web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Ciągle nie mam volvo

Krystyna Kierebinski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Drogi rowerzysto! Będę wdzięczna jeśli przestaniesz parkować przed oknem wystawowym opery. Z pozdrowieniami” …

Szukało się nie tyle demokracji, co wolności, a ta kojarzyła mi się ze zwiedzaniem świata. Szwecja miała być tylko bazą, ale okazało się, że to właśnie przez pryzmat Szwecji oglądam inne kraje i doceniam swoje życie.

Szwecja. O tym, że tu mieszkam zaważyła książka Astrid Lindgren Dzieci z Bullerbyn, kilka filmów i może jeszcze pocztówka, jaką pod koniec lat 1970. ktoś przysłał moim rodzicom. Przedstawiała spokój. Na zdjęciu był Sztokholm; zamek królewski, jakiś most, za nim inne budynki, kilka samochodów, parę osób, dużo nieba i dużo wody. Miałam niespełna dwadzieścia lat i to, że Szwecja jest krajem demokratycznym, nie miało dla mnie większego znaczenia. Demokracja to było słowo, którego używało się w wypracowaniach z polskiego, na lekcjach historii i słyszało na zjazdach PZPR transmitowanych przez telewizję. Nie miałam więc zaufania.

Kiedy po kilku latach stanęłam przed wyborem, dla jakiego kraju chcę opuścić Polskę, padło właśnie na Szwecję. Wtedy szukało się nie tyle demokracji, co wolności, a ta kojarzyła mi się ze zwiedzaniem świata. Szwecja miała być tylko bazą, ale okazało się, że to właśnie przez pryzmat Szwecji oglądam inne kraje i doceniam swoje życie, choć w kategoriach materialnych chyba nie osiągnęłam sukcesu, jaki narzuca stereotyp Polaka po trzydziestu pięciu latach „na zachodzie”. Nie mam na przykład własnego auta. Za to tu, w zamożnej Skandynawii, zrozumiałam, że pojęcia „mieć” i „być” nie muszą ze sobą konkurować. A moja nauka demokracji, pokonując nabyte w Polsce Ludowej wzorce, ciągle trwa, o czym chętnie napiszę innym razem.

Teraz będzie o szwedzkim święcie demokracji.
Obchodzimy je tutaj raz na jakiś czas, regularnie ale bez stałej daty. Wybory, bo o nich mowa, tak właśnie się tutaj określa; jako wielki dzień obywatelskiej wolności. Mimo że Szwecja dłużej niż wiele innych państw cieszy się niezawisłością i systemem parlamentarnym, nadal uważa się tutaj wybory za demokratyczny przywilej. Na prezydenta nie głosujemy, bo go nie mamy: jest król. Ale na wszystkie inne władze, lokalne i państwowe, tak. Rodzina królewska też oczywiscie ma prawo głosu w wyborach, ale nie korzysta z niego, motywując decyzję tradycją monarchii.

Co ciekawe, w Szwecji nikt nikomu nie mówi, na kogo głosuje, tego tematu w rozmowach po prostu nie ma, a zadanie pytania o partyjne preferencje jest nie tylko nietaktem, ale wręcz małym zamachem na obywatelską swobodę drugiej osoby.

Przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych we wrześniu 2014 roku kampania zaczęła rozkręcać się na miesiąc przed głosowaniem, kiedy wszyscy wrócili z wakacji. Media organizowały debaty polityków, publikowały tabele danych o tym, kto co komu proponuje i jakim kosztem albo z jaką korzyścią. Liczących się partii, o których wiadomo, że do parlamentu najpewniej wejdą, jest osiem; od lewicowców będących spadkobiercami dawnej partii komunistycznej do radykalnej (jak na szwedzkie warunki) prawicy.

Również na miesiąc przed wyborami każdy dostaje pocztą imienną kartę do głosowania – taki „paszport wyborczy”. Tę kartę wykorzystać można już na dwa, trzy tygodnie wcześniej, jeżeli wiemy, że w dniu wyborów nie będzie nas w miejscu zameldowania. Na placach, dworcach, w bibliotekach, szpitalach, centrach handlowych ustawiają się punkty wyborcze. Tam właśnie można głosować z wyprzedzeniem, oddając urzędnikowi swoją kartę z odpowiednio wypełnioną listą wyborczą. Mnogość tych punktów i fakt, że są widoczne, buduje atmosferę wokół wyborów, jednocześnie ułatwiając w nich udział. Najchętniej jednak każdy głosuje w wyborczą niedzielę, taka tradycja.

Nie ma w Szwecji ciszy wyborczej; do ostatniej godziny w strategicznych miejscach miast i miasteczek stoją punkty informacyjne różnych partii, w których działacze agitują, wyjaśniają, reklamują. Są foldery, kapelusiki, balony, kawa, muzyka. Zdarzają się też spektakularne protesty.

Wielu z nas przywiązuje w tym dniu szczególną wagę do stroju, przecież to święto, a poza tym jest duża szansa, że spotkamy sąsiadów, którzy prawdopodobnie też się wystroją. Przed lokalami wyborczymi wyginają się szpalery przedstawicieli różnych partii, którzy rozdają listy wyborcze. Nie muszą tego robić, takie same są w środku, ale ich obecność, uśmiechy, zachęta, dodają dniu dodatkowej rangi.

W ostatnich wyborach frekwencja wyniosła 85,8 procent.

