web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Takie normalne życie

MARZANNA DIE, Kolonia

KOD_7 maja

Od prawie trzydziestu lat mieszkam w Niemczech. Gdy wyjeżdżałam z Polski, istniały jeszcze dwa państwa niemieckie: RFN i NRD. Początki nie były łatwe. Sama, bez rodziny, przyjaciół, znajomych… Musiałam się jakoś przebić.

Od samego początku dostałam bardzo dużo pomocy i wsparcia, ale… od Niemców. Niestety, moje doświadczenia z tutaj mieszkającymi z Polakami nie były zbyt dobre i dlatego odcięłam się od nich na wiele lat. Serca Niemców otwierała mi moja, dosyć kiepska, ale  jakoś tam wystarczająca, znajomość języka niemieckiego. Im było obojętne, czy moja gramatyka jest poprawna, czy użycie rodzajników prawidłowe, czy jakieś słowa pomyliłam, zawsze mówili: pani tak dobrze po niemiecku mówi… Dzisiaj sama przyznam, że to było bardziej „Kali jeść, Kali pić”, ale nawet taka słaba znajomość języka otwierała mi wszystkie drzwi. Czas mijał. Znalazłam pracę, wyszłam za mąż, doszlifowałam język i powoli było coraz lepiej. Zrobiłam szkołę, zrobiłam studia wieczorowe, pracuję i żyję normalnie i bezpiecznie.

Mam dwa obywatelstwa, polskie i niemieckie. Ja sama o sobie mówię, że jestem Europejką. Trochę to trwało, zanim tak naprawdę zrozumiałam, że tutaj mogę otwarcie o wszystkim mówić, że mam prawo krytykować politykę, Kościół i wszystko, co uważam za godne krytyki. Mam wolny dostęp do wiadomości i różnych punktów widzenia. Moje prawa są chronione przez policję, sądownictwo i konstytucję. Mam sąsiadów gejów, lesbijki, wegetarian, rowerzystów, obcokrajowców, uchodźców i „tutejszych”. Spotykamy się, rozmawiamy ze sobą o różnych sprawach, albo dajemy sobie znać, bo ktoś znowu zapomniał wyłączyć światła w samochodzie… Takie normalne życie. Jadąc tramwajem, słyszę rozmowy młodych ludzi w polskim języku, śmieją się, rozmawiają o ostatniej imprezie i o egzaminach, o tym, że na wakacje jadą do Polski, do domu, a w przyszłym roku jadą na dwa semestry do Francji. Chętnie kupuję wędliny u pana Andrzeja. Pan Andrzej kilka lat temu przyjechał z Polski i otworzył w naszej dzielnicy sklep z polskimi towarami i, jak zawsze sam mówi, dobrze mu się żyje – na co ja mu zawsze odpowiadam: mnie też, panie Andrzeju, mnie też.

7 maja opozycja, KOD, rozmaite organizacje, wśród nich DOK (Democracy is OK) oraz po prostu ludzie dobrej woli organizują manifestację „Jesteśmy i będziemy w Europie”. Na stronie  democracyok.org  proponujemy refleksje Polaków na temat doświadczania Europy. Nie pragniemy wcale rysować wyidealizowanego obrazu Unii Europejskiej, ale nie chcemy też, aby dyskusja o przyszłości Polski w Europie była zdominowana przez skrzywioną, naiwną, propagandową wizję naszego kraju, którą można by streścić „dobre, bo polskie”. Nie, nie ma takiego logicznego związku. Jeżeli „polskość” do czegoś zobowiązuje, to do samodzielności myślenia i uczciwości, rozważnego wyboru tradycji dobrych i odrzucania tradycji złych – w przeciwnym razie nic nie znaczy. Chcemy wykonać choć drobny krok w celu uleczenia rządzących Polską polityków z choroby, jaką jest ksenofobia i którą usiłują zaszczepić społeczeństwu.

Poprzednie teksty w „cyklu na 7 maja”:

Alicja Ochmann, Demokracja jest gotowa, wystarczy „odgapić” (2016-05-02)

Ewa Oranowska-Wróbel, „Byliśmy i będziemy w Europie” (2016-05-01)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.