web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Żonata pani biskup

"Ożenek", Krysia Kierebinski, licencja CC-BY-NC-ND https://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

„Ożenek”, Krysia Kierebinski, licencja CC-BY-NC-ND 

Eva Brunne, otwarcie zdeklarowana lesbijka, została wyświęcona na biskupa diecezji sztokholmskiej w listopadzie 2009 r. Oto wywiad z panią biskup przeprowadzony dla szwedzkiego magazynu „QX” i zatytułowany W kościele jest miejsce dla osób homoseksualnych.

Jak chciałabyś krótko opisać, kim jesteś?
Jestem spokojną, świadomą siebie kobietą, wywodzącą się ze Skåne, księdzem, a teraz biskupem, która uważa, że jej życie i praca są fantastycznie wprost ekscytujące i stymulujące.

Co najbardziej lubisz w byciu biskupem?
To niesłychane urozmaicenie, jedna godzina niepodobna drugiej. Pracuję zarówno na poziomie ogólnokrajowym, diecezjalnym,  jak i w parafiach. Podoba mi się ta mieszanka i wiele się uczę.

A czego nie lubisz?
Nie lubię to nie jest sformułowanie, którego chcę używać w stosunku do mojej pracy. Ale to, co bywa trudne, to pośredniczenie w konfliktach w parafiach, zawsze przecież chodzi o ludzi. Należy to jednak do moich zadań i jest równie ważne jak wszystko inne, co robię. Na całokształt bycia biskupem składają się słowa „bardzo” i „przyjemne”, i razem wzięte opisują zadanie, w którym dobrze się czuję.

A jak to jest być pierwszym na świecie biskupem o jawnie lesbijskiej orientacji?
Wiele się w mediach o tym mówiło, przede wszystkim w mediach zagranicznych, gdzie zdziwienie było większe niż u nas. Nie wybrano mnie przecież na biskupa dlatego że jestem zdeklarowaną lesbijką. Nie bulwersuje to nikogo w diecezji sztokholmskiej, a jeśli, to niewielu. Wydaje mi się, że to bycie zdeklarowaną lesbijką jest moim atutem, bo w oczach wielu czyni mnie symbolem. Kiedy Kościół szwedzki, który czasem uważany jest za staromodny i konserwatywny, ma otwarcie homoseksualną biskup, zmienia się także obraz samego Kościoła. W tym znaczeniu mam rolę symboliczną. Chcę pokazać, że w Kościele jest miejsce dla ludzi o różnych życiorysach i ukierunkowaniach. Homoseksualiści też mają w Kościele swoje miejsce i ja stałam się tego symbolem. To mnie napawa dumą.

Czy masz jakąś standardową odpowiedź dla ludzi, którzy uważają, że homoseksualizm nie idzie w parze z nauką Biblii?
Moja stała odpowiedź jest taka, że Biblia nie wie zbyt wiele, jeżeli w ogóle cokolwiek, o tym, co dziś jest dla nas homoseksualizmem. W tych fragmentach gdzie Biblia dotyka homoseksualizmu nie chodzi w najmniejszym stopniu o takie życie jakie ja dziś prowadzę, będąc lesbijką, mając partnerkę na całe życie, a o pojedyncze zdarzenia, które daje się wyjaśnić historycznie. Na przykład mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami, a potem poślubiający kobiety; temu autorzy Biblii są przeciwni, co rozumiem, ponieważ chodzi wówczas o przypadkowe kontakty, bez żadnych obietnic o wierności, nie na całe życie. W Starym Testamencie jest mowa o regułach czystości, które nijak się mają do dzisiejszego widzenia homoseksualizmu i homoseksualnych związków.

Te zagadnienia życia we dwoje i wierności w związku są ważne. To twoje czy Biblii spojrzenie na miłość?
To jest biblijne spojrzenie na miłość, ale także moje osobiste zapatrywanie na to, jak chcę traktować związek uczuciowy. Jestem monogamistką, jestem wierna i uważam, że ludzie też powinni być. Będzie wtedy łatwiej, mniej skomplikowanie. W przeciwnym razie ranimy innych i siebie.

Kultura gejowska znana jest z bycia dość rozwiązłą.
Kultura heteroseksualna też jest z tego znana.

Są tacy, którzy twierdzą, że Jezus był homoseksualistą, co na to powiesz?
Oczywiście, zastanawiałam się nad życiem Jezusa, ale jest oczywistym, że zdecydował przeżyć je dla Boga, wśród ludzi. Życie z kimś u swego boku, założenie rodziny, nie było dla niego ważne, tyle można wywnioskować z Biblii. Ale naturalnie zawsze można odczytać własne życzenia w różnych biblijnych tekstach.

Co odkryłaś najpierw; swoją wiarę czy swój homoseksualizm?
Wiarę. Nie wyrastałam w szczególnie religijnym domu, znalazłam ją na własną rękę przy okazji bierzmowania. Z czasem stawała się coraz bardziej wyrazista. Moj homoseksualizm odkryłam kilka lat później, w wieku 19-20 lat. Nie było to szczególnie dramatyczne. Byłam z nim otwarta właściwie od początku. Może dlatego, że mieszkałam w dość dużym mieście, w Malmö, gdzie w latach 70. nie był to problem,

Czy kiedykolwiek czułaś, że twój homoseksualizm był w konflikcie z twoją wiarą?
Nigdy. Moja wiara formowała się w sposób dla mnie bezproblemowy. Już wtedy dostrzegłam, że Biblia służy do innych rzeczy niż dawanie nią ludziom po nosie. Moja wiara służyła czemu innemu. Budowaniu, nie burzeniu.

