web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Król kondominium

Felieton „nie” polityczny dobrodzieja Jarka Kobzdeja

 

Ilustracja, hołd, obłuda

„Hołd”, Krysia Kierebinski, licensja CC-BY-NC-ND

Manifestowanie swej wiary w pochodach ulicznych i śpiewnych korowodach, choćby najpiękniejszych, jest wyrazem pustki, jeśli sami demonstranci nie potrafią odwrócić się od zła, które wzajemnie sobie i innym wyrządzają. Wszelkie te pokazowe i atrakcyjne dla oka widowiska stają się przaśne, śmieszne i żenujące.

Już od kilku dobrych lat działa w Polsce Ruch Intronizacyjny Jezusa Chrystusa na króla Polski. Pewien dziwny człowiek głosił potrzebę intronizacji nawet w ramach swego prezydenckiego programu wyborczego. Kolorowe kordony ludzi ubranych w czerwone pałatki z okresu Ludwika XVI, uzbrojonych we flagi, transparenty i portrety Jezusa Chrystusa demonstrują na ulicach Warszawy, głośno modląc się w tej intencji. Demonstrujący domagają się intronizacji, czyli ustanowienia Jezusa Chrystusa królem Polski. Ponoć idea ta zaczyna zyskiwać poparcie Episkopatu Polski, a wstępny akt intronizacyjny jest już gotowy. Impreza zapowiadana jest na jesień tego roku.

Ewentualna intronizacja nie uczyni Polski ani Polaków, zwolenników tej idei, świętymi. Nie sprawi też, że będziemy później wstawali czy krócej pracowali, lub że słońce będzie częściej gościło na niebie. Może dojdzie tylko jeszcze jeden dzień wolny od pracy i razem z wolną sobotą i niedzielą – po lekkiej kombinacji – wyjdą nam małe wakacje. Może? Mamy już w Kościele katolickim ogrom świętych, z których możemy czerpać do woli pełnymi garściami, wystarczy tylko wola do czerpania. Najwyraźniej jednak jej brak, skoro wciąż istnieje potrzeba ciągłego poszukiwania superwzoru. Maria – matka Jezusa już jest królową Polski w sensie duchowego przywództwa i ja sam, jako katolik praktykujący, nie widzę w tym niczego złego. W 1656 roku król Jan Kazimierz we lwowskiej katedrze ślubował oddanie siebie oraz wszelkich królestw, nad którymi władał, pod patronat Najświętszej Maryji Pannie. Akt tego oddania ponowił Prymas Wyszyński trzysta lat później na Jasnej Górze, gdzie ślubowało razem z nim około miliona zebranych Polaków. Tak więc patrona królewskiego Polska i Polacy już mają. Po co więc intronizacja Jezusa? Warto się nad tym pochylić.

Autorem pomysłu był poseł Artur Górski (PiS), który domagał się politycznego aktu intronizacji już w 2006 roku. Poseł zmarł 1 kwietnia tego roku, ale jego pomył żyje własnym życiem i ma wielu zwolenników. Nie wiadomo, czym dokładnie miałoby to być. Episkopatu chciałby uroczystości stricte katolickiej, aktu religijnego. Jeśli jednak Cezar partii rządzącej zapragnie zaszaleć, to może niebawem staniemy się  monarchią? Monarchią-kondominium oczywiście. W Polsce już chyba wszystko możliwe.

*

Tak naprawdę nie jest mi do śmiechu. Dzisiaj w Polsce jest wszystko poprzestawiane: poprzestawiało się w głowach i rządzącym, i rządzonym. Na przykład podczas uroczystości kościelnych kazania prawią politycy PiS-u, w tym sam prezydent, a podczas uroczystości państwowych orędzia wygłaszają biskupi. Kibice pełni pogardy i nienawiści odwiedzają kościoły i czują się tam jak na stadionie, a niektóre kościoły nie mają nic przeciwko zlotom nazistów pod swym dachem. Czym więc miałby być ten akt intronizacyjny? Wybrano by króla, którego by fizycznie nie było, ale byłby za to Jego obrazek. Czyli taki niby-król. Taki król nie miałby nic do powiedzenia, bo co miał powiedzieć, już powiedział, a teraz jego funkcje w państwie pełniliby jego samozwańczy plenipotenci. Niewiarygodne? To proszę popatrzeć na Iran czy Państwo Islamskie. Ktoś tam pełni państwową funkcję w oparciu o religijne nakazy i zakazy i tak naprawdę Allach go nie obchodzi. Wolę więc nie myśleć, czym skończyłby się w Polsce akt politycznego oddania…

