web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

„Chodźcie, to same głupoty”. O wolność od miesięcznic

Bartosz Hlebowicz

(Z punktu widzenia obywatela RP, który stanął wśród garstki bojowników o przywrócenie normalności na Krakowskim Przedmieściu)

miesiecznica10-07-2017_BH_08

Czy mamy czekać, aż nas krew zaleje, a zanim to się stanie, próbować zaspokajać potrzebę buntu uczestnictwem w sporadycznych manifestacjach? Może czas, żeby wielotysięczne manifestacje zajęły się odbijaniem Krakowskiego Przedmieścia?

10 lipca 2016 roku. Przed Pałacem Prezydenckim. Trzysta pięćdziesiąta dziewiąta „miesięcznica”, czyli publiczna pseudożałoba ofiar katastrofy lotniczej ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim. Przed Pałacem jak zwykle krzyż ze zniczy oraz wieniec. Po drugiej stronie ulicy, nieco z boku stoisko „Solidarnych 2010”, czyli zwolenników fantazji o „mordzie smoleńskim”, zaplanowanym przez Tuska i Putina. Dziś Solidarni reprezentowani są przez pana i panią w cyrkowych strojach. Bardziej centralnie, naprzeciw krzyża ze zniczy i Pałacu, bardziej okazałe stanowisko ObywateliRP z wielkim transparentem przypominającym słowa Lecha Kaczyńskiego o niezawisłym Trybunale Konstytucyjnym.

miesiecznica10-07-2017_BH_04b

Senne niedzielne popołudnie, Prezes Polski złożył kwiaty rano, a wieczorem przyjdzie – przemówieniem o „układzie”, „genie zdrady”, „rebelii” albo jakimś nowym wytryskiem obłąkanej pogardy do bliźnich – utrwalić w nienawiści swych wyznawców. Na razie dwa obozy, czujące do siebie głęboką niechęć, okopują się. Do akcji wkraczają harcownicy z obu stron.

miesiecznica_09Trzy starsze panie wyzywają nas od sprzedawczyków. Odchodzą, ale po pół godzinie jedna z nich wraca, nienasycona. Przysłuchuje się i przyklaskuje innym, którzy przejęli od niej pałeczkę w obrzucaniu nas obelgami. Z inną panią wdajemy się w jałową rozmowę o łgarstwach pana Andrzeja i pani Beaty. Nasze argumenty niezmiennie zbija stwierdzeniem, że „każdy ma prawo zmienić zdanie”. Weź z taką pogadaj.

Starsze małżeństwo. Pani ma wielką ochotę prowokować, mąż szepcze „Chodźmy”, ona jednak przystaje i pyta: „Jaka jest wasza stawka?”. Też ją pytam: „Jaka jest pani stawka za zadawanie głupich pytań?”

„Solidarni” afiszują się plakatem z czterema żądaniami, zdradzającymi ich wyobrażenie o prawie i sprawiedliwości (he he), np. „postawienia przed sądem i sprawiedliwego ukarania: Donalda Tuska” i czterech innych byłych ministrów „za zdradę interesów państwa polskiego”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że sąd już się odbył i pozostaje tylko wymierzenie „sprawiedliwej” kary, np. jak ta postulowana przez jedną z gwiazd PiS, Elżbietę Witek, postawienia Tuska przed Trybunałem Stanu. A może od razu kula w łeb?

zdj Bartosz HlebowiczEwa Oranowska od nas podchodzi do „Solidarnych” i proponuje dodanie piątego żądania: ujawnienia ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich. Pan z cyrku nie traci rezonu i mówi, że to Tusk jest winny nieujawnienia. Oczywista oczywistość! – dlaczego sami na to nie wpadliśmy?

Obywatele RP, oprócz poszanowania Konstytucji i Trybunału Konstytucyjnego zbierają podpisy pod projektem pozwalającym kobietom decydować o swoim ciele – w kontraście do obecnie panującego surowego prawa i jeszcze bardziej nieludzkiego projektu właśnie złożonego w Sejmie. I na ten temat też toczą się dyskusje z przechodniami. „Bandzior”, słyszy jeden z nas.

Ubrana w kolorowe chusty pani na rowerze chętnie bierze udział w rozmowach przed każdym stoiskiem. Na hasło „Trybunał Konstytucyjny” wykrzykuje: „Jak tylko słyszę ‚Trybunał’, to bierze mnie na mdłości. Tak samo ‚miesięcznica’”.

Mama z dwójką dzieci, przechodząc obok transparentów nawołujących do obrony demokracji, rozkazała pociechom: „Chodźcie, to same głupoty”. Nie ma to jak matczyna troska o główki potomstwa.

