web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Narysuj mi elitę

Krysia Kierebinski


Rafael Santi, Causarum Cognitio, późniejszy tytuł Szkoła Ateńska, https://pl.wikipedia.org/wiki/Szkoła_Ateńska https://pixabay.com/en/fresco-mural-school-of-athens-67667/

Rafael Santi, „Causarum Cognitio”, późniejszy tytuł „Szkoła Ateńska”, ilustracja Pixabay 


Czy pamiętacie Małego Księcia (nie, nie piosenkę)? I fragment kiedy autor, podczas przymusowego lądowania na Saharze, słyszy nagle czyjś głos, proszący: – „Narysuj mi baranka”. Baranek się jednak nie udaje; to jest za stary, to ma rogi, i w końcu uziemiony lotnik ucieka się do wybiegu narysowania skrzynki z trzema okrągłymi otworami: – „Baranek jest w środku”.

A ja chcę zobaczyć polską elitę. Wiem, jak powinna wyglądać, ale chcę skonfrontować moją wizję z rzeczywistością i mieć arystokratów intelektu na obrazku. Chcę wiedzieć, że to są oni; mało tego, chcę ich usłyszeć, podziwiać, wierzyć, że to, co mówią i robią jest słuszne, mądre, godne umysłowego wysiłku słuchaczy i naśladowania. Potrzebna mi jest nadzieja, że taki sam wpływ jak na mnie, mają ci światli ludzie na miliony moich rodaków. I jeszcze chcę być dumna, że rozumiem, o co im chodzi. Że o coś im chodzi. Czy warto oczekiwać, że elita wyjdzie nam naprzeciw, czy może raczej postarać się jej szukać? A może ta skrzynka jest pusta?

Rafael Santi (1483-1520) chciał nie tyle elitę zobaczyć, co ją pokazać. Chociażby małemu gronu. Na jednej ze ścian prywatnej biblioteki papieża Juliusza II stworzył fresk przedstawiający liczną grupę ludzi o wybitnie światłych umysłach. Scena tyleż godna zachwytu, co w rzeczywistości niemożliwa, bo odmalowani w niej słynni filozofowie, matematycy, artyści żyli w różnych czasach. Jako głęboko wierzący katolik, pokusił się jednak Rafael swoim doborem sylwetek mędrców o połączenie wartości chrześcijańskich z odwagą rodzącego się renesansu, otwartą także na pogańską kulturę antyczną.
Czy Szkoła Ateńska ma rację bytu dzisiaj? Czy współczesne nazwiska, podłożone pod postacie Platona, Arystotelesa, Pitagorasa, Heraklita, Klaudiusza czy samego Rafaela, miałyby pondus niepodważalnych autorytetów, czy też uznano by je tylko w pewnych kręgach? Czy jesteśmy gotowi na odważną elitę? A ona na nas? Tak często transformujemy Ostatnią Wieczerzę, może czas na Causarum Cognitio, czyli Poznanie Przyczyn?

PS
Moi sąsiedzi powiesili sobie oprawioną reprodukcję tego dzieła na zewnętrznej stronie drzwi wejściowych. To dla otoczenia widoczny sygnał, że mają intelektualne zacięcie. Ona jest ekonomistką, on emerytowanym pilotem. Założyli kółko literackie i raz w miesiącu spotykają się z przyjaciółmi, by omówić kolejną książkę. Rafaelowi chyba by się to podobało…

5 comments on “Narysuj mi elitę

  1. Leszek Berger
    13 lipca 2016

    Niedoczekanie nasze.
    Elity rodzone z dnia na dzień pod wpływem nagłej konieczności, zwłaszcza po starciu z powierzchni ziemi poprzednich elit, jak po 1918, 1945, 1989, teraz i jeszcze przy paru pomniejszych okazjach, będę ułomne przez długie pokolenia.
    Bo z elitami jest jak z angielskim trawnikiem: Trzeba tylko podlewać i kosić, i walcować, słowem jak wszędzie indziej, tyle że nieprzerwanie przez 400 lat. A i po tym terminie chwasty się zdarzają i będą zdarzać (hasło: afera Profumo i tysiąc innych).
    Powyższe ma też jakiś związek z ideałem arystokratycznej bezinteresowności, czyli z maksymalnym możliwym oderwaniem pod chamskiej pazerności. To się też nigdy nie uda do końca, ale ma jakiś związek z zasobności społeczną, kapitałem społecznym i kulturą, a pośrednio – również z czasem.
    Żeby się trzymać wyspiarskich klimatów: Gentleman to taki ktoś, który jest gotów płacić tysiące funtów rocznie i za te pieniądze tłuc się w upał i ziąb po drogach i bezdrożach, by znaleźć np. jakieś najnędzniejsze starożytne ruiny. Gdyby jednak zaoferowano mu to samo zajęcie, z tym, że otrzymywałby za nie te same pieniądze, które jest gotów na nie wydawać, to odrzuciłby tę propozycję czy to z oburzeniem, czy to z rozbawieniem. Słowem, nie po to jest się dżentelmenem, by robić pieniądze na czynieniu rzeczy użytecznych społecznie. No chyba że ktoś jednak dżentelmenem nie jest, mimo że tata był i dziadek też.
    A teraz… teraz głębia pesymizmu jeszcze urosła, bo okazało się (też nie po raz pierwszy), że te angielskie przez 400 lat koszone elity również bywają głupawe jako całość i również potrafią kraj nad przepaść zaprowadzić.
    Nie darmo wyraz „koszony” (dawniej: „koszon”) jest fonetycznie łudzco podobny do francuskiego „cochon”, czyli świniak. Naprawdę można pomylić.

