web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Szybciej, wyżej, mocniej!

Stefan Rieger

Ilustracja, iluzja, czas, absurd, tempo

Igrzyska, współzawodnictwo, wojna… Technika, wydajność, konkurencja… Wszędzie ta sama logika: Citius, altius, fortius! „Szybciej, wyżej, mocniej!”. „Pracuj więcej, by zarobić więcej”… „Wolniej, niżej, słabiej!” – chciałoby się zakrzyknąć. I zadać parę niewygodnych pytań: sprężać się, zgoda, ale po co? Szybciej dokąd? Więcej czego?

„Śpiesz się powoli, przysiądź, pyknij z fajeczki, popatrz w okienko Pana Boga” – pisał Kundera w Powolności, dodając, że „stopień szybkości jest wprost proporcjonalny do siły zapominania”. Milan Kundera pokazuje, jak z upływem czasu zaczęliśmy tracić zdolność celebrowania wyjątkowych chwil. Ale kto by dziś słuchał starych górali lub pisarzy? Żyć należy z gazem wciśniętym do dechy, liczy się każda sekunda, time is money.

Niewygodnych pytań mam jeszcze ze dwa: Czyj czas jest czyim money? – gdyż nakład pracy przestał się przekładać na zysk tego, który pracuje, kurcząc się od ćwierćwieku wykładniczo w relacji do kapitału; drugie zaś pytanie – Czy aby nie gramy z czasem w durnia? – odsyła do najgłębszych pokładów filozofii.

Czy zarobiona sekunda nie jest straconą minutą, a zarobiony miesiąc straconym rokiem? Spójrzmy tylko dookoła: z jednej strony, czas pracy nieustannie się skraca (we Francji, od połowy XIX wieku, skrócił się trzykrotnie i zajmuje dziś zaledwie jakieś 9 procent naszego „przebudzonego” życia), a tym samym czasu wolnego mamy trzy i pół raza więcej niż sto lat temu; z drugiej zaś strony – poczucie braku czasu nie było nigdy równie dojmujące.

 

Życie z zadyszką

Ponad połowa Francuzów – owych bon vivants, którym świat zazdrości ich „jakości życia” – twierdzi, że „ledwie z czymkolwiek może nadążyć”. Walcząc z Czasem, wpadliśmy w błędne koło: chcieliśmy wyprowadzić go w pole, a to on nas wykołował. Dostaliśmy kręćka.

Nowoczesność pogania nas batem. Łapczywie rzuca się na czas i przestrzeń, znajdując sojuszników w elektronicznych mediach, zdolnych zredukować je do zera. Poganiają nas zewsząd reklamy i neony: „Quick, fast, speed, chrono…”

Tracimy cierpliwość w obliczu najmniejszej przeszkody, w tej frenetycznej gonitwie za niewiadomo-czym: połączenie ma być w trzy sekundy, pizza w domu za pół godziny, zdjęcie majtek za… (o obyczajach seksualnych prezydenta Chiraca mówiono żartem: „Trzy minuty, wliczając prysznic”). Stwarzamy cywilizację niecierpliwości, w której czekanie na cokolwiek staje się niedopuszczalne. Wyczuły pismo nosem firmy marketingowe, które zatrudniają specjalistów od amortyzowania wszelkiej zwłoki i łagodzenia stresu.

 

Wyścig w workach

Szybkość znaczy postęp? Praca znaczy szczęście i zdrowie? Więcej pracy znaczy więcej pieniędzy, szczęścia i zdrowia? Jakiej pracy i dla kogo pieniędzy? I ogólnie: po co? – wyjąwszy miminum protein, gwarantujących przeżycie. Po to, by zapewnić wyższość naszej progeniturze, naszym Krewnym i Znajomym Królika, naszej Nacji, Rasie, Gatunkowi, Bogu wyższemu nad innych bogów?

W profetycznej książce Time Wars Jeremy Rifkin – autor bestsellera o Końcu pracy – skonceptualizował ową cywilizację niecierpliwości, dowodząc, iż każda nowa technologia, która pozwala nam obiektywnie zyskać na czasie, w rzeczywistości przyspiesza rytm i tempo naszych działań: zamiast oferować nam więcej czasu – przysparza nam pracy. Ktokolwiek tknął się komputera i Internetu – a któż się nie tknął? – wie dobrze, o czym mówię.

O tych pułapkach postępu pisali już m.in. ponad pół wieku temu francuski filozof personalista Jacques Ellul czy jeszcze wcześniej Ivan llitch, były ksiądz, który stał się jednym z autorytetów ruchu kontestacji z lat 1970.. Jest to najbardziej może radykalna, globalna, nie-marksistowska krytyka społeczeństwa przemysłowego i jego instytucji.

Ilitch pisał, że po przekroczeniu pewnego progu krytycznego narzędzia przemieniają się ze sługi w despotę i stają się kontr-produktywne. W miarę rozrostu wielkich instytucji rozwiniętych społeczeństw stają się przeszkodą w realizacji celów, którym miały służyć: medycyna wywłaszcza ze zdrowia, szkoła ogłupia, transport unieruchamia, komunikacja czyni głuchoniemym, nieustanny przepływ informacji unicestwia sens, eksploatacja zasobów energetycznych stwarza niszczycielską dynamikę, przemysłowa żywność przemienia się w truciznę…

 

Przyhamuj i pomyśl

( Fifi_saule

(Foto: S.Rieger)

Przed dwustu z górą laty Rousseau dowodził w Emilu, że najważniejszą regułą edukacji „jest nie to, by zyskać na czasie – lecz to, aby czas stracić”. Przez tych 250 lat ludzkość jednakowoż zmądrzała. Po co tracić czas na czytanie Szekspira w oryginale, skoro można obejrzeć przeróbkę filmową lub komiks?

Wolniej, niżej, słabiej! – a dzięki temu mądrzej i głębiej: to jedyny rozsądny tryptyk dla ludzkości, której testosteron z dopaminą kazały stracić wszelką miarę i zapomnieć stare ruskie przysłowie, chamskie lecz trzeźwe, iż wysze ch… nie prigniosz. A choćbyś i skoczył, nie spadniesz na cztery łapy. A nawet gdybyś spadł i tak zjedzą cię robaki.

Coraz więcej ludzi choruje na czas. Psychoterapeuci mają ręce pełne roboty. Przychodzą do nich nieszczęśnicy skarżący się na chroniczny brak czasu. Trzeba im kuracji odwykowej, muszą nauczyć się wrzucać niższy bieg, jak na rowerze.

Recepty na zwolnienie tempa mogą być różne: sztuka, muzyka, slow food, zielony dymek, kontakt z przyrodą, medytacja albo buddyzm (który dzięki temu prosperuje). Im bardziej świat przyspiesza, tym większa potrzeba spowalniacza. Rozwinie się nowy kierunek twórczości: sztuka zbijania bąków…

Stefan Rieger – były dziennikarz RFI (Radio France Internationale) w Paryżu i krytyk muzyczny, od lat mieszka we Francji.

 

Ilustracja, iluzja, czas, pośpiech

Ilustracje Krysia Kierebinski

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 27 maja 2016 by in FB, MOIM ZDANIEM, TEKSTY NASZE WYBRANE and tagged , , , , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.