Tymczasem, w ramach szalonego konkursu na najbardziej niedorzeczne przemówienie „dobrej zmiany”, jakiś pan z opcji „sekta smoleńska” informuje przechodniów, że „jesteśmy narodem, który 1050 lat temu swój los związał z krzyżem”, mówi też o „konflikcie cywilizacyjnym” oraz „aksjologii chrześcijańskiej”, za którą „96 osób oddało życie”. Ciekawe, czy te 96 osób wiedziało, że za to giną?

Pan zwraca też uwagę, że „do Polski przyleciał i odleciał prezydent Stanów Zjednoczonych”. Ciekawe to spostrzeżenie ma dowodzić, że również lot do Smoleńska feralnego 10 kwietnia 2010 roku mógł się skończyć szczęśliwie i powinien po nim nastąpić odlot. Odlot nastąpił, ale nie od razu: „odleciała” prawie połowa głosujących w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, skazując siebie i całą resztę społeczeństwa na rządy zakompleksionych nieudaczników, wspieranych przez pospolite ruszenie grafomana-populisty i jego brunatnych husarów.

Liderzy obrońców normalności, Paweł Kasprzak i Wojciech Kinasiewicz, improwizują dyskusję o tym, czy na następną miesięcznicę przenosimy się bliżej Pałacu, tam gdzie leży krzyż ze zniczy i gdzie zwykle przemawia Prezes Polski. W końcu to przestrzeń, do której ma prawo każdy Polak. Ale to chyba nie temat na publiczną dyskusję. Po prostu trzeba stanąć i już.

miesiecznica10-07-2017_BH_06Póki co w pobliżu krzyża, nieco na lewo, staje pięcioro młodych sympatyków faszyzmu z transparentami wzywającymi do „wyzwolenia się spod okupacji brukselskiej”. Zupełnie, jakbym słyszał panią Beatę recytującą w Sejmie płomienną przemowę antyunijną, albo posła Krystyna, który lubi sobie wycierać gębę szmatami. Dowód, że władza i ciemny lud coraz mocniej trzymają sztamę. Piątka pancernych, w czarnych koszulkach z logo przedwojennej polskiej partii antysemickiej, nie chce też „zależności” od NATO: po prostu Polska ma samodzielnie budować potęgę swej armii oraz swą niepodległość. To przedni pomysł, którego realizacja w krótkim czasie pomoże Rzeczpospolitej stanąć w szeregu mocarstw światowych. Wystarczy chcieć.

Młodzi polscy faszyści żądają też oczywiście „Polski dla Polaków”. Zgoda, ale upraszam o wyjątek: Polacy-faszyści niech jadą do swojej prawdziwej ojczyzny, Trzeciej Rzeczy. A jak im się nie uda podróż w czasie, to do współczesnej Rosji. Akurat ich poglądy są zbieżne z punktem widzenia Putina, więc będzie im tam dobrze.

Nagle przed demokratami przechodzi wicemarszałek Ryszard Terlecki. Witamy go zaproszeniami do dyskusji, a niektórzy z nas gwizdami. Uśmiecha się swym czarującym uśmiechem Frankensteina i idzie dalej.

Przed obywatelami-demokratami non-stop kursuje w tę i we w tę starsza pani z drewnianym krzyżykiem i zdjęciem Marii i Lecha Kaczyńskich. Gdy ją zapytać o poglądy, odpowiada dwuwersowym wierszykiem o Bogu i zdradzie. Gdy ją zapytać o pogodę, odpowiada tym samym wierszykiem. Gdy powiedzieć „kurwa mać”, reaguje tak samo. Można ją wyłączyć tylko poprzez nieodzywanie się do niej.

miesiecznica10-07-2017_BH_03

Można by pomyśleć: folklor, marazm, kabaret. Sprawa jest jednak zbyt poważna. Krakowskie Przedmieście to epitom Polski, podzielonej na dwa obozy: ten, który dba o imponderabilia (wolność, demokracja, Trybunał Konstytucyjny) i ten, który syci się nauką nienawiści głoszoną z ambon i trzystopniowej drabinki. Czy mamy czekać, aż nas krew zaleje, a zanim to się stanie, próbować zaspokajać potrzebę buntu uczestnictwem w sporadycznych manifestacjach? Czy w ten sposób nie dokładamy naszej cegiełki do tego marazmu? Może czas, żeby wielotysięczne manifestacje zajęły się odbijaniem Krakowskiego Przedmieścia?