  2. Leszek Berger
    13 lipca 2016

    P.S. A w tych kołach poetyckich, malarskich, fotograficznych itp., i szerzej, w tych wszystkich mini-elitach, które teraz tworzyć tym łatwiej, że jest internet etc., i tak zaduch zawiści, ambicyjek, podjazdów i lokalnych klik jest dokładnie taki sam, jeśli nie większy od społecznej przeciętnej.
    Tak już mamy jako społeczeństwo genetycznie agrarne: Do płota jest moje (tu 110% akceptacji), od płota jest cudze, czyli nie-moje (tu już akceptacji trochę mniej), a wspólne i do wspólnego użytku służące – nie istnieje. Nie ma takiego pojęcia, więc i jego desygnaty nie mają prawa bytu. Jak przypadkiem coś takiego zakiełkuje, to trzeba to szybciutko zawłaszczyć, zaorać, przyorać do „naszego”.
    Stadnina. Puszcza. Dowolny kawałek lasu użyty jako prywatne wysypisko.
    Bo „Co je moje, to je moje. I niech mi chociaż dyferencjał dadzą” (K.Grześkowiak)

  3. Jurek
    13 lipca 2016

    Prosze sprecyzowac o jaka elite chodzi : czy o „samozwancza elite polskich politykierow – a wlasciwie „parweniuszy” czy o „rzeczywista elite intelektu – arystokratow” bo te obie wspomniane nie maja nic wspolnego ze soba we wspolczesnej Polsce?

    • Krysia Kierebinski
      13 lipca 2016

      W tym właśnie rzecz, ponieważ politykierzy nie mają nic wspólnego z arystokratami intelektu, rodzi sie pytanie czy pojecie elity (rozumianej jako kręgi kształtujace rzeczywistość na płaszczyznach nauki i kultury) ma w dzisiejszej Polsce rację bytu; wygląda na to, że poprzez ostro zarysowany podział, ludzie mający potencjał stania sią rzeczywistą elitą intelektualną nie zostaną jako taka uznani, mało tego, mogą być wręcz zwalczani jako zagrożenie dla parweniuszy wyniesionych sprytem na piedestał. Bardzo dziękujemy za kommentarz.

  4. Leszek Berger
    14 lipca 2016

    Nic istotnego się pod tym względem nie zmieniło, bo i nie mogło, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. W początkowych latach 70. dostałem zamaszystą piątkę z historii doktryn politycznych i prawnych, kiedy na pytanie o specyficzne cechy polskiego aktualnego układu elit odpowiedziałem, że elita władzy nie ma punktów stycznych z elitą intelektu, o elicie pieniądza (wówczas) danych brak.
    Trwa przepychanka o to, kto będzie mógł zrzucić sukmanę i założyć frak, żeby w ciągu paru następnych pokoleń pomału zaczął pasować.
    Potrwa to dość długo, bo parweniusz wchodzący do klubu w starej Anglii (eksploatowanej powyżej jako źródło przykładów) miał od kogo podpatrywać, jak należy się zachować, żeby w 2. lub 3. pokoleniu doszlusować. U nas taka elementarna ciągłość się nie uchowała, więc zaczynamy znów i znów od początku, według zasady, jak się małemu Kaziowi wydaje.
    Z tego samego powodu w walce o zajęcie pozycji wyjściowej używa się środków właściwych stanowi aktualnemu i kwalifikacjom aspirantów – czyli zębów, kłonic, sztachet i wideł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 13 lipca 2016 by in FB, KULTURALNIE, MIĘDZY BOGIEM A PRAWDĄ and tagged , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.