Ten entuzjastyczny stosunek do wyborów udziela się również Polakom mieszkającym w Szwecji. Kiedy rok później głosowali tu w polskich wyborach do Sejmu i Senatu, frekwencja znacznie przewyższyła krajową, wynosząc ok. 70 procent.

Wielu moich szwedzkich znajomych prosi mnie o komentarz do aktualnych doniesień z Polski. Wyjaśniam, tłumaczę i zawsze dochodzimy do punktu, w którym słyszę: – No ale przecież wybory były demokratyczne. Odpowiadam, że tak, ale o tym, że mamy taki rząd, a nie inny zadecydowało 19 procent obywateli, bo połowa uprawnionych nie wzięła w wyborach udziału. Reakcja się powtarza; niedowierzanie, niezrozumienie, koniec rozmowy.

A świat? Ciągle zwiedzam. I za każdym razem ze spokojem wracam do Europy.

p.s. Samochodu nie mam również dlatego, że szukanie miejsca parkingowego w mieście to wysiłek wart lepszej sprawy.  Doceniam jednak ostre przepisy, bo zapewniają swobodę ruchu wszystkim; młodym spieszącym się, koleżankom idącym tyralierą ale i rodzicom z wózkami czy inwalidom. Nikt nie musi prześlizgiwać się w ciasnocie między ścianą a maską auta. To tak a propos demokracji (stosowanej)…

(2016-05-05)
7 maja opozycja, KOD, rozmaite organizacje, wśród nich DOK (Democracy is OK) oraz po prostu ludzie dobrej woli organizują manifestację „Jesteśmy i będziemy w Europie”. Na stronie  democracyok.org  proponujemy refleksje Polaków na temat doświadczania Europy. Nie pragniemy wcale rysować wyidealizowanego obrazu Unii Europejskiej, ale nie chcemy też, aby dyskusja o przyszłości Polski w Europie była zdominowana przez skrzywioną, naiwną, propagandową wizję naszego kraju, którą można by streścić „dobre, bo polskie”. Nie, nie ma takiego logicznego związku. Jeżeli „polskość” do czegoś zobowiązuje, to do samodzielności myślenia i uczciwości, rozważnego wyboru tradycji dobrych i odrzucania tradycji złych – w przeciwnym razie nic nie znaczy. Chcemy wykonać choć drobny krok w celu uleczenia rządzących Polską polityków z choroby, jaką jest ksenofobia i którą usiłują zaszczepić społeczeństwu.

4 comments on “Ciągle nie mam volvo

  1. Jerzy Sychut
    5 maja 2016

    Od wczorajszego wieczora przez Szwecję przetacza się skandal polityczny, którego istoty większość Polaków nie zrozumie. Otóż dziennikarze udowodnili pani minister kłamstwo i ta podała się do dymisji. Także prokurator wszczął postępowanie.

    Co się stało? Otóż Mona Sahlin poświadczyła podpisem nieprawdziwą wysokość zarobków swojemu pracownikowi ochrony, aby ten mógł kupić bardzo drogie mieszkanie. Nic więcej.

    Mona Sahlin kiedyś była niegdyś przewodniczącą partii socjaldemokratów i wszystko wskazywało na to, że wkrótce będzie premierem. Okazało się, że służbową kartą zapłaciła za… tabliczkę tablerone… szybko zwróciła pieniądze, ale to nie pomogło. Mimo wszystko okazała się zręcznym politykiem i przez lata zajmowała ważne stanowisko. Potrafiła nawet sobie zjednać kolejne rządy prawicowe. Wczoraj, na miesiąc przed zakończeniem ministerialnej kadencji zrezygnowała z roboty. W Szwecji obowiązują wysokie standardy w życiu politycznym, wygląda na to, że tym razem, na zawsze zniknie z polityki.

    Z parkowaniem w centrum Sztokholmu nie ma specjalnych kłopotów. Przynajmniej nie miałem. Ryzykowałem czasem mandatem, bo zasady parkowania są różnie interpretowane. Jak się ma pecha można zapłacić 900 koron za przekroczenie odległości od skrzyżowania o 30 cm.

    • Krysia Kierebinski
      5 maja 2016

      Dziękujemy za komentarz, tym bardziej, że na czasie. I pióro lekkie. Zachęcamy do współpracy. Co do parkowania, to mieszkając w ścisłym centrum, wracając z pracy traciłam mnóstwo czasu na krążenie po pobliskich ulicach. Zmieniłam pracę na blisko domu i pozbyłam się samochodu. Na razie daję radę:)

      Z pozdrowieniami
      Krystyna

  2. alice
    5 maja 2016

    Bajkowy swiat ta Szwecja, tak daleki, choc tylko za morzem. Z zainteresowaniem przeczytałam i powspominalam przy okazji swoj dawny pobyt w tym kraju. Wrócilam do Polski urzeczona innym życiem.I wydawać by się moglo, ze dzisiaj nasza droga do swiata przyjaznego i otwartego na ludzi jest coraz krotsza. Że bezinteresowność i życzliwość, kultura na co dzień są prawie na wyciągnięcie ręki.Że rządzić nami będzie uczciwość i praworządność.
    Dziękuję Pani za to rozmarzenie się moje. Pozdrawiam serdecznie.

    • Krysia Kierebinski
      5 maja 2016

      Dziękuję z miłe słowa. Cieszę się, że przyczyniłam się do powrotu miłych wspomnień. Nasz cykl jest malutką cegiełką w ważnej sprawie własnie po to aby powoli zmieniać utarte wzorce i schematy zachowań. Wszyscy sobie tego źyczymy.

      Serdecznie pozdrawiam
      Krystyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.