web analytics

DOK – Democracy is OK

Kuźnia Demokracji

Gdzie jesteście, chcę zobaczyć wasze twarze

Czasami chciałabym być szpiegiem, a może inaczej: Chciałabym być osobą, która wejdzie między wrony i będzie potrafiła wronę udawać. Wszystko dlatego, że jeśli widzę jakąś akcję, to chętnie zobaczyłabym również jej rezultaty. W roku 2015 wszystkie wydarzenia w Polsce działy się medialnie.

Wszystko można było obserwować w internecie, w telewizji lub prasie. Zadziałał prymitywny mechanizm, który niestety sprawdza się od zawsze. Zmasowany, świetnie przygotowany atak jednej partii na drugą, ośmieszanie, nadmuchiwanie cudzych błędów do niebotycznych rozmiarów, powtarzanie sto razy dziennie tego samego zdania, pokazywanie przy każdej okazji tego samego zdjęcie z odpowiednim komentarzem, posługiwanie się kłamstwem bez mrugnięcia okiem, produkowanie tak wielkiej ilości nieprawdziwych informacji, że nikt nie był w stanie ich dementować…….

Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.

Jak by na to nie patrzył, akcja świetnie przygotowana i przyniosła efekty w postaci potrójnie wygranych wyborów. W zasadzie nic nowego, zwyczajna polityczna gra, stosowana w większości krajów demokratycznych w celu uzyskania władzy. No może nie na taką skalę, bo PIS oczywiście pojechał po tak zwanej bandzie. Moje zdziwienie, które do tej pory nie minęło, nie było związane z działalnością tej partii. Raczej niczego dobrego się po niej nie spodziewałam.
Może zaskoczyli mnie tymi układami z Solidarnością, czy wspieraniem się w tak jawny sposób Kościołem, ale to może ja byłam naiwna, że liczyłam w przypadku Kaczyńskiego na zachowania honorowe, na uczciwą walkę.

Prawdziwą frustrację wywoływała we mnie postawa Polaków, którzy w jakimś amoku uwierzyli najpierw panu Dudzie, a potem pani Szydło. I mam uczucia dość mieszane. Każdego dnia przychodzi mi do głowy nowe wytłumaczenie, dlaczego normalni ludzie dali się tak zmanipulować. Jest wiele możliwości. Mówi się, że uczciwy człowiek jest naiwny. Co oznaczałoby, że Polacy to z gruntu dobrzy ludzie, którym do głowy nie przyszło, iż ktoś może tak bezczelnie kłamać. Wersja ta jednak wydaje mi się mało prawdopodobna, bo Polaków znam i chyba nie są aż tak naiwni. Gdyby to nie była Polska, tylko jakieś państwo trzeciego świata, to najbardziej prawdopodobna wydawałaby mi się wersja, że zagłosowano na PIS z głodu. Wiecie, głodny człowiek może się bardzo upodlić dla zdobycia pożywienia. Ale nie sądzę, by warunki bytowe w Polsce dawały powód, by sprzedać się za te niedorzeczne obietnice socjalne.
Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się wersja, którą nazywam „naturą Polaka”. Polega ona na tym, że nic nie jest ważne, poza tym, by komuś dokopać. W tej wersji uzasadnienie ma ta wulgarna propaganda PIS prowadzona przeciwko wszystkim i wszystkiemu. I jest to dla mnie ciągle niepojęte, jak można wzbudzić w ludziach tak chore instynkty, tak ludzi podzielić, wyzwolić taką nienawiść za wszystko i do wszystkich, na czele oczywiście z byłą rządząca partią, która przecież tylko po to rządziła przez osiem lat, by się nażreć ośmiorniczek.