Warto w tym miejscu przypomnieć, iż pomysł intronizacji i pierwsza próba uczynienia Jezusa królem miały miejsce prawie dwa tysiące lat temu, gdy sam Jezus przemierzał całą Judeę i Galileę nauczając, uzdrawiając i czyniąc cuda. Dzisiaj historycy po badaniach pism i przekazów są niemal pewni, że lud Izraela spodziewał się, iż Jezus stanie na czele odrodzonej monarchii. Wydawało się, że jest idealnym kandydatem. Myślano, że Jezus jako prorok przepędzi Rzymian i sam zasiądzie na tronie Izraela w sensie fizycznym. Nikt nie interesował się duchową warstwą Jego przekazu, nawet sami Apostołowie! Zresztą On sam bardzo często po spotkaniach, gdzie uzdrawiał, czy czynił cuda, oddalał się od reszty, uciekał od ludzi. Właśnie po to, by nie zostać obwołanym tym, czym chcą Go obwołać dzisiaj niektórzy wierni Kościoła katolickiego w Polsce. Jego przesłanie dotyczyło wyłącznie duchowej sfery ludzkiego życia. I tak każdy wierny powinien rozumieć ten przekaz również i dzisiaj. Mam wrażenie, że jest inaczej. Już to, że domagają się wpisania praw Ewangelii do kodeksu karnego sprawia, że stają się kompletnie niezrozumiali dla świata. Niestety, nie potrafią zaakceptować innej wizji Polski niż ich własna. Posilani apokaliptyczną wizją upadku ludzkości, wierzą, że gdy tylko oficjalnie zostaniemy poddanymi Jezusa, ta apokalipsa Polskę i Polaków ominie.

**

Pamiętam opowieść z czasów rodzącej się Solidarności w Polsce, gdy zakazane symbole wiary chrześcijańskiej – choć nie bez przeszkód – wracały do szkół i zakładów pracy. W jednym z państwowych zakładów (innych wtedy prawie nie było) strajk wisiał w powietrzu. Komitet strajkowy złożył na ręce dyrektora postulaty zwiększenia płacy, zgody na wolne związki zawodowe i zwiększenie przywilejów socjalnych. Dyrektor wszystkie te żądania zaakceptował bez problemu. Ale był jeszcze jeden postulat: przed biurem zakładu miał stanąć duży krzyż. Wzburzeni robotnicy na serio grozili strajkiem. Ten powiedział: „Proszę bardzo, postawcie krzyż, jeśli tego chcecie. Ale od tego momentu będę oczekiwał od was: uczciwości, pracowitości, uprzejmości, przychodzenia na czas do pracy, niebrania fikcyjnego chorobowego, zaprzestania kradzieży, nieprzeklinania i mówienia prawdy!”.

Ludzi zatkało, odeszli w milczeniu i ponoć strajkiem za ten postulat już nie grozili. Krzyż nigdy nie stanął.

***

Tamci prości ludzie pojęli, że nie podołają. Nie pojęli tego natomiast posłowie w polskim Sejmie, choć krzyż w nim wisi i jak widać niewiele znaczy dla tych, którzy tak bardzo pragnęli, by on tam był. A przecież to nie jest tylko symbol naszych korzeni chrześcijańskich!

