web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Powrót Incitatusa

Felieton „nie”polityczny dobrodzieja Jarka Kobzdeja

Ponoć nic dwa razy się nie zdarza, za wyjątkiem czasu i miejsca. To reguła, która się niestety sprawdza. W listopadzie ubiegłego roku pisałem mały felietonik, w którym posiliłem się byłem historią (nie legendą) o Kaliguli – okrutniku i jego koniu, którego uczynił senatorem. Oczywiście nawiązywałem bezpośrednio do tego, co czyni nasz mały wielki człowiek, człowiek z twarzą co prawda, ale bez państwowej funkcji i odpowiedzialności, do niedawna niemający nawet własnego konta w banku, ale za to mający świetną ochronę osobistą, kosztującą budżet Polski niemało.

W dniu tak szczególnym jak Dzień Kobiet moje odniesienie do historii Kaliguli może być bolesne i dość nieprzyjemne dla jednej zwłaszcza pani, mianowicie pani senator Anny Marii Anders, gdyż trochę będzie o niej. Wszelkie podobieństwo zdarzeń jest przypadkowe, opis zaś zamierzony. Nic osobiście do Pani Anders nie mam, lecz nie moja wina, iż zgodziła się wejść do polskiego kotła, gdzie sam diabeł podkłada osobiście do ogniska. Przypomnę tylko czytelnikom, kim był Kaligula i co takiego uczynił, że zapisał się w historii świata i że wart jest przypomnienia teraz.
Kaligula urodził się w 12 roku n.e. Mały Gajusz Juliusz Cezar spędził dzieciństwo w obozach wojskowych nad Renem i w Antiochii. Już od najmłodszych lat rodzice ubierali go w wojskowe szaty oraz buciki wykonane na wzór butów żołnierskich. Stąd też wziął się przydomek Kaligula (Bucik), nadany mu przez podwładnych ojca.
Kiedy przyszły cezar miał 19 lat, zmarł jego ojciec, wtedy też spadły na jego rodzinny dom same nieszczęścia. Kaligula zdołał przypodobać się ówczesnemu cesarzowi Tyberiuszowi, który zabrał go na swój dwór na Capri. Z czasem nadarzyła się okazja, by pozbyć się Tyberiusza i przejąć władzę. Kaligula podał mu truciznę, a gdy ta nie zadziałała, dokończył dzieła, dusząc umierającego poduszką lub własnymi rękami. Świadka tego zdarzenia kazał ukrzyżować. Czyli zachowanie dość typowe dla gatunku homo sapiens tamtych czasów i pewnie byłego agenta SB czasów dzisiejszych.
Cezar Kaligula został prawowitym władcą Rzymu. Objął władzę ku zadowoleniu wszystkich. Tyberiusz był znienawidzonym władcą. Przynajmniej tak twierdzili obywatele, myśląc, że następca może być już tylko lepszy. W początkach swoich rządów utrzymywał dobre stosunki z Senatem i dokonał wielu reform, m.in. wprowadził ulgi podatkowe i umorzył wszystkie trwające procesy. Czy uniewinniał niewinnych? Tego kroniki nie podają, ale było chyba trochę tak jak teraz u nas. Pewnie gdyby ktoś mu wtedy doradził, wprowadziłby 500 złotych na dziecko.
Po kilku miesiącach urzędowania cesarz przeszedł ciężką chorobę, która całkowicie go odmieniła. Wszystkich zaczął podejrzewać o spiski.(!!!) Oskarżył o zdradę swego kuzyna, wnuka Tyberiusza – Gemellusa oraz byłego teścia Gajusza Apiusza Juniusza Sylana.
Po śmierci swojej siostry Druzylli, Kaligula ogłosił żałobę państwową, zakazał śmiania się, zażywania kąpieli oraz ucztowania, nawet w gronie rodzinnym. Druzyllę uznano za bóstwo i wybito na jej cześć monety.
Cesarz planował wprowadzić monarchię absolutną. Ośmieszał tradycję rzymską, wprowadził do senatu konia i mianował go konsulem. Koń to własnie tytułowy INCITATUS. Kaligula wydawał olbrzymie kwoty na rozrywki, organizował igrzyska, liczne uczty i imprezy publiczne. Budował wielkie okręty, wille oraz domy wiejskie. Na skutek polityki szalonego władcy w ciągu pół roku skarb państwa został kompletnie ogołocony.
Świadom coraz gorszej sytuacji finansowej państwa, Kaligula rozpoczął serię procesów o zdradę, konfiskował majątek skazanych na śmierć, co zwiększyło liczbę egzekucji. Niektórych obywateli zmuszał, aby ustanowili go swym spadkobiercą, a potem wysyłał im zatrute przysmaki.
Tyle jeśli idzie o minioną historię, druga zaś, nieco podobna, dzieje sie dziś! Obie są straszne! Nadmienię, że w końcu komuś się znudziło panowanie hegemona psychopaty i w typowy dla Rzymu i Cesarstwa sposób przerwano mu tę radosną działalność zadając 15 razów nożem. Brrrr. Okropne.
No tak ale jaka nauka, spyta ktoś? Spostrzegawczy czytelnik już się zorientował, o czym lub o kim piszę. Pozostałym podpowiem, że koniem wprowadzonym do Senatu RP jest pani Anna, przy całym szacunku dla córki słynnego generała. Pani Anna Anders, tak jak Incitatus, nie jest winna, że dała się wystawić. Wprowadzając bowiem osobę, której mylą sie polskie słowa i sama nie wie nic o regionie, któremu ma służyć, Jarosław Kaczyński zakpił sobie z tych Polaków, którzy mu zawierzyli. Zakpił sobie z całej Polski, pokazując nam, że jeśli chce to i konia ustanowi senatorem w drodze głosowania. Tak też właśnie uczynił! Zapewne Senator ten będzie posłuszny, będzie miał swój wybieg, swoje świeże sianko i całą stajenna służbę. Owies bedzie mu zadawany na czas, będzie czesany i głaskany. Nie będzie ujeżdżany, gdyż przeznaczony jest nie dla piękna i sportu: to będzie koń pociągowy. Szkoda, bo konie tej klasy powinny służyć ludziom inaczej. Swoim wdziękiem, piękną linią, szybkością i inteligencją, a zwłaszcza POCHODZENIEM! Ale cóż, tak to jest, gdy odwołuje się dobrych specjalistów ze stanowiska, a do hodowli koni powołuje się amatorów, którzy konie widzą pierwszy raz w życiu!
Co jeszcze wymyśli nasz Kaligula, tego nie wiem, ale wiem, że ma z czego czerpać. Historia zna takie przypadki, jeden z nich właśnie opisałem.
Jarek Kobzdej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 8 marca 2016 by in BEZ SKRUPUŁÓW, Z ZIEMI WOLSKIEJ and tagged , .

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.