I tu wracam do swojego pierwszego zdania.
Bo w pierwszym momencie po wyborach do parlamentu wśród zwolenników zwycięskiej partii widziałam wielki entuzjazm przypominający ekstazę po prochach.
„Teraz to my wszystkich rozliczymy, teraz to wreszcie będzie normalnie, będzie prawda i tylko prawda w telewizji, dzieci będą szybciej rosły, starcy będą zdrowsi, wszyscy zaczną świetnie zarabiać, a i rząd co nieco dorzuci”.
Totalna kraina szczęścia.
Młody, przystojny prezydent mówiący siedmioma językami, Polska przewodnikiem Europy w powrocie na łono Kościoła chrześcijańskiego i Jarosław zbawiciel, amen!
A teraz, tak mniej więcej od pierwszej manifestacji Obrońców Demokracji, nie widzę nigdzie tych szczęściarzy głosujących na jedyną właściwą władzę. Gdzieś zniknęli. Jak się zapytasz, kto na PIS głosował, zalega cisza. Może by tak drodzy Państwo podnieść głowę i mieć tyle honoru, by po ludzku powiedzieć „Kurwa, ale sobie zrobiliśmy kuku”? Tak czysto po polsku przyznać, że nie opłaciło się odmrażać sobie uszu nas złość babci.
Tak, moi drodzy miłośnicy PISu, wszyscy ci, których okradł Tusk, wszyscy, którzy w każdym polityku widzieli agenta, Żyda, Masona, geja, komucha i nie wiem kogo jeszcze, wszyscy, którym kością w gardle stanęły ośmiorniczki za 2.50 euro, którzy żywili się nielegalnie podsłuchanymi, wyrwanymi z kontekstu zdaniami wypowiadanymi przez polityków.

Chciałabym teraz być między wami, wronami, nawet krakać, jak wy: Kra, kra, ale się daliśmy zrobić na miękko….. Chciałabym móc usłyszeć wasze rozmowy, już nie tak głośne i śmiałe, jak podczas kampanii wyborczej. Jak teraz widzicie rzeczywistość? Co było tego warte? Zamiast kasy na każde dziecko, prośba, byście tej kasy nie brali. Zamiast prawdy w mediach, wyrzucanie na bruk dziennikarzy, jak leci i bez powodu. Zamiast Gowina Macierewicz, zamiast rządu Kaczyński. Zamiast wspólnej, naszej Polski, stara szafa z szufladami, w której się segreguje ludzi na lepszych i gorszych.
Co powiecie tym podobno głodnym dzieciom, że ojciec dyrektor za opłatą 50 milionów się za nie pomodli? Co powiecie kobietom, których nie stać na in vitro? Że bezproduktywny dziad Rydzyk bardziej potrzebuje dotacji. Popatrzcie, co zrobiliście sobie i nam wszystkim, co zrobiliście Polsce. Każdego dnia słuchacie informacji. Przypomnijcie sobie, co mówiliście o poprzedniej władzy i spójrzcie na rządy PISu. Czy o to Wam chodziło? Czy waszym ideałem jest pani Pawłowicz albo pani Kempa ( kolejny niedouczony pasożyt, który gruszki powinien na rynku sprzedawać)? Czy chcecie utrzymywać prezydenta, który zajmuje się tylko składaniem podpisów i w ogóle go nie obchodzi, pod czym się podpisuje.
To wy zafundowaliście mu pięcioletnie wakacje za państwowe pieniądze. Czy nie macie kaca, słysząc ilu urzędników trzeba zatrudnić, by jedno na dziesięcioro dzieci dostało zasiłek?
Tak strasznie krzyczeliście o marnowaniu pieniędzy na zbytki. Pan Kaczyński z Panem Orbanem w ciągu sześciu godzin dokonali konsumpcji na kwotę trzynastu tysięcy złotych. Dla niektórych to jest roczny dochód. Czy już wam to nie przeszkadza? Bardzo chciałabym być między wami. Może dlatego, że każdy ma gdzieś tam z tyłu głowy zapisane: „A nie mówiłam?” Ale powiem wam, to jest gorzka satysfakcja.
W zasadzie to odczuwam na was złość, ale i mam dla was litość. Bo myślę, że pochowaliście się w mysich dziurach, bo wielu z was zobaczyło swoje dzieło i oniemiało.
Chciałabym znaleźć się wśród was, by wreszcie zrozumieć………DLACZEGO.

 

Urszula Jessen, Hamburg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Information

This entry was posted on 2 lutego 2016 by in BEZ SKRUPUŁÓW, FB, Z ZIEMI WOLSKIEJ.

Kategorie

License:

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NoDerivatives 4.0 International License.

W blog Democracy is OK D.OK zamieszczamy teksty, których tematyka jest zgodna z ideami wyrazonymi w naszym Manifescie, jednak za tresc artykulow i wyrazone w nich opinie odpowiedzialni są tylko i wylącznie ich autorzy.