Homoseksualizm był jednak kontrowersyjną kwestią w Kościele szwedzkim przez cały ten czas kiedy byłaś księdzem. O ile wiem, w końcu odmówiłaś brania udziału w dyskusjach na temat, czy Kościół ma być za czy przeciw homoseksualizmowi.
Przez lata byłam zapraszana do rozmów i debat na temat „Czy homoseksualizm jest czymś właściwym czy niewłaściwym?”. W końcu poczułam, że nie chcę dłużej być w sytuacji, w której dyskutuje się o tym, czy ja jestem „właściwa” czy „niewłaściwa”. Nigdy nie zaproszono by ciemnoskórego do dyskusji „Czy właściwe jest być czarnym?” Tu nie chodzi przecież o opinie a o ludzi, a zatem nie można podchodzić do rozmowy w ten sposób.

Jak daleko, twoim zdaniem, zaszedł Kościół szwedzki w swoim sposobie widzenia homoseksualizmu?
Zaszliśmy bardzo daleko w relatywnie krótkim czasie trzydziestu-czterdziestu lat. Zajęliśmy stanowisko co do małżeństw i związków jednopłciowych – moim zdaniem oznacza to, że osiągnęliśmy rzeczywiście dużo. To ważna decyzja dla wielu ludzi, nie tylko homoseksualistów. Jest bardzo wiele osób heteroseksualnych, które swoją dalszą przynależność do Kościoła od tego uzależniały.

Wielu jednak zdążyło opuścić Kościół z powodu jego zapatrywań na homoseksualistów. Jak to widzisz?
Oczywiście uważam, że to przykre, ale kiedy Kościół jest w stosunku do homoseksualistów negatywnie nastawiony, mogę zrozumieć, że ludzie nie chcą w nim pozostać. Jednocześnie zmiany przecież można wprowadzać wewnętrznie, na co najlepszym dowodem jest decyzja o małżeństwach.

Masz zamiar w swej roli biskupa aktywnie działać na rzecz zmiany postrzegania homoseksualistów przez Kościół szwedzki?
Tak, i robię to cały czas poprzez moją osobę, przez fakt, że ludzie wiedzą, kim jestem i jak żyję. Uważam, że już dużo zrobiłam w komisjach, z którymi współpracowałam nad tym, jak mamy odnosić się do osób homoseksualnych. Nie musimy już stawać na barykadach , ale są w parafiach nadal osoby, którym źle się dzieje. Tak nie powinno być.

Czy nowe prawo o małżeństwach jest sformułowane tak, jak byś sobie życzyła?
Tak sadzę. Właśnie, że jednopłciowe pary mają takie same możliwości zawarcia małżeństwa i że mogą używać tego słowa. Przedstawianie się jako żyjący w zarejestrowanym związku partnerskim nie jest fajne. Nie ma tego ładnego brzmienia. Moja partnerka i ja też zmieniłyśmy nasze partnerstwo na małżeństwo, tak, że teraz mówię, że jestem żonata. Zrobiłyśmy to poprzez jedno kliknięcie na stronie internetowej Urzędu Podatkowego.

Nie myślałyście, żeby się jeszcze raz pobrać?
Ne. To, że w 2001 zawarłyśmy związek partnerski, a zaraz potem uzyskałyśmy kościelne błogosławieństwo, znaczyło dla nas tak wiele, że pobrać się to jakby temu zaprzeczyć.

Kiedy i jak się spotkałyście, ty i twoja partnerka?
W pracy, jak wielu innych, to było chyba w 1999 roku. Moja partnerka Gunilla też jest księdzem.

Czy ważne było dla ciebie znalezienie partnerki, która też jest wierząca?
To nie tak spotyka się miłość, ale oczywiście wiara jest ważna w naszym życiu.

Kiedy pierwszy raz byłaś w gejowskim klubie?
W Malmö w latach 1970., miałam koło 20 lat. Niestety nie pamiętam jak się nazywał, ale to był znany klub. Poszłam tam ze znajomymi i nie wydało mi się to miejsce ani szczególnie odstraszające, ani fantastyczne. Teraz nie chodzę do gejowskich klubów ani w ogóle do lokali. Mam inne zainteresowania, brakuje mi czasu i siły. Ale co roku uczestniczę w Pride, choć raczej służbowo. Zawsze jest świetnie! Pamiętam, kiedy chodziłam na homoseksualne parady wyzwolenia, było w tym więcej walki niż zabawy. Pride jest czymś o wiele większym i dla wszystkich. Czas walki dobiegł końca a to dlatego, że przyniosła dobre efekty.

Jak się czułaś, będąc nominowana do tytułu ”Homo 2009” przez czytelników „QX”?
Bardzo się ucieszyłam, czułam się uhonorowana i dumna! Wprawdzie ostatecznie nie wygrałam, ale mogę z tym żyć i gratuluję Mariette, znanej z „Idola”, która zwyciężyła! Uważam za fajne, że tak rożne osoby jak my dwie mogą brać udział w tej samej zabawie i być nominowane w tej samej kategorii.

 

Z Evą Brunne rozmawiał Pär Jonasson

Tłumaczenie (nieoficjalnie) Krystyna Kierebinski

Wersja oryginalna szwedzkiego tekstu: Eva Brunne: „Homosexuella har en plats i kyrkan”, QX, 3/5/2010

Patrz też Parada Równości 2016

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.