To upokarzające, że pozwoliliśmy, aby jeden wredny gnom zatruł życie społeczne w naszym kraju. Powinniśmy się cieszyć życiem w wolnym kraju, wykonywać nasze prace, zajmować się naszymi hobby, a nie być zmuszonymi do kopania się z pisowskim koniem, który tę wolność krok po kroku nam zabiera. Dlaczego akurat Polacy mają zawsze przechlapane?

7 comments on “„Chodźcie, to same głupoty”. O wolność od miesięcznic

  1. Jacek Ture Nadzin
    11 lipca 2016

    Przecież to już bylo. W latach 30 tych, w Niemczech tez oskarżanie o podpalenie Reichstagu.

  2. Iwona Kochan
    11 lipca 2016

    Podziwiam odwagę i determinację osób, które zdecydowały się na udział w tej akcji. Mnie czytając tylko to sprawozdanie szlag jaśnisty trafiał ! Niemoc i bezsilność – te dwa uczucia (no i jeszcze złość) dominują w moim życiu ostatnio zbyt często, powodując frustrację i ogólne zniechęcenie. Boję się myśleć co jeszcze czeka nas i nasz kraj do czasu następnych wyborów (o ile do nich dojdzie). Robię co mogę działając w KOD ale to wciąż zbyt mało… Czy naprawdę czeka nas życie w Polsce w ruinie ?

  3. Tomasz
    11 lipca 2016

    Jak widać niektóre cyrki niczemu i nikomu nie podlegają, nic ich nie obowiązuje – tylko szerzyć się i „trwać „tak jak to sławetne Radio. No, ale jeśli zachwaszczony jest sam pałac prezydencki, tym łatwiej plenią się chwasty wokół. Rolnik to ma klawe życie wyrywa i już.

  4. Paweł
    11 lipca 2016

    To jest brzemię, które żadne pomniki, miesięcznice, komisje śledcze skrzydła tupolewa do rekonstrukcji za milion nie złagodzą może pomogłaby trochę pokora, pokuta, modlitwa ale ten pan nie jest do tego zdolny, nie ma empatii do narodu, nie szanuje ludzi, poniża, upokarza innych poznali się na nim już profesorzy Staniszkis i Wolniewicz tylko współczuć.. Historia to kiedyś osądzi mam taką nadzieję! Posadził Antoniego na fotelu ministra bo on wymyślił teorie wybuchu, która mu odpowiada i jak naradzie zagłusza trochę sumienie, bo on polecił lądować ale ktoś inny zlecił zamach i jak tylko się uda to udowodnić Panu AM to będzie już wszystko OKI!

  5. Paweł Kasprzak
    11 lipca 2016

    Dzięki za obecność i za relację. Ja tylko kilka uwag w drobnej sprawie — tj. w sprawie tej publicznej dyskusji, którą prowadziliśmy sobie z Wojtkiem Kinasiewiczem na temat tego, co robić dalej. Czy mianowicie stawać na miejscu „smoleńskiego ołtarza”, czy tylko robić, co robiliśmy.

    Kolkluzja w tej części komentarza mówi o tym, że to nie jest temat na publiczną dyskusję, a trzeba zamiast dyskutować — stanąć i już.

