web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Niech nam żyje 1 Maja! Polska – Irlandia

KATARZYNA KACZOR-O’CRUADHLIOCHT, Dublin (2016-05-06)

kkq_dublin

Dublin, styczeń 2016, z Archiwum aturoki.

Starsza Irlandka nagle zaczyna mówić po polsku i wspomina Zbigniewa z Ciechanowa (dotarł na zachód Irlandii w 1947 roku) – to od niego nauczyła się tych paru polskich słów. Uświadomiłam sobie, że zawsze byliśmy i jesteśmy w Europie. Wielu naszych przodków rozproszonych po całym świecie pozostawiło po sobie ślad i dzięki nim mamy ułatwione życie w danym kraju.

1 maja 1986

Jestem w domu z mamą i siostrą. Moi bracia i ojciec jeszcze nie wrócili z pochodu – każdy wiedział, że branie udziału w nim jest ‘wskazane’. W zeszłym roku wyrzucono ze szkoły mojego najstarszego brata jednego ucznia, bo ten został wówczas z matką w szpitalu. Jestem zmęczona po długiej podróży z Pomorza. Spędziłyśmy z mamą 2 noce w pociągu, jadąc tam i z powrotem. Tuż przed wyjazdem, w ostatnim wydaniu Dziennika Telewizyjnego, była krótka wiadomość o niewielkiej awarii w elektrowni atomowej gdzieś na Ukrainie. Mama była trochę niespokojna od tego momentu, baczniej słuchała wszelkich wiadomości…. Sąsiadka, pielęgniarka, przynosi ciemną miksturę dla siostry. Starsze dzieciaki miały podobną dostać następnego dnia w szkole. I rzeczywiście tak było – pielęgniarka szkolna pilnowała każdego z nas, gdy to piliśmy….

1 maja 1997

Jestem w drodze na studia, po paru dniach spędzonych w domu. Niespecjalnie interesuję się tym, co się wokół mnie dzieje. Mam przed sobą parę zaliczeń oraz egzaminów w terminie zerowym. Pociąg jest w miarę pełny, dominują jednak starsze osoby. Na jednej ze stacji wsiada grupa osób przebranych za „młodzieżówkę socjalistyczną z lat pięćdziesiątych”. Mają na sobie typowe czerwone chusty oraz niosą hasła: NIE DLA IMPERIALIZMU AMERYKI! oraz SILNA PARTIA=SILNA POLSKA! Ludzie się tylko uśmiechają, komentując: „Ach, ta młodzież! Na szczęście oni tego nie przeżyli”. Ktoś inny odpowiada: „I dobrze! Dobrze, bo teraz to już komunistów nie ma”. Pani siedząca obok mnie dodaje: „Nie, no są. Ale nasi, nie z Moskwy. Teraz mamy w polityce wszystko własne. Nawet Konstytucję mamy u nas napisaną, a nie od Ruskich w teczce przywiezioną”. „Oj co prawda, to prawda”, słyszę od mojej drugiej sąsiadki. „Nawet Episkopat pomagał w jej pisaniu”, dodaje moja towarzyszka podroży….

1 maja 2004

Od ponad 2 lat mieszkam za granicą. Tym razem jestem w moim ukochanym hrabstwie Donegal, w Irlandii. Irlandia przewodniczy UE w tym czasie, a Letterkenny jest miastem-gospodarzem dla Polski (przyjmowano dziesięć nowych państw i każde „ugoszczono” w innym irlandzkim mieście, w którym zaproszone państwo organizował cykl imprez mających je zaprezentować). Co za przypadek! Grupa Polaków mieszkająca na Zielonej Wyspie zjechała się, by świętować przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Niewielu nas jednak. Jest okazja, by wreszcie zjeść coś polskiego, bo przyjechały firmy promujące swoje wyroby na zorganizowany market. Ale jest i strawa dla ducha: Wieża Babel Teatru KTO, wystawy malarskie, wspólne granie polsko-irlandzkie, wieczorem AQUAPARADE na głównej ulicy miasta. Moi irlandzcy przyjaciele już od dawna gratulowali mi tego, że Polska wreszcie przystąpi do rodziny europejskiej. Niektórzy mieli trochę obaw w związku z napływem Polaków do pracy, inni zaś mówili, że będziemy dawać dobry przykład innym, bo „Polska to kraj dobrych ludzi, gdzie pamięta się o historii, ciężko pracuje, ale ma się śmiałe marzenia na przyszłość”. Ja się cieszę, bo może wreszcie przestanę być pytana o to, czy znamy telefony komórkowe albo czy używamy komputerów…

