web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Parada Równości 2016

Parada Równości w Warszawie, 2015, © Kampania Przeciw Homofobii

Parada Równości w Warszawie, 2015, © Kampania Przeciw Homofobii

Dla takiego „liberała” jak Stefan Niesiołowski Parada Równości to może tylko „Tańczący mężczyźni przebrani za kobiety, roznegliżowani ludzie, wrogość wobec Kościoła”, ale dla społeczności LGBT, ich rodzin i bliskich jest to prawdopodobnie jedyny dzień w roku, kiedy mogą się dumnie przejść razem ulicami Warszawy i poczuć się swobodnie i bezpiecznie. Na pewno warto przyjść i zobaczyć Paradę własnymi oczami, a nie przez pryzmat przekazu medialnego.

Już za chwilę ulicami Warszawy przejdzie kolejna Parada Równości. W zeszłym roku w Paradzie uczestniczyło około dwadzieścia tysięcy ludzi. Tym razem – ponieważ w bieżącym roku społeczeństwo wielokrotnie wychodziło już na ulice protestować, a ruch LGBT był częścią tego zrywu, mniejszości, w tym osoby LGBT, spodziewają się szerszego wsparcia całego społeczeństwa. Organizatorzy spodziewają się rekordowej liczby uczestników. Na Paradę został oficjalnie zaproszony Mateusz Kijowski – lider KODu. To będzie duży test tego, czy Polacy faktycznie potrafią się solidaryzować.

Parada Równości zainspirowana jest marszami w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, których głównym celem było zwiększenie widoczności gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i queerowych (LGBTQ), przeciwstawianie się napiętnowaniu społecznemu i manifestowanie swoich praw. Pierwsze marsze odbyły się w Stanach Zjednoczonych po wydarzeniach z 28 czerwca 1969 roku, kiedy to w Nowym Jorku doszło do nalotu policyjnego na pub gejowski Stonewall Inn, co z kolei doprowadziło do zamieszek, uważanych za najważniejsze wydarzenie początkujące ruch emancypacyjny LGBTQ. Od tamtego czasu czerwiec jest szczególnym miesiącem, często nazywanym Pride Month, a marsze i parady nawiązujące do tych wydarzeń nazywane są Gay Prides lub Christopher Street Day – od nazwy ulicy, przy której znajdował się Stonewall Inn.

I choć w innych zakątkach świata Gay Prides robią się coraz mniej polityczne, a dużo bardziej celebrujące (przyjmują np. formę pikników rodzinnych), w Polsce ich polityczny charakter jest nadal bardzo widoczny. Być może dlatego, że wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej Polska jest na drugim miejscu od końca w rankingu najbardziej przyjaznych krajów osobom LGBT (zob. Tęczowa Mapa Europy 2016 ILGI-Europe). Gorsza od nas jest tylko Łotwa. Wciąż musimy walczyć o to, by być traktowanymi poważnie i bez agresji.

Parada Równości w Polsce przybrała szczególny charakter i bez kozery nazywa się Paradą Równości – żadna grupa nie jest z niej wykluczana. W manifeście Parady od lat znajdują się kwestie równości płci, wolności religii, prawa cudzoziemców, w szczególności uchodźców, kwestie dotyczące społeczności lokalnych czy praw zwierząt. Dla jednych jest to rozmywanie przekazu, czy „chowanie się” między innymi mniejszościami, żeby być lepiej przyjętymi przez społeczeństwo, a dla innych jest to niezwykły wyraz oddania dla wartości, jaką jest równość – skoro nie chcemy być wykluczani, sami też nie możemy wykluczać.

Rokrocznie w warszawskiej Paradzie Równości  biorą udział znane osobistości ze świata polityki i kultury. Obecni są ambasadorzy różnych krajów, aktorzy, dziennikarze i wiele osób publicznych. W cywilizowanych państwach w obchodach biorą udział burmistrzowie czy prezydenci miast, w Warszawie rokrocznie kończy się na wysyłaniu pisma do Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy z prośbą o objęcie wydarzenia patronatem. W tym roku pismo z prośbą o patronat zostało przesłane Urzędowi Miasta 18 kwietnia, ale odpowiedź otrzymać mamy w dwa dni przed Paradą. Kto wie – być może tym razem się uda?

Choć poprzednio takie partie jak SLD czy Zieloni brali udział w Paradzie, a w tym roku obecność swą potwierdziły też Nowoczesna i Razem, są to chyba jedynie symboliczne przykłady wsparcia, gdyż w rzeczywistości nic się nie zmienia, a miasto i państwo wciąż nie są przyjazne osobom LGBTQ i ich sprawom. Przecież pierwszy projekt ustawy o związkach partnerskich trafił do sejmu już w 2004 roku, a przez dwanaście lat nic w tej kwestii się nie zmieniło!

Dla takiego „liberała” jak Stefan Niesiołowski Parada Równości to może tylko „Tańczący mężczyźni przebrani za kobiety, roznegliżowani ludzie, wrogość wobec Kościoła”, ale dla społeczności LGBT, ich rodzin i bliskich jest to prawdopodobnie jedyny dzień w roku, kiedy mogą się dumnie przejść razem ulicami Warszawy i poczuć się swobodnie i bezpiecznie. Na pewno warto przyjść i zobaczyć Paradę własnymi oczami, a nie przez pryzmat przekazu medialnego.

Czy w tym roku społeczeństwo postanowi wesprzeć mniejszości w ich walce o równouprawnienie i godne traktowanie? Przekonamy się 11 czerwca.

Magdalena Świder, Kampania Przeciw Homofobii

 

Patrz też:

Janusz Wołoszyn, Wolność wiodąca na barykady
DONIESIENIE: W cieniu tęczy
Janusz Wołoszyn, Radość, choć jeszcze bez Ody
Żonata pani biskup

 

Parady Równości na świecie

 

Parada Równości w Polsce (2015) © Kampania Przeciw Homofobii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 9 czerwca 2016 by in FB, obyczaje and tagged , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.