    1. Stoimy. Stajemy od marca przy tej okazji. W wielu sprawach stajemy właśnie tak, żeby może jednak coś uzyskać, a nie tylko miło spędzić czas wśród ludzi podobbnie myślących.
    2. Każdy taki temat powinien być przedmiotem publicznej dyskusji. Ruch obywatelski cierpi na brak jakichkolwiek dyskusji. To może być słabością dla partii politycznej, zwłaszcza takiej, której nie przeszkadza np. wodzowstwo — a żadnej nie przeszkadza, może poza Razem. Dla ruchu obywatelskiego to jest jednak słabość rujnująca. Każde działanie wymaga namysłu. Zwłaszcza tych, którzy w nim uczestniczą, biorąc — uwaga, to ważne! — odpowiedzialność za własne czyny i decyzje, a nie cedując tę odpowiedzialność na lidera i zadowalając się uczetnictwem w anonimowym tłumie. Nas jest garstka, a nie tłum. Każdy odpowiada za siebie. Wspieramy się solidarnie mimo częstych wśród nas różnic. Koniecznie musimy debatować i koniecznie musimy myśleć.
    3. Sam zaś problem jest trudny, a nie łatwy. Jeśli istotnie bronimy konstytucji, a nie tylko walczymy z PiS, to musimy mieć świadomość, że do katalogu gwarantowanych przez konstytucję swobód obywatelskich należy również prawo do otwartego kultu religijnego i prawo do manifestacji. To naprawdę wymaga namysłu. I nie ma tu miejsca na żadne „i już”.
    4. Smoleńskie szaleństwo to dobry przykład całej klasy szerszych problemów i tylko drobną część z nich chciałbym wymienić. Więc choćby to, że zatrzymać się je da trwale i skutecznie — czyli tak, by po obu stronach została po tym jakaś świadomość tego, co w życiu publicznym przystoi, a co jest niedopuszczalne — to się da zrobić teraz, kiedy PiS rządzi, a my tam stoimy w mniejszości, a nie wtedy, kiedy wygramy jakieś wybory i PiS ponownie znajdzie się w „wykluczonej” opozycji. Wtedy będzie im można tylko zakazywać tego cyrku, oni znowu będą atakowani i wykluczani i cała historia zatoczy kółeczko.
    5. Jest coś w oczekiwaniu wyborów — przyspieszonych, czy terminowych — co głęboko mnie niepokoi, bo jestem wystarczająco stary, żeby te postawy rozpoznawać z przeszłości i wiedzieć, skąd się biorą. Wynikają one z wielu mitów, które mamy w sobie zakorzenione niezwykle głęboko i które są groźne. Z tego więc między innymi, że przywykliśmy walkę o wolność widzieć wyłącznie wspólnotowo — a wtedy ta wolność oznaczała niepodległość, a nie prawa człowieka i obywatela. Dzisiaj szukamy wodza, który by zastąpił Kaczyńskiego pokonując go w wyborach. Kijowski przestaje wyglądać obiecująco, więc się oglądamy na Frasyniuka, słusznie sądząc, że byłby lepszy. Zwycięstwo wyborcze nie nastąpi bez naszego udziału i niewiele przyniesie, jeśli je znowu dostaniemy — jak dostaliśmy konstytucję — a nie wywalczymy w pełnej świadomości stawania w imię własnych praw podmiotowego obywatela.
    6. W centrum tej postawy — poza wymienionymi w skrócie wadami „pryncypialnymi” — tkwią również istotne braki „strategiczne”. Jesteśmy mianowicie przekonani, że nic nie jest możliwe, niczego nie da się wygrać, póki Polską rządzi Kaczyński. Nieprawda. Da się wygrać z miesięcznicami. Jeśli zechcemy, one się przestaną odbywać. Teraz — jeszcze za rządów PiS. Możemy utrącić Kamińskiego, a choć to wymaga determinacji o wiele większej, to przecież wcale nie bohaterstwa w polskim insurekcyjnym stylu. W siedemdziesiątych latach ówczesna demokratyczna opozycja praktycznie zapewniła w Polsce wolność słowa. Nie w wyniku żadnych wyborów, nie żądaniami likwidacji cenzury — po prostu drukowaliśmy nielegalną bibułę i robiliśmy to otwarcie. Sukces na Krakowskim Przedmieściu jest i pozostanie być może drobny — ale pokazuje wartość konsekwentnego, uporczywego i odważnego oporu: tu i teraz. Po to, by wygrać to, co wygrać chcemy, bo jest dla nas ważne.
    7. Każda z tych rzeczy wymaga namysłu — i to głębokiego — i warto by było, żeby każdą z nich uświadomił sobie naprawdę głęboko każdy z uczestników tego rodzaju „akcji”. Debata i błęboki namysł powinien towarzyszyć wszystkim działaniom ruchu.

    • Bartosz Hlebowicz
      12 lipca 2016

      Dzięki za komentarz. Po prostu chciałoby się tę zarazę przepędzić jak najszybciej. Nikt chyba na serio nie traktuje miesięcznic jako ceremonii religijnej, a już na pewno sam Zbasław traktuje to instrumentalnie. Zwłaszcza przemówienia Zbasława mało mają w sobie chrześcijanskiego ducha, raczej bolszewicki żar.
      Oni tymi miesięcznicami wychodzili sobie wyborcze zwycięstwo – ja tylko sugerowałem, żeby w ktorymś momencie KODowska manifestacja skierowała się własnie na Krakowskie Przedmiescie, wlasnie 10-go ktoregos miesiąca. Skoro wolno bolszewikom Zbasława, to wolno i normalnym ludziom.
      Frasyniuk? Jedna z najfantastyczniejszych postaci w naszym narodzie. Pozdrowienia!

  6. Kaja
    10 sierpnia 2016

    ja wiem, że rozmowa i dialog i członkami smoleńskiej sekty jest trudna. Jak z każdym członkiem sekty. Ale musimy próbowac. Być tam co miesiąc. Po pierwsze to nie ich prywatna przestrzeń, a po drugie może zamiast recytować regułki o zamachu zaczną wreszcie rozmawiać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.