web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Drabinka do nieba

Ewa Oranowska-Wróbel

Marcin Muth, flaga, male

Fot. Marcin Muth

W starożytnym teatrze greckim aktorzy na scenę wychodzili w koturnach, butach na podeszwach z kilku warstw twardej wyprawionej skóry. Wkładali je, aby można ich było lepiej widzieć z daleka. W różnych okresach nosili je też na dworach ludzie niskiego wzrostu, którzy chcieli być widoczni. W teatrach ulicznych, aktorzy, ku uciesze oglądających, występują czasem na szczudłach. Tych też widać z daleka. Pan Popsuj jest człowiekiem, który postawił na nowoczesność; wchodzi na drabinkę. Gdy raz jej zabrakło, wdrapał się na stół do ping-ponga. Dzięki temu dostrzegł go nawet internet.

Taka drabinka ma jakies 60 centymetrów, czyli niezbyt dużo, okazuje się jednak, że potrafią one ułatwić Panu Popsujowi życie i wznieść go na wyżyny. Ale w piwnicy Pan Popsuj drabinki nie potrzebuje, bo tu jest zwykle sam. Aby coś przez jej małe okienko zobaczyć, staje na palcach. Męczy się, oj bardzo się męczy ale stąd nikt go nie widzi, więc warto. Myśli, że sam nie będąc widzianym, poznaje prawdziwy świat. Niestety, przemykanie się przez piwnicę różnych gości, często w środku nocy, stało się od jakiegoś czasu rutyną, która przeszkadza spokojnie przez rzeczone okienko wyglądać.

Można by się zgodzić, że obserwowanie świata przez wąskie i wysoko umieszczone piwniczne okno jest niewygodne i nieobiektywne, ma jednak też swoje dobre strony…
Widok z poziomu chodnika jest zawężony i niewyraźny; nie widać dalszego planu ani horyzontu, nic nie wiadomo, co się dzieje po bokach. I niech tak zostanie. Bo w zamian za panoramę, jaką dawałoby na przykład spojrzenie z balkonu, Pan Popsuj korzysta z cudzych wizji; czasem prawdziwych, częściej przekłamanych, przedstawianych mu przez personel wyższego i niższego szczebla. A personel jak to personel. Bardzo często po prostu solidnie mija się z prawdą i mówi Panu Popsujowi to, co ten chce usłyszeć. Przeważnie wierutne bzdury i piramidalne dyrdymały. Dlatego to widok z okna piwnicy, uzupełniany komentarzem personelu, ma się nijak do rzeczywistości. I tu rodzi się poważny problem. Czy, kiedy i w jaki sposób przedstawić Panu Popsujowi prawdziwy obraz rzeczywistości? Ujawnienienie mu prawdy znienacka grozi upadkiem z drabinki, a w najlepszym wypadku ciężkim szokiem. Niemówienie prawdy jest jeszcze gorsze, bo jeśli, korzystając z nieuwagi personelu, wymknąłby się samotrzeć na ulicę, przejrzał na oczy i zrozumiał, co przed nim ukrywano, byłoby nie tylko wstrząsem dla niego, ale i końcem kariery dla personelu. I tak źle, i tak niedobrze albo jeszcze gorzej!

A z oddali już wyraźnie słychać kroki tego nowego, co właśnie nadchodzi…

 

Ewa Oranowska-Wróbel, tłumaczka języków bałkańskich i rosyjskiego, mieszka w Warszawie. Prowadzi blog Porcelanowy piesek.

One comment on “Drabinka do nieba

  1. Pingback: Rebella Zbasława! | Takie tam, czyli prawdziwe życie Wodza Yowlachie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 12 maja 2016 by in FB, TEKSTY NASZE WYBRANE, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.