****

Jak dla mnie, katolika, Jezus królem już jest! Jestem więc i za tym, by został królem Polski, jeśli intronizacja byłaby czymś więcej niż kolejnym symbolem rozpoznawczym naszych wartości. Boję się jednak, że polski Jezus pozostanie tylko takim osobliwym wyobrażeniem polskich katolików… Będzie obecny w formie rytu czy figurki na rocznicach powstań i klęsk narodowych oraz na miesięcznicach Jarosława. A potem będzie miał wolne. Będzie taki, jakim chcą Go widzieć „patrioci”, którzy go zamkną w ramach jednego narodu, tak bardzo doświadczonego i ciemiężonego przez żyda, Niemca i Ruskiego, może nawet nadadzą mu polskie obywatelstwo. Nie sądzę jednak, by nadal stanowił przykład heroiczności w miłowaniu bliźniego, przebaczaniu oraz czynieniu wszelkiego dobra… Milczeniem pewnie pozostanie Jego pochodzenie żydowskie, dzisiaj niezbyt modne w Polsce. Sądzę tak, gdyż widzę co się dzieje w tym narodzie. Jest jak kobieta w urojonej ciąży, nie mogąca zrodzić nic poza pragnieniami. Choć jej brzuch staje się coraz większy, a bóle się nasilają, nic się nie rodzi. Jest ciągle tylko marzenie i powiększające się cierpienie.

*****

Dla ludzi rozumiejących te sprawy tak jak na przykład papież Franciszek, Jezus już od samego początku jest królem nas wszystkich z osobna. Królem świątyni, jakim jest ciało każdego człowieka. To tu zaczyna się Jego panowanie. Jeśli w człowieku nie ma tego, czego On nauczał podczas pobytu na ziemi, nie ma sensu budowanie administracyjnych struktur jego „królestwa”. To mieszanie w kotle wody. Tak czynią tylko ludzie próżni i puści, robią więcej złego niż dobrego. Manifestowanie swej wiary w pochodach ulicznych i śpiewnych korowodach, choćby najpiękniejszych, jest wyrazem pustki, jeśli sami demonstranci nie potrafią odwrócić się od zła, które wzajemnie sobie i innym wyrządzają. Wszelkie te pokazowe i atrakcyjne dla oka widowiska stają się przaśne, śmieszne i żenujące. Ludzie tak powierzchownie pojmujący wiarę stają się kompletnie niezrozumiali dla reszty. Ich „wiara” może tylko zrażać. Nie można wiarą straszyć i jednocześnie do niej zachęcać. Zapewne autorzy intronizacyjnej idei mają wizję uczynienia w Polsce czegoś na kształt raju niebiańskiego, lecz by stała się ona rzeczywistością, potrzebne będzie wprowadzenie praw chrześcijańskiego szariatu…

Dziś w Polsce króluje dewocja, niemająca nic wspólnego z chrześcijaństwem! Stała się ona tylko orężem do zdobywania popularności… Czy ktoś zadał sobie w ogóle pytanie, czy On chciałby zostać królem takiego kraju?

Jacek Kaczmarski śpiewał kiedyś balladę „Według Gombrowicza narodu obrażanie” i niech posłuży ona za puentę.

U Żyda pił, batożył Żyda

A przed żydowską Matką klękał

I czekał łaski malowidła

Najświętsza ratuj go panienka!

 

Jarosław Kobzdej (20-05-2016)

 

Ilustracja, cytat, Chrystus

One comment on “Król kondominium

  1. Ewa
    21 maja 2016

    BRRRRRAWOOOOOOOOO ! O tym samym ciągle piszę a to tu a to tam! Myślę, że 90% głęboko „wierzących i praktykujących” katolików nie pamięta przykazań i nie przestrzega ich. Nie ma w sercu miłości bliźniego (patrz sprawa imigrantów a często nawet stosunek do własnej rodziny czy sąsiadów). Na co komu tacy katolicy co modlą się pod figurą a mają diabła za skórą i zioną nienawiścią i chęcią zemsty na wszystkich o wszystko ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 21 maja 2016 by in FB, MIĘDZY BOGIEM A PRAWDĄ and tagged , , , , , , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.