Korzystam z przywilejów, jakie daje mi Schengen – i gdziekolwiek jestem, czuję się dumna z bycia Polką. Jak można nie być, gdy będąc w Szkocji, mieszkanka Balloch opowiada mi o bazie lotniczej z czasów II wojny światowej, w której szkolono polskich pilotów. Każdy byłby wzruszony, słysząc starszą Irlandkę, która nagle zaczyna mówić po polsku i wspomina Zbigniewa z Ciechanowa, (dotarł na zachód Irlandii w 1947 roku) – to od niego nauczyła się tych paru polskich słów. We Francji wystarczyło powiedzieć: „Je suis Polonaise”, by jako odzew usłyszeć: „Aaaa! Walesa!”. Uświadomiłam sobie, że zawsze byliśmy i jesteśmy w Europie. Wielu naszych przodków rozproszonych po całym świecie pozostawiło po sobie ślad i dzięki nim mamy ułatwione życie i asymilację w danym kraju. Od nas tylko zależy, czy będziemy umieli to wykorzystać.

p.s. 1 maja 2016

Polskie gazety donoszą o anytunijnych demonstracjach „środowisk narodowych”, a na Facebooku (garść przypadkowych cytatów) ludzie piszą:

‘Zdrajcy. Współczesna Targowica. Oto prawda o zwolennikach i propagatorach Unii Europejskiej. Zniewolenie narodów Europy przez „niemieckich panów” śniło się w najlepszych scenariuszach Hitlerowi’

‘KOD to stado debili, ktorzy zrobia wszystko, zeby oslabic nasza Ojczyzne i obecny rzad. Trzeba uwazac na prowokacje !!!’

‘Te gęby trzeba pokazywać na okrągło. Tak zachowywała się pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu lewacka hołota, ten gorszy sort zdrajców Polski dla których nie ma żadnej świętości. I tak zachowuje się nadal wszczynając burdy w kościołach i plując na nasz kraj do zachodnich mediów.’

‘Niech spierdalaja z naszej Polski popaprancy bo to nie polacy jebani maciciele’

7 maja opozycja, KOD, rozmaite organizacje, wśród nich DOK (Democracy is OK) oraz po prostu ludzie dobrej woli organizują manifestację „Jesteśmy i będziemy w Europie”. Na stronie  democracyok.org  proponujemy refleksje Polaków na temat doświadczania Europy. Nie pragniemy wcale rysować wyidealizowanego obrazu Unii Europejskiej, ale nie chcemy też, aby dyskusja o przyszłości Polski w Europie była zdominowana przez skrzywioną, naiwną, propagandową wizję naszego kraju, którą można by streścić „dobre, bo polskie”. Nie, nie ma takiego logicznego związku. Jeżeli „polskość” do czegoś zobowiązuje, to do samodzielności myślenia i uczciwości, rozważnego wyboru tradycji dobrych i odrzucania tradycji złych – w przeciwnym razie nic nie znaczy. Chcemy wykonać choć drobny krok w celu uleczenia rządzących Polską polityków z choroby, jaką jest ksenofobia i którą usiłują zaszczepić społeczeństwu.

Poprzednie teksty w „cyklu na 7 maja”:

Krystyna Kierebinski, Sztokholm, Ciągle nie mam volvo (2016-05-05)

Jan Urbaniak, Bodman-Ludwigshafen, PL – Duma i wstyd (2016-05-05)

Ewa Wasinska, Groningen, Na ulicy nieznajomi ludzie mówią sobie dzień dobry, uśmiechając się wzajemnie (2016-05-04)

Marzanna Dyjak-Diederich, Kolonia, Takie normalne życie (2016-05-03)

Alicja Ochmann, Lubeka, Demokracja jest gotowa, wystarczy „odgapić” (2016-05-02)

Ewa Oranowska-Wróbel, Warszawa, „Byliśmy i będziemy w Europie” (2016-05-01)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.