajcie im odetchnąć, weźcie na siebie całą nienawiść wrogów życia, uważających się za jego obrońców. Wam ulży moralnie, milionom kobiet kiedyś ulży w życiu. Mężczyznom też to pomoże odzyskać twarz i do Was się zbliżyć. Im prędzej, tym lepiej.


Z prywatnego archiwum Autora

Z prywatnego archiwum Autora


 

5 comments on “„Manifest 343 dziwek”

  1. ks
    22 lipca 2016

    W naszym kraju i w naszych czasach to musi być zrobione inaczej. Jeśli kobieta usunęła ciążę, to był w to zamieszany mężczyzna. Powinni razem stanąć i razem o tym mówić.

    • Leszek Berger
      22 lipca 2016

      No dobra. Staję. Dodaję, że gorzej się czułem wtedy, kiedy TO się działo, niż dziś, kiedy „staję w prawdzie”. Bo to i dla faceta „sprawcy” nie jest fajne przeżycie.
      Ale co to wnosi do sprawy?

  2. ks
    22 lipca 2016

    Wnosi to, że ukaże hipokryzję społeczeństwa, które zrzuca ciężar spraw reprodukcyjnych na kobiety. Zmienia „wizerunek” sprawy i wnosi solidarność płciową. Przede wszystkim rozbija i wytrąca typową macho broń, która polegać będzie na nazywaniu kobiet „dziwkami”. Kim są panowie w tym układzie? Stręczycielami?

  3. Leszek Berger
    22 lipca 2016

    Na pewno trzeba potrząsnąć tradycyjnym, patriarchalnym, chłopskim, katolickim wyobrażeniem co do ról pań i panów. Najważniejszą inwestycją w przyszłość wydaje się wyciągnięcie dzieciaków ze szponów klechy, który ze względu i na proweniencję, i na formację, i na własny interes, będzie usilnie konserwował i wzmacniał stare wzorce.
    Ale, choć tu pewnie nie czas i nie miejsce na wskazywanie wielu istniejących symetrii w nierównym, niedobrym traktowaniu jednej płci przez drugą, niejedno do zrobienia mają również same panie. Weźmy obszar edukacji szkolnej i równie sfeminizowane sądownictwo rodzinne. Nawet drobne zmiany w tych zakresach mogłyby zwalić niejeden stereotyp i zjednać niejednego faceta.

  4. ks
    27 sierpnia 2016

    Piłeczka jest chyba po stronie panów. Kobiety zrobiły wiele, a zawsze słyszą to samo. Panowie mają się nie „zjednać”, tylko zrozumieć swoją odpowiedzialność. To nie sklep z zabawkami. Polecam artykuł Moniki Płatek, który odnosi się do tego apelu: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100865,20595425,chlopak-gdy-widzac-test-ciazowy-nagle-wie-ze-jeszcze-nie.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 22 lipca 2016 by in FB, TEKSTY NASZE WYBRANE, TERRAFEMINA and tagged , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.